Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 537 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Styczeń 1 Wtorek Mieszka, Mieczysława

czwartek, 27 grudnia 2007 17:03

Mam lekką szajbę na punkcie kalendarza. Używam takiego normalnego, papierowego. Nie interesują mnie wynalazki typu terminarz w telefonie komórkowym. Muszę mieć gdzie wrzucić jakieś kartki z zapiskami, wizytówki, rachunki z restauracji, bilety. A do telefonu komórkowego trudno się wkłada bilety i paragony. Nie potrafię na klawiaturze wystukiwać fragmentów ludzkich wypowiedzi, cytatów z zasłyszanych rozmów. A w kalendarzu papierowym zapisuję. Na przykład – 29 września:

„Lublin. Na starówce minąłem się z wycieczką kobiet. Jedna z nich poprosiła o wspólne zdjęcie.

Jedna z nich: Dziewczyny, patrzcie to pan Andrus.

Ja: Dzień dobry.

Druga z nich: O, rzeczywiście, nawet głos podobny.

Potem opowiedziały, że są pielęgniarkami ze Śląska. Odchodząc słyszę za plecami: Ja kiedyś Masztalskich widziałam, ale to takie chude…”

Mam też coś takiego: 5.01 – 3AT5B4, 1.02 – 3TLZYL, 28.04 – 3EYC7M. Ja wiem, że to są kody rezerwacji biletów lotniczych, ale kto wie, co mógłby sobie pomyśleć funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego, przeglądając mój kalendarz wygrzebany spośród stu sześćdziesięciu siedmiu markowych piór wiecznych, które otrzymałem jako wyraz wdzięczności od różnych artystów za nadawanie ich piosenek w radiu?

Mam strefy czasowe, tabelę odległości (dzięki czemu wiem, że Amsterdam jest oddalony od Delhi o 3954 kilometry), kalendarz świąt (na przykład do RPA nie ma co jechać na zakupy 9 sierpnia albo 24 września).

            Poszukiwanie tego na następny rok zaczynam w okolicach czerwca. Wstępuję do sklepów papierniczych, księgarni. Zupełnie niepotrzebnie, bo i tak w listopadzie kupuję taki sam jak ten poprzedni. Nie ulegam żadnym marketingowym chwytom, nie poddaję się snobizmom. To nie jest jakiś cudaczny terminarz z sentencjami na każdy dzień, z horoskopem… Zwykły, prosty, legendarny kalendarz, dokładnie taki, jakiego używali Hemingway, van Gogh, Chatwin, Picasso. Samego mnie to śmieszy, ale ta magia działa. Ostatnio zauważam u siebie duże zmiany w pisaniu i rysunku. Piszę jak Picasso, rysuję jak Hemingway.

Nie kolekcjonuję, ale mam parę kalendarzowych ciekawostek. Pierwsza, to „Kalendarz rezerwisty” sprzed paru lat. Sprośne dowcipy, wzory gustownych chust dla wychodzących z wojska, wierszowane wyliczanki:

„Hej Małgosiu, maluj brwi,

 Sto trzydzieści dziewięć dni.

 Marta puder ma na nosie,

 Jeszcze sto trzydzieści osiem…”

Druga, to kalendarz podkarpackich hurtowni mięsa, wędlin i drobiu. Pod adresami i numerami telefonów oddziałów w Sanoku, Krośnie i Jaśle, olbrzymie zdjęcie atrakcyjnego półnagiego mężczyzny (nagie jest to górne pół) trzymającego w dłoni młot pneumatyczny. Zmarnowałem kilka tygodni na rozszyfrowanie metafory, ale w końcu się poddałem. Ciekawostka trzecia to kalendarz ścienny łódzkiego ogrodu zoologicznego. Na zdjęciu lew, a u dołu hasło:

„ZOO Łódź – dzikie zwierzęta na wyciągnięcie ręki”. Od razu sobie to wyobraziłem i moim zdaniem w tym tekście brakuje jednego słowa. Powinno być „…na ostatnie wyciągnięcie ręki”

            Na pierwszej stronie można wpisać życzenia na nowy rok. Tylko czego sobie życzyć? Mój kolega, poeta, udzielał kiedyś wywiadu pewnej młodej dziennikarce. Na błyskotliwe pytanie „Co pan uważa za swój największy sukces w mijającym roku?” odpowiedział: „Proszę pani, ja w sierpniu, z ośmiu metrów trafiłem ogryzkiem w wiadro”. Korzystając z tego zawoalowanego wzoru na marzenia życzę Państwu, żebyście w przyszłym roku z dowolnej odległości, kiedy tylko zechcecie, trafiali czym chcecie, w co tylko Wam się zamarzy.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (30) | dodaj komentarz

Grajcież Mu

czwartek, 20 grudnia 2007 13:17

Sezon firmowych i towarzyskich Wigilii. Pracownicy naukowi instytutu chemii jednego z uniwersytetów, popijając barszczyk, niby żartem wymieniają się  najnowszymi danymi na temat zawartości rtęci, kadmu ołowiu i arsenu w karpiu. Szefowie firmy budowlanej łamią się opłatkiem ze swoimi pracownikami w sali wystylizowanej na „Stajenkę kartonowo – gipsową impregnowaną 12,5 mm”. Informatycy dyskutują o możliwościach usprawnienia Osiołka... Kilku, do niedawna wysoko postawionych, facetów tęskni za żłóbkiem... I w czasie wszystkich tych spotkań, gdzieś w tle – muzyka. Ale na tych, którzy grają nikt nie zwraca uwagi. No to ja zwrócę.

 

Wiersz o tym, że Włosi nieprzypadkowo mówią „Bambino Jesu”*

 

Może Tobie idą ząbki?

Albo Ty masz kolkę?

A możeś Ty Dziecineczko

Już zmęczona folkiem?

 

Dwa tysiące lat Ci grają

Pastuszki i drwale,

W każdej szopce Krakowiacy,

Kurpie i Górale.

 

My Ci w darze przynosimy

Mały Panie Jezu

Zestaw chwytów na gitarę

Z „Antologią jazzu”.

 

Może Ty już nie chcesz słuchać

Średniowiecznych bardów?

Może byś się ukołysał

W rytm naszych standardów ?

 

Może zamiast harf anielskich

I kościelnych dzwonów

Wolisz w „Lulajże Jezuniu”

Solo saksofonu ?

 

Żebyś mógł posłuchać sobie

Gdy ścichnie stajenka,

Położymy Ci na sianku

Małego „diskmenka”,

 

Żebyś mógł narobić czasem

Ładnego hałasu,

Tu masz takie pokrętełko

Do podbicia basów...

 

Słuchaj jazzu Mały Jezu!

Niech Ci skatem śpiewa wiatr!

Daj nam w zamian za muzykę

What A Wonderful Świat.

 

* czytaj: Bambino Dżezu


Podziel się
oceń
19
1

komentarze (26) | dodaj komentarz

Na ratunek

czwartek, 13 grudnia 2007 10:32

            W życiu każdego mężczyzny musi się kiedyś zdarzyć trudny moment powrotu do domu po spotkaniu z kolegami. Trudny nie tylko dlatego, że niełatwo trafić do miejsca zamieszkania, bo panu taksówkarzowi, nie wiadomo dlaczego, wydało się polecenie „Na Wały Chrobrego!” Na zdecydowany kontratak w postaci „W Wałbrzychu nie ma Wałów Chrobrego!” rzuca się „To na jakiekolwiek Wały!” Po paru godzinach staje się jednak pod blokiem. Jeszcze tylko rzut okiem na tabliczkę z adresem, wymamrotana pod nosem skarga: „Dlaczego ja właściwie mieszkam na Żeromskiego? Nigdy go nie lubiłem. Się stąd wyprowadzam… A co to za numer 18… Beznadziejny numer… Ktoś taki jak ja zasługuje na więcej.” Jakaś nieznana siła podprowadza pod właściwą klatkę, niewidzialna ręka wkłada klucz do zamka. Pokonało się trudności zewnętrzne , przed nami jeszcze tylko jedna - wewnętrzna, bo wewnątrz mieszkania czeka Ona. I co w takiej chwili powiedzieć? Ja proponuję:

 

„WIERSZ O TYM, ŻE MIMO WSZYSTKO I BEZ WZGLĘDU NA WIEK, MĘŻCZYNA JEST POTRZEBNY”  

 

Motto na początek: „Jacy koledzy? Nie piłem! To wszystko zależy od punktu widzenia, bo według mnie to Ty się chwiejesz!”  

 

Kto Ci w łazience wkręci żarówkę?

Kto Twemu życiu nada sens?

Kto bez szemrania wyjmuje stówkę

Na nowy tusz do rzęs?

Kto bryłę z posad bez sensu ruszy?

Kto się do błędu nigdy nie przyzna?

Kto cię rozśmieszy a czasem wzruszy?

Mężczyzna, tylko mężczyzna! 

 

Młodzi nie za starzy

Starzy nie za młodzi,

No i o to, no i o to,

No i o to chodzi.

Trochę dystansu do świata,

Bo wie się o co w nim biega.

Wieku mężczyzny nie liczy się w latach,

Tylko w dobrych kolegach.

 

 Motto na środek: „Bo mężczyzna jest jak dobre czerwone wino. Najlepszy w temperaturze pokojowej… A Ty mnie schładzasz. A chociażby takim powitaniem.” 

 

I kto Cię wesprze drugą stóweczką,

Bez żadnych kłótni, żadnych burz,

Na takie nowe francuskie mleczko,

Którym się zmywa tusz?

Kto własnoręcznie postawił namiot?

Kto skonstruował pierwszą rakietę?

A feministki bezczelnie kłamią!

Kopernik była facetem! 

 

Młodzi nie za starzy

Starzy nie za młodzi,

No i o to, no i o to,

No i o to chodzi.

Trochę dystansu do świata,

Bo wie się o co w nim biega.

Wieku mężczyzny nie liczy się w latach,

Tylko w dobrych kolegach. 

 

Motto na koniec: „Kobieto, zastanów się nad tym, co krzyczysz. Co z tego, że się włóczę z moimi kolegami? Jak wolisz, mogę się zacząć włóczyć z Twoimi koleżankami.”            

 

Nie przypuszczam, żeby pomogło załagodzić kłopotliwą sytuację, ale przynajmniej wyszło się z niej z twarzą. Z jaką, to już zależy od stopnia porywczości małżonki.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (36) | dodaj komentarz

sobota, 19 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  5 721 645  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl