Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 235 669 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Jak nie będziesz grzeczny.

czwartek, 29 stycznia 2009 10:08

Zaczynając audycję, nigdy się nie wie, jak zareagują słuchacze. Czasem natychmiast odbiera się dziesiątki listów, nieraz długo czeka się na jeden komentarz. Ale to, co przeżyłem kilka dni temu, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Otóż zapytałem radiosłuchaczy o to, czym (albo kim) byliśmy straszeni w dzieciństwie? Co słyszeliśmy najczęściej, kiedy rodzic zaczynał zdanie od: „jak nie będziesz grzeczny..."? Dostałem tyle listów, że kilka dni zajęło mi samo ich przeglądanie. Postanowiłem je zebrać i najciekawsze zacytować tutaj, bo to trzeba ocalić! Pomysłowość ludzka w tej sferze jest nieokiełznana.


Duchy i dziwne stwory pod różnymi nazwami (Dziad, Kręcioł, Babok, Kumoch, Hapun) to normalka. Niektóre być może nawet naprawdę istnieją : „...mój wujek straszy swojego trzyletniego wnuka "babą z PGRu", która przyjdzie wypędzlować buzię tym, którzy kłamią (Ola ze Szczecina)".  Można w tych opowieściach znaleźć projekcje własnych marzeń: „...babcia zawsze nas straszyła, że przyjdzie „Tytko", tudzież „Dytko" z „czerwoną pytką". Po latach, gdy nasza wyobraźnia jest o wiele bogatsza, zastanawiamy się z siostrą, czy może czasem babcia - cokolwiek by to nie było - sama się tego wtedy bała, choć przypuszczamy, że mogła to być tylko kokieteria starszej pani..." (Artur z Mławy).  Babcie, wydawałoby się mistrzynie świata w łagodności i czułości, pedagogiczna fantazja potrafiła ponieść daleko: „...straszak mojej babci: jeśli nie będziesz grzeczna, to przyjdą kurze płucka na pajęczych nóżkach i wciągną cię za obrazek..."(Ania). Wykorzystywali dorośli braki w wykształceniu kilkuletnich dzieci: „...połknąłeś pestkę - wyrośnie Ci drzewo z brzucha (Boże, jak ja bałem sie tych gałęzi wystających z buzi), piłeś wodę nieprzegotowaną - żaby w brzuchu sie zalęgną (tutaj strach przed mówieniem i jednoczesnym pluciem żabami)" (Marcin). Starali się zaimponować swoją wiedzą: „Mój kuzyn był straszony serią bolesnych zastrzyków ugrzeczniających o nazwie CROPIDUPUM PUNCTATUM" (Gosia); Straszono nas Gembonem Matematykiem, który mieszkał na strychu, jadł suszone logarytmy, a z niegrzecznych dzieci wyciągał pierwiastki"(Józek);Mój tata straszył wszystkich policją municypalną i jakąś bliżej nieokreśloną komisją. Efekt był taki, że losowania totolotka budziły ogromną panikę - w końcu występowała tam komisja gier liczbowych i totalizatora sportowego" (Hania). Można było w tych „strachach" znaleźć ślady poglądów politycznych osób straszących: „A mnie tatuś straszył, że jak będę niegrzeczna, to mnie zapisze do ZMS-u"(Anna z Tarnowskich Gór); Córeczka moich znajomych straszona jest bolszewikami. Kiedyś w górach pouczała swojego małego kolegę: - Ty się wiatru nie bój. Bolszewików się bój" (Kasia). Starali się rodzice, nawet taką sytuację wykorzystać do kształtowania gustu potomka: „Mnie straszono Demisem Ruossosem. To nie żart. Zawsze wydawało mi się, że ten wielki pan z brodą przyjedzie do mnie..." (Daniel z Jeleniej Góry);przysłuchuję się dzisiejszej audycji i nie mogę się powstrzymać, muszę napisać o pomysłowości mojej mamy, która mnie i moje siostry straszyła mówiąc: „idzie grupa Vox". Rezultat był znakomity" (Natalia z Bydgoszczy). „...


Byli oczywiście Cyganie porywający dzieci (albo w łagodniejszej wersji - kupujący od rodziców, którzy sprzedawali te niegrzeczne), była czarna Wołga. Opowieść o tym luksusowym pojeździe produkcji radzieckiej znam z własnego dzieciństwa. Jak mi donieśli słuchacze, potem też były „strachy motoryzacyjne". Podobno w latach dziewięćdziesiątych dzieci porywało białe Audi. A teraz, jak ktoś zauważył, mogłoby porywać stare czarne BMW z odzianymi na sportowo młodzieńcami w środku.


Jeszcze raz przeczytałem zacytowane powyżej dowody przemocy pedagogicznej i postanowiłem jakoś zareagować. Napisałem coś, co może być odwetem na dorosłych.


Drogie dzieci, jeśli będziecie kiedyś chciały postraszyć mamusię, tatusia, dziadka bądź babcię, nie zachowujcie się jak dorośli. Nie stosujcie tanich chwytów, nie wmawiajcie im, że porwą ich Cyganie czarną Wołgą (bo jeszcze jedną na chodzie mają w Pabianicach). Nauczcie się tego wierszyka i recytujcie w sytuacji wyższej konieczności:


„Jak nie będziesz grzeczny, to:

Z konta znikną ci złotówki,

Żmija cię ukąsi,

Przy wkręcaniu żarówki

Mały elektrowstrząsik,

Zaboli cię kolano

I zabraknie ci tlenu,

Córka ci wyjdzie za mąż

Za działacza PZPN-u,

Zgubisz ostatni grzebień,

I ząb cię rozboli,

Ktoś naśle na ciebie

Najwyższą Izbę Kontroli,

A na koniec minister Schetyna,

Odkryje, że masz nieślubnego syna,

I nikt nie zapłacze nad twoim losem,

Nawet grupa Vox z Demisem Roussosem".



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (54) | dodaj komentarz

Dziadek totalny.

czwartek, 22 stycznia 2009 23:40

            Setki znanych babć i dziadków można było zobaczyć w ostatnich dniach w każdym studiu telewizyjnym i usłyszeć w radiowym. W związku z tym, że stacji mamy coraz więcej, a wskaźnik przyrostu naturalnego bliski zera, bądź ujemny, przypuszczam, że znana babcia albo znany dziadek byli w tych dniach dobrem deficytowym. Z definicji są spokojni i powolni - w języku jednego z plemion zamieszkującego kiedyś tereny dzisiejszej Botswany, „dziadek i babcia" to „ci, którzy nie biegają szybko, nawet uciekając przed hipopotamem". Nie mogli więc wystąpić tego dnia we wszystkich trzydziestu porannych programach poradnikowych z cyklu „Witaj, zadam ci pytanie: czego się napijesz?". Trzeba więc było trochę kombinować. Na przykład zapraszając jakąś gwiazdę, rozmawiając przez chwilę o jej nowej płycie i nagle zmieniając temat:

- Marta, płyta płytą, ale mamy dla ciebie teraz małą niespodziankę. Przypomnij sobie, co robiłaś wczoraj wieczorem?

- Miałam koncert w Płocku.

- A co w tym czasie robił twój osiemnastoletni syn Michał?

- Uczył się.

- No właśnie, to jest ta niespodzianka. Michał się nie uczył, tylko był u swojej dziewczyny Ewy. To jest bukiet kwiatów dla ciebie z najlepszymi życzeniami od naszej stacji. Powiedz, co czuje przyszła babcia?

            Oczywiście powyższą scenę wymyśliłem, ale poniższa jest jak najbardziej prawdziwa. O swoim „dziadkowaniu" opowiadał znany polityk. O tym, że gra z wnukami w szachy i daje im czasem wygrywać, o tym, że po pierwszym wnuku marzył o wnuczce, a urodziły się bliźniaki - chłopaki. Nagle wyjął jakąś książkę i powiedział:

- Ja do każdej wizyty wnuków starannie się przygotowuję. Żeby im się nie nudziło, wybieram z tej książki jakieś gry i zabawy. Polecam ją wszystkim dziadkom. Książka nosi tytuł „Zabawy totalne".

Mogłem się przesłyszeć, ale nie sądzę. A nawet gdyby, to tytuł książki bardzo pobudził moją wyobraźnię. Po pierwsze jak wygląda mieszkanie dziadków po takim seansie „Zabaw totalnych"? Jak długo po czymś takim trwa rehabilitacja dziadka, jakie leki ratują babcię? Żeby być dokładnym, zajrzałem do słownika wyrazów obcych. „Totalny" to: 1. obejmujący swym zasięgiem całość czegoś; całkowity, zupełny. Ale również: 2. inaczej: totalitarny. Kolumna obok: „totalitarny" - odnoszący się do totalitaryzmu; totalny. A kilka linijek niżej jest wyjaśnienie słowa „totalitaryzm", ale aż się boję zacytować. No cóż, jak widać różne mogą być modele „dziadkowania".

            Starałem się przypomnieć sobie, jak to było z moim dziadkiem. Było dawno i pamiętam niewiele. Ale raczej do moich wizyt się nie przygotowywał, podchodził do nich spontanicznie. Wyciąć fujarkę z kawałka drewna, zrobić pukawkę z gęsiego pióra, czy najprawdziwszy indiański łuk z najprawdziwszego podkarpackiego patyka i kawałka sznurka, potrafił zawsze, bez podpierania się fachową literaturą. Zresztą mój dziadek był dużo starszy od dziadka - polityka, na wsi nie było tak łatwego dostępu do książek pedagogicznych. I dzięki Bogu, bo aż boję się pomyśleć, co by było, gdyby dziadek zaglądał do odziedziczonych jeszcze po swoim dziadku „Zabaw totalnych" wydanych przez carską ochranę, albo żandarmerię austro - węgierską. Niech Żyją Dziadkowie Nieprzygotowani i Ich Żony - Babcie Najczulsze!

P.S.

 

A jednak się przesłyszałem! Kiedy o „Zabawach totalnych” opowiedziałem w „Szkle Kontaktowym” zareagował dziadek – polityk. Zadzwonił i sprostował. Otóż książka nosi tytuł „Zabawy fundamentalne”. Oj głupi ja. I głuchy. Skruszony, natychmiast zarejestrowałem się do laryngologa (wizytę mam już w październiku), ale postanowiłem też sprawdzić, co to za książka. Fachowcy wypowiadają się o niej w samych superlatywach, pełna jest scenariuszy zabaw rozwijających dziecko fizycznie i intelektualnie. Natomiast na miejscu dziadka – polityka uważałbym z powoływaniem się na nią, bo tylko czekać kiedy polityczni przeciwnicy zaczną mu wypominać, że z wnukami bawił się na przykład w (to są prawdziwe nazwy zabaw, które znalazłem na internetowej stronie poświęconej tej książce):

1. Ile w garści?

2. Grasz w czerwone? Gram!

3. Co zniknęło?

4. Lewa czy prawa?

5. Dobrze! Mamy problem!

6. Za i przeciw.

7. Mała zmiana za każdym razem.

8. Podwójna gra.


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (24) | dodaj komentarz

Rozmowa z deweloperem

poniedziałek, 19 stycznia 2009 10:15

Jedną z najpopularniejszych postaci  końca XX i początku XXI wieku stał się deweloper. Kiedyś też byli, ale nie mieliśmy świadomości, że Szanowny Pan Prezes Młodzieżowej Nauczycielskiej Spółdzielni Mieszkaniowej im. Postępowej Części Komisji Edukacji Narodowej, to też deweloper. Być może za kilka tysięcy lat będą ogłaszane sensacyjne wiadomości: „Grupa egipskich archeologów odnalazła w okolicach Gizy świetnie zachowaną mumię dolnośląskiego dewelopera, który w latach trzydziestych XXI wieku budował w tym miejscu osiedle apartamentowców >Słoneczniejsza Oleśnica II<". Niewiele jest słów, które we współczesnej polszczyźnie zrobiło taką karierę. No może ostatnio „dywersyfikacja". „Doszło do dywersyfikacji dewelopera" - brzmi jak fragment raportu przeintelektualizowanego funkcjonariusza policji ze śledztwa po bijatyce na zabawie wiejskiej, ale brzmi bardzo modnie. Poeci piszą o nich wiersze. Zaraz tam poeci. Ja kiedyś napisałem. I zawarłem w tym wierszu cytaty z prawdziwej rozmowy mojego kolegi z deweloperem, który zachwalając swoje inwestycje, kładł szczególny nacisk na jeden element: sztuczne nawadnianie przydomowego ogródka.


ROZMOWA Z DEWELOPEREM

„A jak się Pan wybuduje

Na Conrada - róg Reymonta,

Posadzimy Panu tuje

W kształcie dziewiętnastokąta.

Piękne tuje, tuje zdrowe,

Bo tak wpływa na nie

W pełni samoobsługowe

SZTUCZNE NAWADNIANIE.


Sadzi się je wczesną wiosną

W szklarniach z kryształowych luster,

One bardzo łatwo rosną

Bo są w środku całe puste.

Takie same mają Włosi

I Amerykanie.

I nie trzeba wody nosić.

SZTUCZNE NAWADNIANIE.


A jak się Pan wybuduje

Na Węgrzyna - boczna Hańczy,

Posadzimy Panu tuje

O zapachu pomarańczy.

Zamiast łąki, zamiast lasu,

Gratis Pan dostanie

Symbol naszych nowych czasów:

SZTUCZNE NAWADNIANIE."


Czasem tak mi się wydaje,

Proszę starszych i młodzieży,

Że ostatnio naszym krajem

Rządzą ci deweloperzy.

Bo tak sobie chodzę, patrzę,

Panowie i Panie:

Na ulicy i w teatrze

SZTUCZNE NAWADNIANIE.


Ludzie nucą pieśń radosną

W domach z kryształowych luster...

Teraz ludzie łatwo rosną

Bo są w środku całe puste.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (34) | dodaj komentarz

poniedziałek, 27 marca 2017

Licznik odwiedzin:  5 579 119  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl