Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 536 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

BOK i przytłok.

czwartek, 27 grudnia 2012 14:35

 

Gdyby ktoś z Państwa nie zauważył, przepowiedziany przez Majów koniec świata nie nastąpił. Gdyby nastąpił, dowiedzielibyśmy się o tym z „sieci”. Natychmiast podniósłby się jazgot na różnych forach internetowych. „No i co żartownisie? Jak wam teraz? Nie chciało się wierzyć w koniec świata! Macie za swoje!” wykrzykiwałaby „apokalipsa_podlasia_brunetka_18_grajewo”. Znaczy… Pewnie wykrzykiwałaby inaczej - słowo „żartowniś” w odniesieniu do kogoś, kogo chce się obrazić, ostatni raz zostało użyte w Internecie przez Jana Kochanowskiego, który uznał, że „sowizdrzał” będzie zbyt mocne i może zostać usunięte przez moderatora. A właśnie – ciekawe czy koniec realnego świata pociągnie za sobą również koniec tego wirtualnego? Prawdę mówiąc wątpię. Ten wirtualny stał się dla wielu ludzi ważniejszy i prawdziwszy od realnego. Nie zdziwię się, jeśli za kilka lat ktoś zorganizuje akcję „Cała Polska klika dzieciom”. Pedagodzy i psychologowie będą apelowali, żeby zachęcać dzieci do pobytu w Internecie przynajmniej przez 20 minut dziennie. Wirtualny świat się nie skończy. Musi być przecież miejsce, w którym można zamieścić zdjęcia z końca niewirtualnego świata i kliknąć „lubię to”. Czy Majowie mówili coś o Internecie? A może to kwestia nieprecyzyjnego odczytania zapisów? Może Majowie wróżyli nie „Koniec Świata”, tylko „Koniec Świąt”? I pomylili się tylko o kilka dni?

 

Jestem za wprowadzeniem w przyszłym roku Bezwzględnego Obowiązku Kolędowania (w skrócie BOK). Żeby nie siedzieć w domu, żeby wyjść do ludzi. Człowiek nagle przykuty do świątecznego stołu, zatrzymany siłą w jednym miejscu, traci radość, a nawet chęć życia. Trzeba wrócić do całorocznego trybu szwendania się, można mu tylko nadać świąteczny charakter. To znaczy chodzić w te same miejsca, ale w przebraniu turonia albo anioła.

Przy sobocie, przy niedzieli,

I w piątki nie raz to,

Ludzie, tak zwani Weseli,

Wychodzą na miasto.

Byle gdzie i byle komu

Komplementy prawią,

Wracają do domu,

Jak się już nabawią.

Stado tych Wesołych Ludzi

Cały rok się tak pałęta,

Aż tu nagle… Grudzień!

I znienacka… Święta!

I wtedy spod posępnych brwi

Spogląda smutne oko:

Czy da się wyważyć drzwi?

Albo: czy balkon wysoko?

I już po drugiej kolędzie

Poszliby sobie stąd,

Bo coś zaczyna ich swędzieć.

I to jest Wesołych Świąd.

              

    Właściwie już po Wigilii wiemy, że przesadziliśmy. Z jedzeniem, piciem, życzeniami. Na przykład - jak na nasze stosunki ze szwagrem Jackiem, życząc mu zdrowia, szczęścia i pomyślności, przesadziliśmy o przynajmniej dwa elementy. Niech tam sobie zdrowy będzie, ale szczęście i pomyślność należą się raczej komuś mniej wrednemu.

Człowieka może przytłoczyć natłok… Zaraz, natłok może chyba co najwyżej natłoczyć… No więc człowieka może przytłoczyć przytłok życzeń. Jeszcze sobie nie uporządkował tych świątecznych, a już spływają noworoczne.

Widziałem w telewizji program nadawany na żywo z ogrodu zoologicznego w Łodzi. Pretekstem były urodziny małej małpki. Pani prezenterka rozmawiała przez dłuższą chwilę z panią dyrektor ZOO, po czym pożegnała ją słowami:

- Pani dyrektor, z okazji narodzin małpki, życzę pani wszystkiego najlepszego.

No to i ja, życzę Państwu na ten nowy rok, żeby ludzie zawsze szczerze Wam życzyli wszystkiego najlepszego, nawet, jeśli nie do końca sobie na takie życzenia zasłużyliście. Bo na przykład nie jesteście osobiście ani małą małpką, ani mamą małej małpki.

 


Podziel się
oceń
183
22

komentarze (59) | dodaj komentarz

Silnik, Bolesław, "Poradnik narciarski"

piątek, 21 grudnia 2012 8:51

W Żninie istnieje zakład, który poleca: „Całodobowe przezwajanie silników elektrycznych”. Ciekawa propozycja. Wyobrażam sobie, że najwięcej chętnych do przezwajania silnika elektrycznego musi być między drugą a trzecią w nocy. Wyobrażam sobie, ale nie wiem dlaczego.

 

Silniki przezwajam sobie rzadko, ale nie miałbym nic przeciwko uruchomieniu całodobowych serwisów narciarskich i sklepów nocnych ze sprzętem. Takich, żeby można było wpaść o czwartej nad ranem, i:

 

- Dzień dobry, poproszę gogle i kijki. I jeszcze chciałbym wyregulować wiązania...

 

Od pół roku wiedziałem, że jadę na narty, a i tak zabrakło czasu na konieczne poprawki i zakupy. Raz tylko udało się wpaść do sklepu dziennego i poprzymierzać buty narciarskie. To dość monotonna czynność, ale zleciało mi szybko, bo z uwagą przysłuchiwałem się barwnym opowieściom pana sprzedawcy. Że niby nie da się barwnie opowiadać o butach narciarskich? A proszę bardzo, oto cytat: „Ten model był produkowany, kiedy Bolesław Śmiały był jeszcze Wstydliwy”. Muszę to powiedzonko podrzucić mojej znajomej, która nieświadomie pięknie przekręca tego typu teksty. Nie zdziwiłbym się, gdybym po jakimś czasie usłyszał coś w stylu: „To było jeszcze wtedy, kiedy Bolesław Krzywousty był jeszcze Zygmuntem Starym”.

 

Zaczynam spisywać „Poradnik narciarza”. Kiedy się wyjeżdża na stok, zawsze się słyszy te same rady. Dzień pierwszy: „Tylko ostrożnie! Ciało jeszcze nieprzygotowane, mięśnie nierozciągnięte. Najwięcej złamań jest w pierwszym dniu jazdy!”. Dzień drugi: „Tylko bez szaleństwa! Bo to się człowiekowi wydaje, że już potrafi jeździć, że poznał trasy, a tu nogi zmęczone pierwszą jazdą. Najwięcej złamań jest w drugim dniu jazdy…”. Dzień trzeci: „Uwaga! Dzisiaj ci, co to sobie myślą, że mają świetną technikę, zaczynają szaleć na stoku. Najwięcej wypadków jest w trzecim dniu!”. Dzień ostatni: „Pamiętajcie o >syndromie dnia ostatniego<. Już jest luzik i taka pewność, a tu się okazuje, że  w ostatnim dniu jazdy jest najwięcej złamań i wypadków”. A ja tym razem byłem tylko cztery dni na nartach. Więc właściwie powinienem zakończyć na samej rozgrzewce, bez wpinania desek. Zresztą, wiem z doświadczenia, że na kolejne dni też by się znalazły jakieś ostrzeżenia. Wychodzi na to, że najbezpieczniej na stoku jest mniej więcej w szóstym miesiącu pobytu. I to raczej w restauracji obok wyciągu. Pod warunkiem, że się niczego nie pije, bo „…najwięcej złamań jest skutkiem poślizgnięć po alkoholu, przy powrocie z restauracji do hotelu…”. Człowiek by zwariował, gdyby wszystkie ostrzeżenia traktował śmiertelnie poważnie. A’ propos śmiertelnie - stwierdzono, że statystycznie najczęściej człowiek umiera w dniu swojej śmierci.

 

Z drugiej strony marzy mi się jakaś drobna kara dla tych, którzy wyśmiewają ostrzeżenia i przepowiednie. Na przykład wszystkim, którzy żartowali sobie z końca świata przepowiedzianego na 21.12.2012 przez Majów, w maju powinien się zepsuć telewizor kupiony w ramach akcji „Wielkie obniżki na koniec świata!”. Tak symbolicznie. Drobna nauczka uświadamiająca, że żarty powinny mieć swoje granice.

 

W ogóle życzę Państwu, żeby prawdziwy koniec świata ograniczył się do nagłego zepsucia telewizorów, żeby nic poważniejszego się nie wydarzyło. Żeby na nartach i przy powrocie z restauracji, nikt sobie, ani nikomu innemu żadnej krzywdy nie zrobił. I żeby każdy miał takiego Bolesława jakiego chce – Śmiałego albo Wstydliwego (w tym przypadku Bolesław nie musi być imieniem wyłącznie męskim). I żeby Państwo byli wolnymi ludźmi, to znaczy, żeby na przykład każdy mógł sobie przezwajać silniki, kiedy mu się tylko spodoba. A poza tym, tak normalnie: Wesołych Świąt.

 


Podziel się
oceń
151
20

komentarze (72) | dodaj komentarz

Kontrowersyjny Karol

piątek, 14 grudnia 2012 10:46

No i udało się! Marzyłem, żeby zostać wokalistą jazzowym. A kiedy przekonałem się, że jazz nie marzy o tym, żebym został jego wokalistą, zweryfikowałem marzenia do poziomu: żeby chociaż postać sobie obok jazzmanek i jazzmanów, i pomruczeć pod nosem. Udało się! Nagraliśmy jazzową piosenkę świąteczną! Sam sobie odpowiem na ulubione pytanie dziennikarzy: skąd pomysł?

 

Moja radiowa „Trójka” nagrywała płytę „Święta bez granic”. Razem z Polską Akcją Humanitarną zbieramy w tym roku pieniądze na „Kampanię Wodną PAH”, czyli na kopanie studni w Sudanie i Somalii. Wpływy ze sprzedaży płyty i naszych radiowych licytacji, w całości będą przekazane na ten cel. Oczywiście najważniejszym utworem na krążku jest „Karp”, śpiewany od kilkunastu lat przez dziennikarzy „Trójki”. Ale potrzeba było jeszcze kilku piosenek. Koledzy zapytali, czy czegoś bym nie napisał. A ja stwierdziłem, że już napisałem. Wiele lat temu. Wierszyk o małym Jezusku słuchającym jazzu. Kilka poprawek, Łukasz Borowiecki wymyślił muzykę i aranżację, i zaczęliśmy dzwonić. Do tych, którzy nam się wymarzyli. Najpierw do Doroty Miśkiewicz. Zgodziła się. Poprosiłem, żeby zaśpiewała sama, ale szczęśliwie dla mnie zaproponowała, żebyśmy w duecie. Nie protestowałem długo i już nie odpuściłem tego pomysłu. Potem telefony do zaprzyjaźnionych z „Trójką” jazzmanów: Jana „Ptaszyna” Wróblewskiego, Andrzeja Jagodzińskiego, Roberta Majewskiego. Wszyscy się zgodzili! Dołączyli muzycy, którzy stale wspierają nas dobrym sło… może raczej dźwiękiem: Paweł (Żejmo – perkusja), Łukasz (Poprawski – saksofon), Krzysiek (Kawałko – gitara), Łukasz (Borowiecki) chwycił za kontrabas. I jest! „Mystic”, wydawca mojej „Myśliwieckiej”, postanowił w prezencie gwiazdkowym podarować nam teledysk. Wymyślili go i zrealizowali ludzie z „Mania Studio” w Koluszkach, ci sami, którzy stworzyli wideoklip do „Królowej nadbałtyckich raf”. I oczywiście, tak jak w „Królowej…” musiał się w nim pojawić słynny Inżynier Walczak. Wesołego oglądania i jeszcze Weselszych Świąt.

 

PS. Co z tym „Kontrowersyjnym Karolem”? Wymyśliłem kiedyś taki tytuł do tekstu o Karolu Szymanowskim. Ale nie zanosi się, żebym napisał coś o Karolu Szymanowskim, więc żeby się nie zmarnował, wykorzystuję tutaj. Nie ukrywam, że to zabieg marketingowy. Gdybym napisał: „Świąteczna piosenka jazzowa”, wielu czytelników nie zajrzałoby do tekstu chociażby dlatego, że „świąteczna” albo, że „jazzowa”. A tak, zachęceni intrygującym tytułem, zapowiedzią jakichś skandalicznych informacji (na przykład o księciu Karolu), może się jednak dali złapać.

 

 

Realizacja i produkcja: Mania Studio

Zdjęcia: Marcin Gwarda i Szymon Mrozowski

Montaż: Marcin Gwarda

Reżyseria: Mateusz Winkiel i Marcin Gwarda

Kierownik produkcji: Paweł Wochna

 


Podziel się
oceń
171
144

komentarze (112) | dodaj komentarz

sobota, 19 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  5 721 729  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl