Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 445 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

ZOBACZONE, PRZECZYTANE, USŁYSZANE

wtorek, 31 października 2006 20:45

                                                                  *

Zobaczone i usłyszane w telewizji:

Ona (prowadząca program): „Zbliża się Święto Zmarłych..."

On (prezenter pogody): „Nie Święto Zmarłych, tylko Dzień Zadusznych”               Od razu zajrzałem do encyklopedii, spodziewając się, że na przykład: „Irena i Janusz Zaduszni – małżeństwo podlaskich pedagogów, intensywnie promujących technologię uprawy konserwującej buraka cukrowego w latach 1987-2004”. Ale nic podobnego. Nie ma nazwiska „Zaduszny”. Nie ma nawet„Duchovny” (urodzony 7 sierpnia 1960 roku, amerykański aktor filmowy i telewizyjny). Pewnie mam jakieś stare wydanie.                                                                *

Przeczytane w gazecie:

"Agresja zwalczana dietą" 

„Na czym miałaby polegać dieta zmniejszająca agresję? Na bogactwie rybiego mięsa... To główne źródło kwasów tłuszczowych omega – 3, mających dobroczynny wpływ na zachowanie człowieka... Kiedy w organizmie brakuje tłuszczów omega – 3... wzrasta nadwrażliwość i nadpobudliwość, co może prowadzić do zachowań agresywnych, a także nastrojów depresyjnych.” („Rzeczpospolita” – 26.10.2006)                                

Poniżej były ilustracje – po stronie ryb, serów i nabiału – twarz mężczyzny, który w telewizji mógłby grać wzorowego ojca sześciorga dzieci, lekarza w szpitalu, w którym wszyscy zdrowieją. Obok hamburgerów, frytek, wódki i jasnego pieczywa – coś jakby portret pamięciowy ryja seryjnego mordercy wykonany przez psychopatycznego rysownika satanistę. I dalej opisane były wyniki badań angielskich naukowców, którzy podawali  tłuszcz omega –3  kilkuset młodocianym przestępcom. „Zanotowano spadek przemocy o 37 procent”. Dziwnie to brzmi. Można więc wnioskować, że jeśli ktoś dotychczas okładał ofiarę używając kija bejsbolowego typu MLS 7046 Series Baseball (długość 79 cm, waga 737 g, cena 315 zł), teraz sięga po taki o długości 49,77 cm, wadze 464,31 g, sprzedawany po 198,45 zł. Przepraszam, że pozwalam sobie na żarty z poważnych badań naukowych, ale po prostu ja mam całkiem odmienne spostrzeżenia. Pokłóciłem się ostatnio w wakacje. Jedząc halibuta. Natomiast dzisiaj, zaraz po schabowym z frytkami, napisałem wiersz                                                                          “Kwiat do światła się otwiera,  

                                    Tak łagodnie szumi morze,  

                                   Zjadłem obiad, no to teraz 

                                  Chyba się położę…”   

                                                                      * 

Usłyszane w hipermarkecie:

On (głos w reklamie): “Znicze! 66 godzin palenia!”

On (mężczyzna z wózkiem pełnym zakupów): “Papierosy takie wymyślcie!”I już na końcu klawiatury miałem kiepski żart “No, to Wesołych Świąt”, ale pomyślałem, że nie wypada. Chociaż jak się tak dokładnie przyjrzeć, to już im spod tych dyń wystają siwe brody i czerwone czapeczki z białymi pomponami.                                                             

                                                                      *

P.S. Zajrzałem do swojego bloga. Chyba niepotrzebnie zaglądałem do komentarzy i księgi gości. Ale Państwa dużoJ. Większość miłych, kilku nieJ No i widzę, że  zaczyna się  szarpanina. I nie chodzi tutaj o przytyki do autora (ani jego “drugiego ja” o imieniu Narcyz). O sobie dowiedziałem się już tyle, że mogę spokojnie używać na wizytówce określenia wymyślonego przez Kazimierza Grześkowiaka: “ŻYDOKOMUNOJEZUITOMASONERIATRUMANBERIA”. Ale niby po co ci, którzy nie lubią Andrusa mają być narażeni na zaczepki tych, którzy go lubią?  W wirtualnym świecie jest tyle innych fantastycznych miejsc, gdzie można sobie do woli nawrzucać.

Zainteresowanym sam podam kilka takich, w których bywam używając nicka “Szalony Wiesiek” albo “Borsuk Apokalipsy”. Postanowiłem w związku z tym założyć Nieformalne Stowarzyszenie Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI) i objąć ten blog jego patronatem.

W związku z tym, jeśli ktoś chce: 

a/ pochwalić

b/ skrytykować

c/ inne,

proszony jest o włożenie w to odrobiny wysiłku. Oto mój adres:  

                                         Bloog Artura Andrusa 

                                        Wirtualna Polska  

                                        Ul. Sienna 75

                                        00-833 Warszawa 

Mam nadzieję, że dzięki temu, za jakiś czas pojawi się w encyklopediach notka: “Andrus Artur – 1971 – 2063 (nie mam jeszcze wiarygodnych danych, więc zakładam optymistycznie) – naiwny dziennikarz, zaangażowany w walkę z nadmiarem agresji w Intenecie. Batalię rozpoczętą w 2006 roku na bloogu w Wirtualnej Polsce przegrał, ale dzięki temu do dziś, w muzeach na całym świecie przechowywane jest kuriozum – wysyłane do portalu internetowego listy pisane ręcznie i koperty z prawdziwymi znaczkami”

No to do kolejnego przeczytania. A ja idę coś zjeść. Morszczuka.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (53) | dodaj komentarz

Numer Pudełka

wtorek, 24 października 2006 11:40

Bezwzględny polski kapitalizm zmusza mnie do kupowania w dużych galeriach handlowych. Mam takie uczucia wobec tych przybytków, że już sama nazwa „galeria” nie kojarzy mi się z miejscem prezentacji sztuki, ale miejscem, w którym czuję się jak galernik. Jestem miłośnikiem małych osiedlowych sklepików. Ale sprawdziłem – u Pana Henia jest drób, jest świeże pieczywo, ale nie ma stojących wieszaków drewnianych w kolorze mahoniowym. Rzadko bywają wieszaki w sklepie spożywczym. Nie ma rady, trzeba pojechać do galerii handlowej. W środku jak zwykle tłum. Już wiem, że za chwilę, kiedy tylko kilka razy zakręcę się w obrotowych drzwiach, on mnie porwie, a ja mu się poddam. Pójdę nie tam gdzie chcę, ale tam gdzie on mnie poniesie. Mam nadzieję, że chociaż na chwilę pozwoli się zatrzymać w okolicy stojącego wieszaka drewnianego w kolorze mahoniowym. Ale cóż to? Zaraz za wejściem obserwuję coś, co pamiętam z dzieciństwa. Kolejka. Kilkanaście osób ustawionych gęsiego. Niemożliwe. Rok dwa tysiące szósty, centrum Unii Europejskiej i kolejka? Zaciekawiony podszedłem bliżej. Zainteresowała mnie struktura tej kolejki. Otóż byli to dorośli z dziećmi. Ale nie matki z dzieckiem na ręku, którym przysługuje obsługa poza kolejnością. Dzieci stały samodzielnie. Dorośli coś pisali na kartkach. O, jakiś konkurs literacki – ucieszyłem się i już miałem pierwszą zwrotkę piosenki:

       „Gdzie w Warszawie jest ciekawie

         Chciał pokazać szczurek mrówce...

         Więc ją szybko zaprowadził

         Tam gdzie cukier po złotówce”

Niestety to nie był konkurs literacki. Dorośli wypełniali jakieś  dokumenty. „Formularz oddania dziecka pod opiekę galerii handlowej na czas zakupów”. Naprawdę tak to się nazywa. Wziąłem taki jeden. Mam go przed sobą. Zaczyna się od daty a potem są dwie rubryczki: „godzina wejścia dziecka” i „godzina wyjścia dziecka” potwierdzane podpisem pracownika punktu opiekuńczego. Niżej hasło” Numer pudełka”, pod spodem w kolejności należy wpisać: Imię dziecka, wiek, adres, telefon, imię i nazwisko rodzica. Dalej jest formułka: „Tylko wymienionej wyżej osobie wydane zostanie dziecko z pokoju zabaw”.  Poniżej rodzic powinien podpisać dwa razy: pierwszy przy pozostawieniu dziecka, drugi przy odbiorze... I to wszystko. Może histeryzuję, ale coś mi się tutaj nie podoba.

Po pierwsze: za dużo niewiadomych. Formułka jest niedokładna. „Tylko wymienionej wyżej osobie wydane zostanie dziecko z pokoju zabaw” - ale nie określono, czy na pewno to samo, które się oddało pod opiekę? Czy na przykład dzieci wydawane będą w porządku alfabetycznym, albo w kolejności zgłaszania się po nie? Ma to niebanalne znaczenie, zwłaszcza w czasie zakupów. Kupimy pluszaka i kredki, a odbierzemy siedemnastoletniego chłopca zainteresowanego heavy metalem. I kompromitacja. Nie wspominając już, że trzeba wracać po większą ilość jedzenia.

Po drugie: dane są za mało szczegółowe. Przecież niezbyt rozgarnięty, albo już oszołomiony perspektywą zakupów rodzic, poganiany jeszcze przez drugiego rodzica, może wypełnić podane rubryki w sposób następujący:

Imię dziecka: Marcinek

Wiek: XXI

Adres: marcinek@waw.pl

Telefon: jeszcze nie ma, ale babcia obiecała mu kupić taki na kartę, jak tylko skończy zerówkę.

No i najważniejsze: co to znaczy „Numer pudełka”? Czyżby nasze dzieci w taki sposób były przechowywane w czasie, kiedy my lekką ręką wydajemy ciężko zarobione pieniądze?

Skandal! No dobrze, przepraszam, może niepotrzebnie się unoszę. Ale to dla dobra naszych najmłodszych rodaków, dla ich szczęśliwego dzieciństwa. Zróbmy wszystko, by za kilkadziesiąt lat spacerując po mieście ze swoimi wnukami, z łezką w oku mogli wspomnieć i westchnąć: „Widzisz wnusiu, dziadziuś wychował się w tym hipermarkecie”
Podziel się
oceń
1
0

komentarze (69) | dodaj komentarz

Poemat kaprealistyczny

wtorek, 17 października 2006 14:50

„Poseł Gosiewski zatrzymał lokomotywę we Włoszczowie” („Rzeczpospolita”), „Gosiewski załatwił peron” („Dziennik”), „Gosiewski Ekspres” („Gazeta Wyborcza”). To tytuły gazet z wtorku 17 października. Chodzi o to, że pan minister załatwił małemu miasteczku  w województwie świętokrzyskim, że będą się tam zatrzymywały pociągi ekspresowe, które dotychczas tylko przejeżdżały. I że inwestycja kosztowała 3 miliony złotych a „… do „historycznego ekspresu” (tego, który zatrzymał się pierwszy – w poniedziałek o godzinie 7.32 - przyp.AA) wsiadło może pięć osób. Niektórzy ironizowali, że tylko dwie – w tym reporter jednej z rozgłośni radiowych” („Rzeczpospolita”). Obejrzałem też kilka relacji w telewizji. Coś mi przypomina widok znajomy ten. Dlatego postanowiłem dzisiaj zaprezentować coś z cyklu „Poematy kaprealistyczne” (czyli socrealistyczne, ale pisane w kapitalizmie)

 

„WŁOSZCZOWA - PÓŁNOC”

Nie zakopuj talentu w ciszy,

Bo nie można nie pisać wierszy,

Kiedy człowiek nareszcie usłyszy:

„WŁOSZCZOWA! PERON PIERWSZY!”

Jak na morzu wyznacza azymut,

Kto przed falą ocalić chce czółno,

Tak poeta podąża do rymu:

„PERON PIERWSZY! WŁOSZCZOWA – PÓŁNOC!”

Stukot kół, który szepcze tak czule,

Wiatru pęd niesie w świat coraz szerszy…

Stukot kół… Wiatru pęd… I… Hamulec!

„WŁOSZCZOWA! PERON PIERWSZY!”

 

*

Niech syreny tryumfu zawyją,

Mocny głos niechaj dmie w megafony!

Niby peron… A nazywa się Milijon…

A dokładnie to Trzy Milijony.

Niechaj podli się nawet z nas śmieją!

Niechaj hydra podnosi głowę!

Teraz pies, który jeździ koleją

Może dosiąść się we Włoszczowej.

*

Czuły dotyk matczynej troski,

Matce łza po policzku spływa,

- Synku, wiesz… Ekspres „Ernest Malinowski”

  Kiedyś tutaj się nie zatrzymywał.

*

A to dla Was! To dla Was potomni!

Niech w niepamięć ten dzień nie uleci.

To nie peron, Rodacy! To pomnik!

Na pomniku nieduży facecik.

Ranna mgła  wybiela mu zgryz,

Nocny wiatr szorstkość lic mu wygładza…

I tabliczka z napisem:

                                    „PiS

Prosimy nie przeszkadzać!”

*

I niech w kotłach nie zbraknie nam pary!

I niech budzą kościelne nas dzwony!

Bo Motyczno i Łachów, i Psary

Też czekają na swoje perony!

A jak tłuszczem obrosną nam cielska,

W pył i proch wrogowie nas zetrą!

Podobno Platforma Obywatelska

W Kroczycach buduje już metro.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (76) | dodaj komentarz

sobota, 27 maja 2017

Licznik odwiedzin:  5 613 345  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl