Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 537 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Strefa Chwały

czwartek, 27 listopada 2008 9:25

Zachwycił mnie sygnał pewnej audycji w małej stacji radiowej. Rozmowa dotyczyła czyjejś  beatyfikacji czy kanonizacji, a zaczęła się od tak zwanego „dżingla", w którym to niski, tajemniczy głos (taki, jaki kojarzy się z tekstem „Game Over" w grach komputerowych) zapowiadał tytuł audycji: „Strefa Chwały". Niestety autorzy nie rozwinęli tej zabawy, bo spodziewałem się, że po sygnale pojawi się jakiś rytmiczny motyw muzyczny (taki z „Klossa" albo „Siedemnastu mgnień wiosny") i lektor powie: „Święty Franciszek już wiedział... Ale o tym w następnym odcinku pod tytułem >Tajemnica firanki siostry koletanki<".


Użycie głosu typu „Game Over" do zapowiedzi programu „Strefa Chwały" jest może zaskakujące, ale jakże skuteczne. Nie wiem czy sam z siebie szukałbym tej audycji, a jednak trafiając przypadkowo, przez chwile przy niej zostałem. Twórcy innych programów powinni wykorzystać ten pomysł. „Kraina łagodności", „Filateliści", „Domowe przedszkole"...


            Może bym tak sam z siebie trochę pożartował? Zwłaszcza, że są powody. Nieraz już Państwu opowiadałem, że w swojej pracy konferansjerskiej stosuję często formę „wiersza użytkowego". Takie pisane na konkretną okoliczność utworów jednorazowego użytku. Ot na przykład, gdyby się zdarzyło prowadzić uroczystość otwarcia działu wiertarek w hipermarkecie, wymyśla się na poczekaniu taki:


„W serca mego zakamarkach,

  Prócz miłości jest wiertarka,

  Mam gdzie swe uczucia chować...

  Udarowa... Udarowa..."


Wysiłek żaden, a chwilowy sukces murowany. Z tym, że trzeba uważać, żeby takie wiersze nie powstawały zbyt szybko. Należy przynajmniej zachować zasadę, że najpierw się wiersz wymyśla, a potem recytuje. Nie odwrotnie. Kilka dni temu prowadziłem uroczystość, po której miał się odbyć występ pani Eweliny Flinty. Wygłosiłem jakąś zaskakującą zapowiedź typu „Przed Państwem Ewelina Flinta" i zadowolony z siebie mknąłem w kulisy. Pani Ewelina zatrzymała mnie i powiedziała coś w stylu „A czy mógłby Pan wymyślić jakiś wiersz, w którym będzie rym do >Flinta


„I prezydent Clinton

Chciałby z taka Flintą".


I dopiero wtedy usłyszałem, co powiedziałem. Wszystkich moich dotychczasowych sympatyków, zawiedzionych poziomem tego wiersza, przepraszam. Postaram się jeszcze kiedyś napisać coś lepszego. I obiecuję, że zanim wydrukuję czy przeczytam, najpierw pomyślę. A wszystkich zachwyconych tym wierszem organizatorów imprez masowych uprzedzam, że terminy mam już zajęte do 2010 roku. Po tym występie zostałem zaangażowany do prowadzenia cyklu imprez „Oktoberfest przez okrągły rok".




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (24) | dodaj komentarz

Z cyklu "Następcy Szekspira i Felliniego"

czwartek, 20 listopada 2008 13:03

„Scenariusze pisane wierszem" - film p.t. „Nagłe wzruszenie królowej w apartamencie pałacu w Edynburgu"


/Królowa odkłada grzebień,
Do lustra puszcza oko,
I mówi sama do siebie/


- No co tam Moja Wysokość?
Pójdziemy do roboty?
Nie byłyśmy od wtorku,
Trzeba podpisać noty,
Przyjąć biskupa Yorku,
Tylko się cieplej odzieję,
Bo mimo, że jest czerwiec
To tutaj w Szkocji wieje,
Że mało łba nie oberwie.
Karol, kiedy był dzieckiem
Mówił, że tu jest ładnie,
Lecz wieje jak w Kieleckiem,
Czy jakoś bardziej dosadnie...


/Na stole srebrne widelce,
W oczach królowej miłość/


- Mój anglikański Boże... Kielce...
Kiedy, ach kiedyż to było?"


/Przy ścianach rzeźby florenckie,
Przodkowie na obrazach/


- To było w ramach wymiany studenckiej
„Śladami rudy żelaza",


/Corgi ogryza tron,
W tle słychać szkockie dudy/


Kielce... Pamiętam... On...
Wysoki, szczupły, rudy...
Wpisał w pamiętnik:
„Dzisiaj jest środa,
Jutro jest czwartek,
Tobie na zawsze.
Tęskniący Bartek"
A ja:
„Kiedy gwiazdka na niebie
Jasno zamruga,
Ja wspomnę Ciebie.
Elżbieta Druga"
Mary była zazdrosna,
Pod okno co wieczór przychodził,
To była wietrzna kielecka wiosna,
Byliśmy tacy młodzi...


/Biurko z dębiny z Lasu Sherwood,
Na biurku komiks „Kiszczak i Babiuch",
Królowa smutno przygląda się berłu
I łzę ociera chustką z jedwabiu,
Wkłada królewskie okulary,
Z biurka na ziemię leci kartka
Patrzy na zdjęcie/


- Jakiż ten Harry
Jest podobny do Bartka.


/Akcent muzyczny, pauza, koda,
W zbliżeniu portret lorda Byrona,
Napis końcowy/


Krew nie woda
Błękitna czy czerwona...
Niech lgnie kobieta ku mężczyźnie,
Pieszczotę ust bezczelnie kradnie,
Choć wieje jak na Kielecczyźnie,
Czy jakoś bardziej dosadnie...




Podziel się
oceń
3
0

komentarze (37) | dodaj komentarz

Czy to ty ziewałeś w Gdańsku?

czwartek, 13 listopada 2008 9:54

Co można zrobić kiedy się usłyszy takie pytanie? Osłupieć. Jeśli istnieje jakieś stopniowanie osłupienia, to ja musiałem być w stanie „słup sieci wysokiego napięcia". Zapytała mnie o to kilka dni temu koleżanka z pracy. Ziewałem? W Gdańsku? Oniemiałem. Niemy słup. Pewnie stałbym do dziś w tej pozie, być może ktoś przepuściłby już przeze mnie kable, a przez te kable energię elektryczną o napięciu 200 kV, ale się wyjaśniło.


- Jestem w sobotę w Trójmieście, jadę autobusem, nagle patrzę - na przystanku stoi Andrus i ziewa. To ty byłeś?


Rzeczywiście byłem wtedy w Gdańsku, stałem na przystanku, ale nie zwróciłem uwagi na swoje ziewanie. I być może nie tylko ja. Ludzie! Zajmując się kwestiami podstawowymi dla świata, narodu, cywilizacji, ludzkości, nie zapominajmy o sprawach pozornie błahych. Przeleci nam to życie przez palce i nawet nie zauważymy, że ziewaliśmy w Gdańsku, kichaliśmy w Krakowie, wzdychaliśmy w Rio de Janeiro... E tam, banał, w Rio de Janeiro wielu wzdychało, ale jak niewielu wzdychało w Łobozewie koło Ustjanowej!


Mogę się uważać za klasyka zwracania uwagi na rzeczy pozornie banalne, to ja kilka lat temu napisałem tekst piosenki „Piłem w Spale, spałem w Pile". Niedawno, w związku z tą piosenką spotkało mnie coś bardzo miłego. Na zjeździe szkolnym, podczas pikniku, na którym bawiło się kilka pokoleń uczniów mojego liceum, podszedł do mnie pewien pan. Starszy ode mnie o jakieś kilkanaście lat, siwy (powinienem napisać siwszy, bo ja też już jestem), elegancko ubrany w cywilny strój, stąd nie od razu wiedziałem, że jest księdzem.


- Proszę pana, ja w sprawie piosenki „Piłem w Spale, spałem w Pile". Jak usłyszałem, że pan tutaj będzie, postanowiłem to panu powiedzieć. Uwielbiam tę piosenkę i mam dla pana pewną propozycję. Ja jestem proboszczem jednej z parafii w Pile - jeśli pan kiedykolwiek będzie tamtędy przejeżdżał, proszę zajrzeć - spanie ma pan zapewnione, a i nad tym drugim popracujemy.


Tak zachwyciłem się mocą sprawczą swoich piosenek, że już zacząłem pisać musical, w którym wymieniam miejscowości, w których mnie karmiono, ubierano, za darmo naprawiano samochód i pożyczano pieniądze.


Ale gdzież tam spaniu i piciu do ziewania. Toż to dużo większy ciężar gatunkowy zjawiska. Zwracajmy uwagę na te najlżejsze. Dlaczego niby jakieś piękne uczucie nie może się zaczynać od pytań:


- Czy to pani chrapała na polu namiotowym w Mielnie?


- Czy to pan siorbnął w barze „Kojot"?


Dlaczego w przewodnikach turystycznych zamiast wyświechtanych: „podziwiał", „zachwycał się" „szukał natchnienia", nie pisać na przykład: „to tutaj, w opactwie Holyrood, kaszlał Mendelssohn, a potem skomponował Symfonię Szkocką".


Jeszcze jedno - wiem, że mogą ten tekst czytać osoby, którym na myśl od razu przyszły wulgarniejsze zjawiska, które człowiekowi zdarzają się czasem nawet w sytuacjach publicznych. Wiem, że są tacy piszący koledzy, których teksty o miłości mogą być literackim uzupełnieniem „Fotograficznego atlasu anatomii człowieka", ale ja na razie granicy siorbania i kaszlu nie przekroczę.




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (31) | dodaj komentarz

sobota, 19 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  5 721 639  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl