Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 445 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zając na Manhattanie

poniedziałek, 25 listopada 2013 15:24

Jeśli może powstać płyta z piosenkami o szafach (mam taką!), to co stoi na przeszkodzie, żeby napisać piosenkę do książki?

Nie o książce, ale do książki. Zwłaszcza, jeśli się książkę napisało w miłym towarzystwie satyryczki i muzyka jazzowego. Wojtek skomponował, zaaranżował, zaprosił swoich kolegów jazzmanów i nagrał, ja dopisałem tekst o śpiącym zającu chodzącym po Manhattanie i zaśpie… wykonałem. A na pamiątkę, proces nagrywania utrwaliliśmy w formie "prawieteledysku”. Książka nosi tytuł „BOKS NA PTAKU czyli każdy szczyt ma swój Czubaszek i Karolak” i jest zapisem wielu rozmów z Marią Czubaszek i Wojciechem Karolakiem. Piosenka pewnie będzie czytelniejsza dla tych, którzy książkę przeczytali, ale mam nadzieję, że pozostałym nie sprawi przykrości. Ktoś, kto przeczyta, zrozumie aluzje, ktoś kto nie przeczyta, niech traktuje to jako zestaw absurdalnych obrazków powstałych w chorej wyobraźni autora. Żeby brzmiała jak poważny amerykański standard, nadaliśmy piosence drugi, poważny, amerykański tytuł:

 

Sleepy Manhattan Rabbit


Ci, co się znają,

Powiedzą, że głupio! Że wstyd!

Skąd niby zając na SoHo,

Tuż przy Wooster Street?

Zając marnieje w grochu, w lesie,

Lecz,

Zając na SoHu kwitnie i pnie się!

Panie!

Zającom najlepiej na Manhattanie!

Ci, co nie wierzą,

Powiedzą, że skandal! Że dzicz!

Że takich zwierząt

Nie wpuszcza się na Brooklyn Bridge.

Zając nie zajdzie w kartoflisko róż,

A po West Sidzie chodzą, no cóż,

Zające, proszę pana, i grają na organach, i już!

Tu można chmury

Podrapać

I napaść na bank,

Być czarnoskórym

I śpiewać jak Sinatra Frank,

W czarnym pontiacu

Czarną nocą gnać,

Mieć BOKS NA PTAKU

I z Ptakiem grać…

Na Dolnej czy West Endzie,

Nieważne - mnie się wszędzie

Chce spać!

Na Dolnej czy West Endzie,

Nieważne - mnie się wszędzie

Chce spać!

Dolny Manhattan,

Czy Górny Mokotów,

To samo, bo ja tam

Do snu jestem gotów.

 

Żeby ukrócić wszelkie dyskusje na temat „kartofliska róż”, oświadczam: coś takiego naprawdę istnieje. To jest kawałek ziemi, na której posadzono kartofle, a wyrosły róże.

Gdyby ktoś chciał posłuchać i zobaczyć, zapraszam:

Tekst i wykonanie: Artur Andrus

Muzyka i aranżacja: Wojciech Karolak

W teledysku wystąpili:
Artur Andrus
Wojciech Karolak
Maria Czubaszek

W nagraniu udział wzięli również:
Czesław Bartkowski (perkusja)
Janusz Kozłowski (kontrabas)
Janusz Strobel (gitara)

Realizacja dźwięku: Wojciech Przybylski

Realizacja i produkcja teledysku: Mania Studio


Podziel się
oceń
239
11

komentarze (102) | dodaj komentarz

Szalona Krewetka

środa, 20 listopada 2013 13:53

- Ludzie są okrutne – mawia Jurek patrząc na piękne dziewczyny, u których z racji wieku i specyficznej urody nie ma najmniejszych szans. Ale to, że te dziewczyny są śliczne, często jest od nich niezależne. No, może niepotrzebnie tak dbają o siebie, podkreślają swoje wdzięki i za blisko przechodzą, pastwiąc się nad biednym Jurkiem. Ale bywa, że ludzie są celowo okrutne. W programie telewizyjnym „Dzięki Bogu już weekend”, w którym zdarza mi się występować, jest zasada, że publiczność wymyśla zadania dla artystów do wykonania w ciągu tygodnia. Podaje temat skeczu, monologu lub piosenki. I wiedząc, że w następnym odcinku to ja mam coś zaprezentować, zgotowali mi ludzie (Jurek powiedziałby „zgotowały”) temat: „Szalona krewetka”. Przecież to oczywista złośliwość! Nie mogło to być coś typu „Ostatni zajazd na Litwie”? Od razu wpada mi do głowy początek. Abstrakcyjny, bo Litwa nie jest moją ojczyzną, ale tak bym żartobliwie zaczął. Tak prosto nie można! „Szalona krewetka”! Jurek ma rację, ludzie są okrutne! W pierwszej chwili od razu poleciałem sprawdzić w internecie, czy najbliższy urząd pracy prowadzi jakieś kursy przygotowujące do zmiany zawodu. I zamiast pisać piosenki zająłbym się układaniem kompozycji kwiatowych. Ale przed zmianą zawodu trzeba się jakoś godnie pożegnać z poprzednim. Nie można po prostu uciec. Uspokoiłem się i napisałem tekst piosenki „Szalona Krewetka, czyli rzecz o tym, że potrafimy się bawić na europejskim poziomie, zachowując równocześnie to, co najważniejsze z naszego narodowego dziedzictwa” (w skrócie „Szalona Krewetka”). Monumentalną muzykę w błyskawicznym tempie skomponował Włodzimierz Korcz, całość z godnością i pełną powagą wykonał Zbigniew Wodecki wsparty talentem świetnych muzyków, w tym Grupy MoCarta. Szkoda, że piosenka powstała tak późno, bo gdyby powstała wcześniej, zgłosiłbym ją jako propozycję hymnu prezydencji Polski w Unii Europejskiej. Czytając proszę pamiętać, że to jest wypadkowa ludzkiego okrucieństwa i mojej rozpaczy:

Tam, gdzie się bulwar z aleją spotka

A z kabaretem operetka,

Przychodzi w soboty Bardotka

Do baru „Szalona Krewetka”.

Zamawia absynt z rumem,

Gotówką zawsze płaci,

I się zachwyca tłumem

Kolorowych postaci:

Ref:

Żandarmem, który pokarmem

Dokarmia Arlekina,

Pastorem, który wieczorem

Przebiera się za delfina,

Operową diwą, która śpiewa krzywo,

I żoną sędzi, która pędzi

Nalewkę z kalafiora,

Którą z butelki sączy niewielki

Delfin przebrany za pastora.

 

Tam nikt nikomu nie naubliża,

A rano czarna furgonetka

Rozwozi na krańce Paryża

Spod baru „Szalona Krewetka”:

Żołnierzy i cywili,

Bezbożnych, i dewotki,

Tych, którzy w nocy byli

Kolegami Bardotki:

Ref:

Żandarmem, który pokarmem

Dokarmia Arlekina,

Pastorem, który wieczorem

Przebiera się za delfina,

Operową diwą, która śpiewa krzywo,

I żoną sędzi, która pędzi

Nalewkę z kalafiora,

Którą z butelki sączy niewielki

Delfin przebrany za pastora.

 

Tu , gdzie się latem wiją nagietki,

Na każdym rogu szkoła tańca,

I rośnie spożycie krewetki

Na jednego mieszkańca,

Tu w karczmie „Czarne Oczy”

Codzienność nie jest słodka

Ale w sobotę w nocy…

Podhalańska Bardotka!

Ref:

Z żandarmem, który pokarmem

Dokarmia Arlekina,

Z pastorem, który wieczorem

Przebiera się za delfina,

Z operową diwą, która śpiewa krzywo

I z żoną sędzi, która pędzi

Z żętycy śliwowicę,

Którą na Rysy dostarcza łysy

Niedźwiedź przebrany za kozicę.

 

PS. Gdyby ktoś chciał zobaczyć, to fragment wspomnianego programu jest tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=LEerxqJLmME

 


Podziel się
oceń
267
8

komentarze (84) | dodaj komentarz

Fenyő Barátság

środa, 13 listopada 2013 9:11

Nie czytam od razu. To znaczy czytam początek, a potem odkładam, żeby wymyślić sobie, co było dalej. I mam żal do szkoły, że nie rozwijała mojej wyobraźni właśnie w ten sposób. Można było kazać mi czytać lektury, ale z pewnym opóźnieniem. Najpierw podać pierwsze zdanie powieści, na przykład: „Termin odstawienia Marcina do szkoły przypadł na dzień czwarty stycznia” i zapytać, co moim zdaniem wydarzyło się później. Zdolniejsze dzieci mogłyby nawet napisać własną wersję wybitnego dzieła literackiego tylko na podstawie początku oryginału. Może nawet ciekawszą. Na przykład: „Marcin zastanawiał się, dlaczego odstawiają go dopiero teraz, jeśli rok szkolny zaczął się już we wrześniu, ale jego zakłopotanie łagodził fakt, że miał być odstawiony do szkoły o profilu sportowym. Cieszył się tym faktem również ojciec Marcina, Walenty Borowicz, który sam chciał niegdyś grać w piłkę, ale nie miał czasu”. A potem już porządnie – czytam oryginał, piszę klasówkę z pytaniem typu: „Syzyfowe prace” jako przykład związków między możnością i niemożnością oraz konfliktu przeszłości z przyszłością.

Zasadę „czytania z opóźnieniem” stosuję również w przypadku gazet. Przeglądam tytuły i odkładam na kilka dni. Po pierwsze, czytam już ze spokojem, bo mam świadomość, że nawet największe sensacje, o których pisze gazeta, już się przeterminowały, po drugie wcześniej miałem swoją wersję wydarzenia zapowiedzianego tytułem i teraz tylko weryfikuję. Ale czasem zdarza się trafić na tytuł, który spać po nocach nie daje. Występowałem w Cieszynie. Na pierwszej stronie „Głosu Ziemi Cieszyńskiej” z 25.10.2013 trafiłem na coś takiego: „Nowy intruz z Czech. Żarłoczny kornik”. Odłożyłem. I wyobraźnia ruszyła. Może to „literówka”? Może miało być „Żarłoczny komornik”? Ale dlaczego komornik z Czech miałby dokonywać inwazji na Polskę? A jeżeli w tytule nie ma pomyłki? Zwracam uwagę na liczbę pojedynczą w opisie intruza. Czyli przedostał się na naszą stronę jakiś gigantyczny kornik? Już widzę scenę z filmu „Żarłoczny kornik” inspirowaną amerykańskim „King Kongiem” z 1933 roku. Tyle, że u Amerykanów olbrzymi goryl, trzymając w dłoni bezrobotną aktorkę wspina się na Empire State Building, a w tej współczesnej wersji, powstałej w mojej wyobraźni na podstawie tytułu z „Głosu Ziemi Cieszyńskiej”, kornik – gigant trzymając w dłoni aktorkę, która ma mnóstwo pracy w kilku serialach, wspina się na dach Muzeum Śląska Cieszyńskiego.

Wyobraźnia poniosła mnie tak daleko, że w trosce o swoje zdrowie postanowiłem jednak przeczytać oryginał: „Nowy intruz z Czech. Żarłoczny kornik. Leśnicy robią co mogą, by uratować świerki przed całkowitą zagładą. Jest to ciężka walka, bo żarłoczność szkodników dosłownie nie zna granic. Niedawno zagościł w ustrońskich lasach nowy przybysz z Czech, którego nie tak łatwo wykurzyć…” Eee… Taki banał? A gdzie aktorka porwana przez mutanta? Jednak wyobraźnia podpowiada ciekawsze scenariusze. Swoją drogą, na podstawie tego typu tekstów można zaobserwować, jak bardzo zmieniły się czasy. Jeszcze trzydzieści lat temu taka informacja w ogóle by się nie pojawiła, a jeśli jednak, to wyglądałaby mniej więcej tak: „Świerk braterstwa. Na zaproszenie polskich leśników, z przyjacielską wizytą do ustrońskich lasów przyjechały korniki z Czechosłowackiej Republiki Socjalistycznej. Wizyta przebiega w atmosferze wzajemnego szacunku i zrozumienia. Czechosłowackie korniki przekazały polskim świerkom pozdrowienia z bratnich Węgier, gdzie niedawno przebywały w ramach akcji Fenyő Barátság”.

Jeszcze jedno. W całym artykule nie znalazłem słowa wyjaśnienia, w jaki sposób stwierdzono, że to są na pewno czeskie korniki. I tutaj znowu ruszyła mi wyobraźnia. Zobaczyłem takiego chrząszcza, który wdrapując się na polskie drzewo wzdycha jak krecik i nuci sobie: „Malovaný džbánku z krumlovského zámku, znáš ten čas, dobře znáš ten čas…”.


Podziel się
oceń
222
24

komentarze (42) | dodaj komentarz

sobota, 27 maja 2017

Licznik odwiedzin:  5 613 305  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl