Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 445 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Izwiestna kardinału

poniedziałek, 24 stycznia 2011 8:25

Miałem może dziesięć lat… Nie miałem piwnicy, więc trudno było o klub, ale kumpel radio zniósł, bo mieszkał piętro wyżej… Przepraszam, zaciągnęło mnie w piosenkę „Perfectu”, a miało być o czymś zupełnie innym. No więc miałem może dziesięć lat, kiedy po raz pierwszy oglądałem przygody D’Artagnana i jego przyjaciół muszkieterów. Zdaje się, że w tym wieku to norma, że nie zwraca się uwagi na pewne szczegóły, ale teraz mi wstyd, że nie zaniepokoiło mnie, kiedy dowódca muszkieterów francuskiego króla wydawał komendę: „Muszkietiory karalja! K boju!”. Z drugiej strony, żadnego niepokoju nie wywoływało we mnie również to, że w filmie o Winnetou, jednym z  najczęściej powtarzanych słów było „Achtung!”. Jak widać, z wiekiem człowiek zaczyna się czepiać byle czego i we wszystkim węszy jakiś podstęp.

 

W jednej z pierwszych scen, pierwszego odcinka „D’Artagnana i trzech muszkieterów” - radzieckiego serialu opartego na powieści Aleksandra Dumasa – wędrowna trupa teatralna śpiewa pieśń o szpiegach kardynała Richelieu. Opowieść o tym, że kardynał wie o wszystkim, co się dzieje w jego kraju („Izwiestna kardinału”). Oto bardzo dowolne tłumaczenie tej pieśni:

 

W każdym rogu czai się

Setka szpiegów Richelieu,

Idziesz szybko, czy pomału -

Izwiestna kardinału.

Szpiedzy tutaj, szpiedzy tam,

W każdej z najpodlejszych bram,

Ciało zbliży się ku ciału -

Izwiestna kardinału.

Ptaki, pijaki, wrogowie, koledzy,

Szpiedzy, szpiedzy, wszyscy szpiedzy,

Panna, która cię kochała,

Już u kardynała.


Zdaje się kiedyś już o tym wspominałem – jadąc przez Niemcy, zwróciłem uwagę na tablice ustawiane przy wjazdach do miast i miasteczek. Otóż na wielu z nich, oprócz nazwy miejscowości, umieszczona jest informacja, z czego to miasto słynie. A, że to „miasto piekarzy”, „miasto ceramiki”, „miasto wina”, itp. Miły zwyczaj. My wyspecjalizowaliśmy się w czymś innym. Co trzecia miejscowość w Polsce, to „miasto monitorowane”.  Domyślam się, że takie ostrzeżenie ma za zadanie zniechęcić różnych złoczyńców, poinformować ich, że w tym mieście (albo gminie, bo „gmin monitorowanych” też sporo widziałem) nie opłaca się czynić zła, bo na pewno ktoś to zauważy. Że jeżeli już, to lepiej pojechać parę kilometrów dalej, do miasta, które nie jest monitorowane i tam poszaleć.

 

Złoczyńca też człowiek, więc uważam, że uczciwe byłoby informowanie ewentualnych zainteresowanych, w jakich godzinach prowadzi się obserwację, albo, że „miasto monitorowane od kościoła do urzędu gminy, z pominięciem ośrodka zdrowia, w którym i tak nic nie ma”. Tak, jak zrobił mój sąsiad, który na ogrodzeniu, pod tabliczką z wizerunkiem psa i napisem „Ja dobiegam do bramki w 5 sekund, a ty?” dowiesił drugą, z informacją: „Tabliczka wyżej nieaktualna. Dzisiaj mam już 14 lat i dobiegam do bramki jeśli mi się chce, jeśli akurat nie jem, albo nie śpię”.

 

A piosenkę z serialu „D’Artagnan i trzej muszkieterowie” można przerobić na nasze potrzeby:

 

Jeśliś pił i leżał w rowie,

Nie uciekaj, tylko stój tu!

Wójt i tak się zaraz dowie,

Wot, izwiestna wójtu!

Wójt o wszystkich wszystko wie,

Więcej wie niż ONZ,

Wie, że ojciec Bóg wie gdzie

I, że mnie paznokieć z palca zszedł…



Podziel się
oceń
1
0

komentarze (28) | dodaj komentarz

Skrót

poniedziałek, 17 stycznia 2011 12:55

Jeszcze nie jest po mnie. Bo, cytując Jonasza Koftę, dopiero „kiedy się dziwić przestanę, będzie po mnie”. Oto wykaz najświeższych zdziwień.  Czytam: „Tomasz Adamek we wrześniu 2011 roku zmierzy się we Wrocławiu z Władimirem Kliczką – poinformował obóz polskiego pięściarza. – Spełnią się moje bokserskie marzenia – skomentował tę wiadomość  „Góral””. Nie wpadło mi wcześniej do głowy, że można ze sobą połączyć dwa słowa: „boks” i „marzenie”. Od dzisiaj będę wiedział, że „marzenie” nie musi być czymś delikatnym, łagodnym, kruchym. To są przesądy, które wpoili nam pozbawieni kontaktu z rzeczywistością poeci. Można marzyć o tym, żeby kogoś rzucić na dechy, można marzyć o nokaucie. Być może nawet są to marzenia, które towarzyszą sportowcom specjalizującym się w innych dyscyplinach? Kto wie, czy na przykład Justyna Kowalczyk nie ma „bokserskich marzeń”? To znaczy, że chciałaby w przyszłym roku na zawodach w Libercu, w sprincie techniką dowolną ścigać się z Władimirem Kliczką. „Marzenia bokserskie” mogą wychodzić poza sport. Na przykład pan Miecio z województwa podkarpackiego, borykający się z problemami finansowymi wywołanymi kredytem bankowym, ma takie „bokserskie marzenie”, żeby komornik, który właśnie zabrał mu telewizor, spróbował kiedyś bez asysty policji zabrać coś Władimirowi Kliczce.

 

 Kłopot z marzeniami zaczyna się wtedy, kiedy zaczynają się spełniać. Młodzi rosyjscy hokeiści zostali mistrzami świata. Nie udźwignęli jednak bezmiaru radości… Nie wiem, czy kiedykolwiek ktokolwiek „udźwignął bezmiar” – to chyba też pozostałość po jakichś poetyckich eksperymentach, ale skoro mi się tak napisało, to nie ma się co z tego wycofywać. No więc, nie udźwignęli bezmiaru radości spowodowanego spełnieniem marzenia i tak bardzo świętowali zwycięstwo, że następnego dnia nie wpuszczono ich do samolotu, którym mieli wracać do domu. Telewizja poprosiła mnie o skomentowanie tego wydarzenia („może być dowcipnie” – powiedziała pani, która zadzwoniła w tej sprawie). Widocznie kojarzę się telewizji z Rosją, hokejem, albo nadużywaniem alkoholu. Nie wnikając w szczegóły, zabrałem się za przygotowania do wypowiedzi. Poczytałem, zanotowałem i stwierdziłem, że:

 

„Bezpośrednio po meczu, napastnik drużyny rosyjskiej Jewgienij Kuzniecow, powiedział dziennikarzom: „Mamy rosyjski charakter i dlatego nigdy się nie poddajemy”. Więc może stan, w jakim następnego dnia znaleźli się młodzi hokeiści, jest kolejnym etapem „rosyjskiego charakteru”? A może to nawet „słowiański charakter”, bo już widzę, jakby wyglądali polscy hokeiści, gdyby wracali do kraju z tytułem mistrza świata. Poza tym chciałem zwrócić uwagę na wiek i płeć bohaterów tego skandalu. To są mężczyźni poniżej dwudziestego roku życia. Mężczyzna w tym wieku nie potrafi jeszcze  kulturalnie cieszyć się swoim zwycięstwem. W ogóle mężczyźni z natury nie potrafią kulturalnie się cieszyć. Dlatego proponowałbym, żeby wprowadzić odpowiedni przepis, który spowoduje, że w przyszłości mistrzami świata w hokeju na lodzie w kategorii do lat dwudziestu, będą mogły zostawać wyłącznie kobiety, które ukończyły pięćdziesiąty rok życia”.

 

 Nie wiem, czy udało się dowcipnie, ale wypowiedź się ukazała. Z tym, że zachowałem się jak kompletny amator, a przecież już nie raz wypowiadałem się na przeróżne tematy, o których nie mam zielonego pojęcia. Powinienem wiedzieć, że nieważne co, ważne jak długo. Całej mojej wypowiedzi widz telewizyjny nie dałby rady wysłuchać, więc w materiale pojawił się jej skrót, cytuję: ”…to nawet „słowiański charakter”, bo już widzę, jakby wyglądali polscy hokeiści, gdyby wracali do kraju z tytułem mistrza świata”.

 

Żeby  nie wyszło, że piszę to w tonie pretensji. Po prostu, przypominam sobie i Państwu, na czym polega skrót telewizyjny. I że trzeba być czujnym, bo czasem nadane w telewizji „Daj pan spokój!”, może być zarówno częścią wypowiedzi kierowcy, który twierdzi, że „zima znów zaskoczyła drogowców”, jak i laudacji na cześć laureata literackiej Nagrody Nobla, bo jedenasta zwrotka jednego z jego wierszy, z tomiku „Hałda pełna chałup”, brzmi:

 

„Szaryś domu, staryś, szaryś,

Gdzieżeś poszłaś? Mojaś Maryś?

Szaraś łzo w zielonym oku,

- Weź pan smutek…

- Daj pan spokój!”

 


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (80) | dodaj komentarz

Kraina Filcu?

środa, 12 stycznia 2011 9:25

„Hej, nie ma rady na to,
Chodzi wódka za tatą,
Taka z niej bestia chytra.
Na przedzie tata drepta,
A za nim o pół metra
Tupta sobie pół litra...”

Tak się zaczynała, spisana przez Andrzeja Waligórskiego, opowieść o pewnej przypadłości, którą u swojego tatki zauważyły małe dzieci. Pod koniec utworu dowiadujemy się, że jego bohater został gruntownie przebadany przez różne „kliniki i urzędy”, i…

„…Wyszła taka konkluzja:

W wyniku tych analiz

U tatki to realizm

A u innych – aluzja!”

                Na jednej z głównych ulic Warszawy wisi szyld, a na nim napis: „Kraina Filcu”. Realizm? Czy aluzja? Słowo „kraina” kieruje od razu w stronę bajki: „Dawno, dawno temu, za siedmioma rzekami, za siedmioma górami, czyli za Koninem, w którym w ostatnich wyborach lewica zdobyła siedem mandatów w radzie miejskiej, była sobie Kraina Filcu. Rządziła nią księżniczka Walonka. Tak naprawdę miała na imię Grażyna, ale Walonką nazwali ją poddani, ze względu na temperament. Waliła berłem po głowach, kiedy wpadała w furię…”

                Ze źródeł zbliżonych do wiarygodnych dowiedziałem się, że filc dzieli się na bity i tkany. No więc jeśli się okaże, że Warszawa jest stolicą Krainy Filcu Bitego? To już aluzja za aluzją. Zresztą, jeśli tkanego, to też nie lepiej, bo tkany robi się m.in. z koziej sierści. Koza, no tak, wszystko jasne… Aluzja na aluzji.

                Aluzja ma to do siebie, że każdy odczytuje ją jak chce. Nawet tam, gdzie jej nie ma. Więc, żeby dać Państwu możliwość pogłówkowania, poszukania, ponawymyślania o kim to, lub o czym, publikuję poniżej fragment poematu „Aluzja czy realizm?”:

Proszę cywila i żołnierza,

Kraina Filcu i Paździerza,

Proszę chamstwa i kultury,

Kraina Dykty i Tektury,

Kozie, kotu, owcy i psu,

Kraina Pustaka i Kartongipsu.

                Mamy tendencję do mówienia o sobie nienajlepiej. I pewnie momentami słusznie. Ale pojawia się nagle coś takiego jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i… Moim zdaniem Jurkowi Owsiakowi (pozwalam sobie pisać o Nim po imieniu i nazwisku, bo poznaliśmy się już dawno temu w Rozgłośni Harcerskiej) należy się pomnik chociażby za to, że daje nam szansę, żebyśmy sami o sobie dobrze pomyśleli. I jeszcze za to, że dzięki Orkiestrze nie powstają w Polsce żenujące żarty typu „Przychodzi baba do lekarza, a lekarz nie ma sprzętu”. Pomnik może stać na przykład w Świebodzinie. Nie musi być duży – facet w żółtej koszuli i czerwonych okularach o wysokości 33 metrów i rozpiętości ramion 25 metrów. Byle powstał za życia Jurka, bo wtedy On na pewno zlicytuje statuje (wiem, że powinno być „statuę”, ale nie byłoby tego żartobliwego rymu), a pieniądze przekaże na pomoc dzieciom.

W czasie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jeden z Internautów podrzucił pomysł, żebym przekazał coś na licytację. Z przyjemnością zaproponowałem, że jeśli ktoś to kupi, to chętnie oprowadzę po radiu przy Myśliwieckiej i zafunduję obiad w radiowej stołówce. Nie mam wątpliwości, że cel jest szczytny, więc i tutaj zareklamuję – gdyby ktoś chciał wziąć udział w tej licytacji, to jest ona w zakładce WOŚP na Allegro, dokładnie tutaj:

http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=461923

W chwili, kiedy pisałem te słowa, ktoś zadeklarował, że zapłaci ponad 1000 złotych. No to ja deklaruję, że obiad będzie się składał z dwóch dań i kompot nawet dorzucę!

                A na zakończenie wszystkich kwestujących w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy chciałbym pozdrowić od kwestujących 1 i 2 listopada na warszawskich Powązkach. Ja tam bywam od kilku lat. No cóż, każdy kwestuje zgodnie z wyrazem twarzy i temperamentem.


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (36) | dodaj komentarz

sobota, 27 maja 2017

Licznik odwiedzin:  5 613 304  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl