Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 235 669 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zima przyszła. Święta idą.

wtorek, 30 listopada 2010 9:14

Ludzie traktują mnie mało poważnie. Kilka dni temu byłem na spotkaniu z młodymi dziennikarzami. Zaraz po, jeden z nich podszedł i zlecił mi następujące zadanie:

- Niech pan na blogu napisze coś o informatyku, który przyjeżdża na konferencję „Media Student”.

Padło jeszcze zamówienie, żebym użył pewnego słowa. Nie zapisałem sobie i teraz nie pamiętam, czy to miał być „tranzystor” czy „transformator”. I że niby jak? Że ja teraz napiszę coś w stylu:

Wreszcie biało, wreszcie czysto,

Piękna zima i tranzystor,

Przysypało drzewa, kwiaty,

Jedzie, jedzie informatyk,

Brnie przez zaspy traktor z trudem,

Gdyż w Warszawie „Media Student”.

Poczekajmy, wróci lato,

Słońce, plaża, transformator.

Nie ma mowy! W życiu czegoś takiego nie napiszę i nie zamieszczę na blogu. Ludzie traktują mnie mało poważnie. Jeszcze raz przeczytałem ten wierszyk i doszedłem do wniosku, że ludzie mają rację. Jaka twórczość, takie traktowanie. Z tego wiersza może być jedynie taka korzyść, że zdanie „Brnie przez zaspy traktor z trudem” trafi do podręczników z ćwiczeniami logopedycznymi.

            Nie szukałem, sam się znalazł. Piosenkowy przebój na tę zimę. Jest na nowej płycie Ireny Santor. Utwór numer sześć, śpiewany w duecie ze Stanisławem Soyką. Tekst Agnieszki Osieckiej, odnaleziony i podarowany pani Irenie przez Magdę Umer. Proszę sobie przeczytać refren (a jeszcze lepiej zdobyć i posłuchać w całości):

Od czasu do czasu jest zima,

Raz na rok, albo na dwa,

Nie narzekajmy na klimat

I bierzmy, co los nam da.

            Dzięki Bogu z wyborami uporamy się jeszcze przed świętami. Proszę sobie wyobrazić, że radnych, burmistrzów i prezydentów mielibyśmy wybierać akurat 26. grudnia. Kandydaci na plakatach obiecywaliby „Więcej sianka” i „Żłóbek dla każdego”, twierdziliby, że „Kutia jest najważniejsza”, nawoływali „Nie róbmy polityki, róbmy kluski z makiem”. Komitety wyborcze prześcigałyby się w wymyślaniu najoryginalniejszych form zdobywania głosów. Na przykład 24. grudnia, po osiedlach chodziliby kandydaci na radnych przebrani za Trzech Króli – Atosa, Portosa i Aramisa (mało kto wie, że bohaterowie powieści Aleksandra Dumasa w rzeczywistości zostali później królami – Atos - Francji, Portos - Hiszpanii, a Aramis Królem Dopalaczy). No więc ci trzej kandydaci, jako Trzej Królowie, chodziliby po domach śpiewając „Wśród nocnej ciszy, o Twój głos się rozchodzi”. Doszłoby pewnie do skandalu, ponieważ ciszę wyborczą przerwałyby koń, krowa i owca, szczerze mówiąc, co myślą o gminnym weterynarzu walczącym w drugiej turze wyborów o stanowisko prezydenta miasta. Na szczęście będziemy to mieli za sobą i święta będzie można już spędzać bez kontekstu wyborczego. No może tylko w niektórych, tych najbardziej zaangażowanych domach, będzie się ten kontekst pojawiał. Na przykład kiedy żona zwróci się do męża:

- Tadeusz, wygrałeś wybory, idź zabij karpia…



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (32) | dodaj komentarz

Pamiątka z Kahlenbergu

wtorek, 23 listopada 2010 9:05

Sposób na jesienną depresję? Wstać o 6.00, włączyć telewizor i czekać na prognozę pogody. Uwielbiam ten moment, kiedy (nieludzko o tej porze pobudzony) prezenter zapowiada:

- A teraz widok na molo w Sopocie.

A tu mgła.

- To może Bukowina Tatrzańska?

Mgła. I już wiem, co będzie dalej. Tarnów, Kielce, Gdynia, Katowice… Podejrzewam, że jesienią, dla zaoszczędzenia pieniędzy, te telewizje trochę nas oszukują. Mają gdzieś obok studia stanowisko do wytwarzania sztucznej mgły, pokazują ciągle tę samą, tylko podpisy na ekranie się zmieniają. Wałbrzych, Lublin, Świnoujście, Suwałki… O właśnie, pamiętam z dzieciństwa, w radiu nadawali taką piosenkę „A w województwie suwalskim mgła”. Województwa suwalskiego już nie ma, a mgła pozostała. To znaczy może nie ta sama, mgła nowa, mgła na miarę naszych czasów i możliwości. Ale jest.

                Kilka dni temu byłem z przyjaciółmi w Wiedniu. Zwiedzamy Kahlenberg – wzgórze, z którego król Jan III Sobieski wyruszył na decydujące starcie w bitwie z Turkami. Stojąc na tarasie widokowym można stamtąd oglądać piękną panoramę Wiednia. Podobno. Bo mgła. I teraz można podziwiać co najwyżej piękne barierki tarasu widokowego. Ewa, mimo wszystko, robi zdjęcia. Będziemy mieli pamiątkę w postaci fotografii braku panoramy Wiednia. Przypomina mi to, o czym natychmiast wszystkim opowiadam, pobyt Ireny na safari w Afryce. Po powrocie przynosi do redakcji albumy ze zdjęciami, pod jednym z nich podpis: „Największe na świecie skupisko flamingów”. Ale na fotografii nie widać żadnego. Pytam więc:

- Irena, a gdzie tu jest jakikolwiek flaming?

- Oj, bo one gdzieś akurat odleciały…

W tym momencie, w którym ja opowiadałem historię Ireny i jej safari, Ewa fotografowała. To znaczy, miała fotografować, ale przez przypadek włączyła kamerę i nagrała kilka sekund filmu. Bardzo oryginalnego. Teraz naszą pamiątką z pobytu pod Wiedniem jest następujące ujęcie: nikogo i niczego nie widać, mgła absolutna i w tej mgle niesie się mój głos:

- Irena, a gdzie tu jest jakikolwiek flaming?

Przywiozłem sobie z Wiednia coś jeszcze. Zdjęcie tablicy wmurowanej w fasadę jednego z domów. Na tablicy napis: „W tym domu, Wolfgang Amadeusz Mozart, w dniu 27.8.1778, podczas swojej trzeciej podróży do Pragi, nie nocował”.

Bądźmy wtórni, ale nie głupi. Skorzystajmy z tego patentu! Powywieszajmy po całej Warszawie tabliczki z napisami, gdzie czego nie robił Fryderyk Chopin. Przecież to ożywi gospodarczo naszą stolicę. Japońscy turyści, którzy objadą Warszawę od Białołęki („W tym domu Fryderyk Chopin nie jadł”), po Ursynów („W tym bloku Fryderyk Chopin nie kiwnął palcem”, „Na tej stacji metra Fryderyk Chopin koni nie poił”), zgłodnieją, zachce im się pić, będą musieli zostać o jeden dzień dłużej w hotelu. Czysty zysk. Albo gdzie czego nie robił Kopernik w Toruniu, Karol Wojtyła w Wadowicach, Artur Rubinstein w Łodzi. Trzeba tylko umówić się z przewodnikami, żeby treści tych tabliczek nikt nie tłumaczył. Ważne, żeby dużymi literami były napisane nazwiska bohaterów.

Podobno pewna niemiecka telewizja, przed rozpoczęciem emisji regularnego programu, przez kilka miesięcy nadawała sygnał kontrolny w postaci widoku akwarium z rybkami. I kiedy ruszył już normalny program, taki z filmami, wiadomościami, itp. – oglądalność znacznie spadła. Ja to rozumiem. Gdyby w tej, którą ja oglądam, przestali nadawać transmisję z mgły w Zabrzu czy Płocku, przez całą jesień nie włączałbym telewizora.  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (40) | dodaj komentarz

„Ballada o Baronie, Niedźwiedziu i Czarnej Helenie”

wtorek, 16 listopada 2010 11:14

W Trójce radiowej świętowaliśmy niedawno 1500. wydanie Listy Przebojów. Byli goście, był koncert, tort i coś do tortu, bo był bankiet. Marek Niedźwiecki i Piotr Baron, gospodarze listy, zaprosili mnie do współprowadzenia części koncertowej. Postanowiłem przygotować jakiś prezent, coś niebanalnego, bo przecież nie przyniosę im tysiąca pięciuset róż. Po pierwsze drogo, po drugie co oni sobie o mnie pomyślą? Ale ważniejsze, że drogo. Postanowiłem coś napisać. Do melodii typowej warszawskiej ballady podwórzowej dopisałem tekst, którego bohaterami są Prawdziwy Baron, Prawdziwy Niedźwiedź oraz brutalna Czarna Helena. Już wiadomo skąd Baron i Niedźwiedź w tekście tej piosenki, miłośnicy Listy Przebojów Trójki wiedzą też kim jest ta trzecia postać. Niewtajemniczonym wyjaśniam – Halinka (Helen, Hela, Helena) jest żywą maskotką listy i równie żywym jej dobrym duchem. Przyjmuje telefony od Słuchaczy, czasem pojawia się na antenie, cichutkim głosem coś zapowie i szybko ucieka. Kwintesencja delikatności, skromności i płochości. Jej głosik stał się ozdobą kilku wydań piosenki, którą dziennikarze Trójki nagrywają na każde Boże Narodzenie, czyli tzw. „Karpia”.


Ale wracając do ballady – na początku koncertu odśpiewałem jej fragment i miałem nadzieję, że to mój ostatni z nią kontakt. A tu ballada trafia do zestawu do głosowania na listę. Zmobilizowało mnie to do dokończenia tekstu, w studiu zainstalowanym w kawalerce Łukasza Borowieckiego (basisty, który w tym utworze gra na akordeonie) nagraliśmy to… I się zaczęło! Po tygodniu ballada jest na pierwszym miejscu listy przebojów. Trochę zaczynam się bać o moich kolegów prezenterów listy, bo jak tak dalej pójdzie, to inni prezenterzy innych list będą sobie stroić z nich żarty. Proszę – Kings of Leon, Acid Drinkers, Grzegorz Turnau, Carlos Santana, Gorillaz, Katie Melua… I wyprzedza ich ballada dziadowska? Jak się dowiedziałem, to największy „skok” w historii listy i najkrótszy jej utwór. Mam nadzieję, że Słuchacze Trójki celnie zinterpretują ten wygłup i spowodują, że ta ballada stanie się historyczna również ze względu na „najszybszy spadek w historii listy”. Ja jako autor i wykonawca tej pieśni bardzo Państwa o to proszę. Nie żebym miał coś przeciwko – bardzo mi się ten kawałek podoba, uważam, że wart jest grania chociażby ze względu na krwiste postaci bohaterów. Ale jak ja będę mógł spojrzeć w oczy panu Stingowi, kiedy wypomni mi kiedyś, że w 1502. wydaniu Listy Przebojów Trójki ja byłem na pierwszym miejscu, a on na dziewiątym?


Tekst ballady przytaczam poniżej. Dla Słuchaczy Trójki to będzie pamiątka z jubileuszu listy, dla Słuchaczy Innych Stacji – przypomnienie formy, którą szczególnie lubię. Może udałoby się przywrócić tradycję śpiewania po podwórkach ballad o niezwykłych wydarzeniach i oryginalnych postaciach? Kiedyś to było powszechne. Trochę taki „prarap”. Tylko tamci raperzy chodzili po swoich blokowiskach z akordeonem, mandoliną, gitarą…


Na Myśliwieckiej, przy Czerniakowskiej,

Jak w Łazienkowske się wjedzie,

Mieszkali sobie stworzenia boskie:

Baron z prawdziwem Niedźwiedziem.

Chodzili sobie w lato upalne

Na Agrykole zielone,

Takie dwa byty transcendentalne:

Niedźwiedź z prawdziwem Baronem.

Niedźwiedź miał trochę miodu na paszczy,

A Baron oczy przekrwione,

Bo żywot wiedli strasznie hulaszczy

Niedźwiedź z prawdziwem Baronem.

I przehulaliby cały pałac,

Wszystko by zżarła gangrena,

Gdyby za twarz ich nie przytrzymała

Pewna brutalna Helena.

Czarna Helena hoduje bluszcza,

Sadzi begonie w donice,

Tylko na stadion nikt jej nie wpuszcza,

Bo się jej bojom kibice.

Czarna Helena ma dużo wdzięku

I innych zalet ma parę,

Wianek na głowie, badylek w ręku

A przed niom bieży o(O)wczarek.

Słuchajcie ludzie ballady mojej,

Co już skończona jest prawie,

Mieszkajom sobie zgodnie we troje

Na Myśliwieckiej w Warszawie,

Czy ciepła wiosna i kwitną kwiaty,

Czy mokra jesień ponura:

Baron prawdziwy, Niedźwiedź wąsaty

Oraz Helena Wichura.


Podziel się
oceń
22
0

komentarze (82) | dodaj komentarz

poniedziałek, 27 marca 2017

Licznik odwiedzin:  5 579 088  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl