Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 235 669 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Koperkowa na Jelonkach

poniedziałek, 25 stycznia 2010 9:30

Od razu uspokoję - to nie będzie poradnik kulinarny, kolejny tekst w stylu „Z piekarnika zakonnika, czyli z czym proszę siostry smakują mchy i porosty". „Na Jelonkach" nie oznacza gotowania na wywarze z młodych jeleni. „Jelonki" to osiedle w Warszawie, znane chociażby ze słynnych akademików mieszczących się w barakach pozostawionych przez radzieckich budowniczych Pałacu Kultury i Nauki. Zresztą i „Koperkowa", chociaż wzięła się od nazwy zupy, też może mieć drugie znaczenie - może to być nazwisko kobiety.

A zaczęło się tak: w audycji radiowej zaproponowałem, żeby Słuchacze zlecili nam (to znaczy mnie i kompozytorowi - Stefanowi Brzozowskiemu z olsztyńskiej grupy „Czerwony Tulipan") błyskawiczne napisanie piosenki. Miała być wykonana tego samego dnia wieczorem, więc na napisanie tekstu i skomponowanie muzyki było mniej więcej po godzinie. Spośród wielu propozycji, kilka mnie zaintrygowało. Ktoś napisał: Dawno temu byłam na spotkaniu z Agnieszką Osiecką. Planowała wtedy piosenkę o werandzie. Nie wiem, czy ją napisała. To chyba niezły temat?"

A potem pani Ola: A może o zupie koperkowej, którą zajadam i wspominam z czasów studenckich na Jelonkach?"

I jeszcze coś takiego: „To ja poproszę piosenkę o czymś, o czym można śpiewać przy zmywaniu naczyń. Dla ułatwienia: kobieta czterdziestoletnia, całkiem nawet lubiąca zmywać naczynia, której się wczoraj oświadczył jeden facet. :)Pozdrawiam ciepło. Magda (Łódź)".

Sprawę oświadczyn postanowiliśmy zbadać dokładniej. Zapytaliśmy, czy zostały przyjęte. Przyszła krótka odpowiedź: „Zgodziłam się:)". To już był wystarczający powód do napisania, tego, co cytuję poniżej:


Kiedyś były takie maje,

Że już prawie żniwa.

Jak się człowiek dobrze naje,

To trzeba pozmywać.

Jak przegoni smutków bandę,

Wyrwie z żalu wszystkie włosy,

Wtedy idzie na werandę

Palić papierosy.

Ref:

Koperkowa na Jelonkach

Tęskni, cierpi i rozpacza,

Koperkowa na Jelonkach,

Koperkowa cza, cza.


Kiedyś były takie sierpnie,

Że jeszcze nie żniwa.

A mi tutaj serce cierpnie

Patrząc w zlewozmywak,

Kiedyś tylko czarny skowyt

Pętał się po dnie rozpaczy,

Życie było jak miętowy

Płyn do mycia naczyń.

Ref:

Koperkowa na Jelonkach

Tęskni, cierpi i rozpacza,

Koperkowa na Jelonkach,

Koperkowa cza, cza.


Teraz będzie taki marzec,

Że co mi tam żniwa.

Bo od wczoraj mogę w parze

Palić, jeść i zmywać.

Bo od wczoraj dobre losy

Zamieszkały w tym lokalu,

Wkrótce mi odrosną włosy

Te wyrwane z żalu.

Ref:

Koperkowa na Jelonkach

Dama z garem i ze ścierą,

A on podszedł i powiedział:

- Magda, yo te quiero!

Koperkowa na Jelonkach

Już nie cierpi, nie rozpacza,

Koperkowa na Jelonkach,

Koperkowa cza, cza.



Podziel się
oceń
2
0

komentarze (34) | dodaj komentarz

Bard kolejowy

poniedziałek, 18 stycznia 2010 10:06

Kiedy jedyny syn moich przyjaciół oznajmił, że wybiera się na „teologię żywienia" jego matce zrobiło się smutno. Że nie będzie miała wnuków. Kiedy się okazało, że źle spisał dane ze strony Politechniki Łódzkiej, że chodzi o „technologię żywienia" odetchnęła z ulgą, a dumny ojciec wyjął z zakamarków biblioteczki podręcznik „Gorzelnictwo i drożdżownictwo", wydany przez Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne w 1980 roku.

- Dzięki tej książce przetrwałem cały stan wojenny. Teraz tobie pomoże przetrwać studia - powiedział drżącym ze wzruszenia głosem.

 A swoją drogą, dlaczego na żadnej uczelni nie ma kierunku „teologia żywienia"? Czyżby Bóg nie jadał?


No i znalazłem się na zakręcie mojego życia zawodowego. To, co robię, zaczyna mnie uwierać. Poszukuję dla siebie innego miejsca. Próbuję wymyślić jakiś nowy gatunek twórczości, coś oryginalnego w czym mógłbym się spełniać. Ale bądź tu mądry, jak ludzie już powymyślali takie rzeczy... W książce Jacka Hugo - Badera „Biała gorączka" jest wzmianka o zespole „Krzyż Południa", który gra „rock staro - cerkiewno - słowiański". To mi przypomniało, jak parę lat temu, w małym miasteczku na Pomorzu, widziałem koncert muzyki religijnej. Kilku młodych, przyodzianych w habity gitarzystów elektrycznych, śpiewało pieśń „Pójdźmy wszyscy do Jezusa, on na pewno czuje bluesa". Parę lat później, na ulicy w Ełku zobaczyłem dziesiątki plakatów reklamujących koncert chrześcijańskiej muzyki rockowej. Jeden zdjąłem ze słupa ogłoszeniowego i mam go do dziś. A oto, co jest na tym plakacie napisane (zachowuję oryginalną pisownię, bo jest oryginalna): „Ze wszystkich sił swoich czady i ballady. The Living Stones łoi na elektrycznych gitarach dla Najwyższego Pana. If You jeśli smoliłeś vódę, ciągnąłeś dragi, blablałeś się w brudnym sexsie i dalej nikt Cię nie chce, to spróbuj jeszcze Super Mocy Jezusa Chrystusa, która powali Cię na czachę Full Power..." No więc w te rejony zapuszczał się nie będę, bo jak widać co oryginalniejsze miejsca już pozajmowane.


Może zostanę bardem kolejowym? Co prawda wielu przede mną poruszało tę tematykę („Na wszystkich dworcach świata", „Siedzę na dworcu w Kansas City", „Wsiąść do pociągu byle jakiego" i setki innych piosenek można tu wymienić), ale ja mam pomysł na niebanalną formę prezentacji. Ubrany na czarno będę się pojawiał w wagonach restauracyjnych pociągów, które mają już ponad godzinę spóźnienia w związku z atakiem zimy. Stanę przy ladzie, i na tyle głośno, żeby wszyscy słyszeli, za ostatnie pieniądze zamówię porcję „Strogonoffa" z czerstwym chlebem. Koniecznie czerstwym, bo brzmi jakoś bardziej egzystencjalnie - poetycko. Po chwili, zupełnie przypadkiem przysiądzie się do mnie też ubrany na czarno gitarzysta, tyle, że on nic nie zamówi, żeby było widać, że jeszcze uboższy. Wyjmie z futerału gitarę, zacznie grać, a ja zacznę śpiewać pieśń odwracającą uwagę od opóźnienia...


„Za szybko mijają stacje,

Dworce losu człowieka,

Rodziny, dziewczyny i korporacje

Mogą  poczekać.

Siarczyste mrozy nad światem

Niech niecierpliwość  strącą,

Że zimno? A pamiętasz jak latem,

Było ci za gorąco?

Ref:

Nieprzypadkowo dobry Bóg,

Stworzył kobietę z męskiego żebra,

Z czego innego stworzyć mógł...

Strogonoff proszę odebrać!

Nieprzypadkowo lata ptak

Pomiędzy ziemią a niebem,

Ty też polecieć możesz tak...

Strogonoff z czerstwym chlebem!"

Przygotowuję cztery zestawy repertuarowe: „Interbard", „Bard Regionalny",  „Tani Bard Kolejowy" i „Deutsche Bard Polska".



Podziel się
oceń
2
0

komentarze (26) | dodaj komentarz

W sprawie robotów i życzeń na rok 2010

poniedziałek, 11 stycznia 2010 10:37

Telewizja zapytała mnie czy się nie boję, że w przyszłości grozi nam inwazja robotów? Powiedziałem, że się nie boję, bo o takiej możliwości mówi się od tak dawna, że zdążyłem się przygotować. Już w latach pięćdziesiątych „masy robotnicze" śpiewały pieśń „Hej junacy, hej chłopcy, dziewczęta, to roboty, to roboty". Czy jakoś tak. Poza tym taka inwazja nam nie grozi, tylko już jest faktem. Wpisałem do wyszukiwarki internetowej słowo „roboty" i okazało się, że wokół nas jest ich pełno. Roboty ziemne i wodne, kuchenne, roboty na wysokościach (to zdaje się jakieś określenie religijne), roboty wykończeniowe (podejrzewam, że chodzi o jakieś działania przestępcze), czy wreszcie - co świadczy o zaniku resztek moralności we współczesnym świecie - roboty publiczne. A bać się nie ma czego. Należy tylko jak najszybciej wprowadzić obowiązek płacenia składek do ZUS-u przez wszystkie roboty i uzbiera się na nasze wysokie emerytury w czasach niżu demograficznego. Jeśli roboty poradzą sobie ze swoimi problemami. Bo populacji robotów też zagraża niż, a nawet wyginięcie. Bo roboty mają dzieci, ale są to same dziewczynki. Robótki. Oj, dobrze, wystarczy tych głupot.


Przy drodze z Warszawy do Gdańska, koło Mławy, jest tablica reklamująca salon fryzjerski dla zwierząt. A na niej napis: „Strzyżenie psów bez usypiania". Trzeba uważać na to, co się pisze. Czasem niezręczne sformułowanie, brak znaku przestankowego, mogą wywołać niepokój czytającego. Parę dni temu, po włączeniu komputera, na jednym z portali internetowych, zobaczyłem napis: „Beata Kempa przesłuchiwana przez komisję hazardową na żywo". Oczywiście po chwili domyśliłem się, że chodzi o medialną relację „na żywo" z tego wydarzenia, ale w pierwszym odruchu ogarnęło mnie przerażenie, że ktoś jednak brał pod uwagę jakiś drastyczniejszy sposób przesłuchiwania posłanki.


Pewnie chcieliby się Państwo ode mnie dowiedzieć, jaki to będzie rok? Szklanej kuli nie mam, ale znalazłem karty. Wyszła mi dama pik obok dziewiątki trefl i waleta karo. Tylko, że kompletnie nie mam pojęcia, co to może znaczyć. Postanowiłem poszukać informacji w innym miejscu. Zajrzałem do gazet. „Wyborcza" z 2 stycznia, dużymi literami napisała na pierwszej stronie: „PODATKI W GÓRĘ", a „Fakt" z tego samego dnia, jeszcze większymi: „PODATKI NIE WZROSNĄ". I teraz proszę sobie samodzielnie wyciągnąć wnioski. Na szczęście „Fakt" przy informacji o podatkach dodał, że „Edyta Górniak pokazała pupę", a „Liszowska została sama w sylwestra". Też nie wiem, co nam to może wróżyć na ten rok, ale przynajmniej jest nadzieja, że będziemy od czasu do czasu zajmować się innymi sprawami niż podatki. Że będziemy mogli normalnie, po ludzku, zgodnie z naszą wieloletnią tradycją, pogadać o pewnej części Maryni. Nie o komisjach, konwentach, wyborach, kandydatach. Albo przynajmniej nie wyłącznie o nich. Obyśmy w tym roku równie często rozmawiali  o Maryni, jak to pisał mistrz Młynarski: „traktowanej równie wąsko, jak szeroko". Bez względu na to, jak ta Marynia ma na imię. I wszystkim Państwu szczerze życzę, żeby jak najdłużej takie rozmowy dało się prowadzić na żywo.   



Podziel się
oceń
2
0

komentarze (29) | dodaj komentarz

poniedziałek, 27 marca 2017

Licznik odwiedzin:  5 579 081  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl