Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 200 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Żondamy żondu żon!

poniedziałek, 22 lutego 2010 10:42

Jestem jak najbardziej za ustawą ustanawiającą parytet płciowy. Ale doprecyzowałbym jeden zapis. Mianowicie 75 procent spośród 50 procent kobiet umieszczanych na listach wyborczych różnych partii, to obowiązkowo powinny być żony. Aktualne i byłe, ale takie, które wiedzą, co to znaczy być żoną. Żeby nie było tak, że władzę w Polsce przejmą panny. Owszem, niech też mają swoją reprezentację, ale z moich obserwacji wynika, że nikt tak jak żona (bez względu na to czy własna, czy cudza) nie potrafi tonizować, łączyć, zabliźniać... Gdyby wszelkimi poważnymi sprawami naszego kraju zajęły się wspólnie panie Kaczyńska z Tuskową, rozkwit społeczno - gospodarczy doprowadziłby do tego, że szejkowie z najbogatszych państw świata przyjeżdżaliby do Polski po pożyczki, a papież poważnie zastanawiałby się nad przeniesieniem Watykanu na Wawel. Jestem tego pewien. Dałbym sobie jedną trzecią języka odciąć, gdyby to nie był pomysł już wykorzystany przez pewnego dziennikarza telewizyjnego. Swoją drogą, kiedy złożył deklarację, że jeśli Lech Kaczyński nie wystartuje w wyborach prezydenckich, to on sobie ten język przynajmniej w jednej trzeciej odgryzie, od razu pojawiły się złośliwe komentarze, że to żadne bohaterstwo, bo i tak ma za długi. Powstał też pomysł konkursu smsowego, w którym widzowie mogliby typować, co jeszcze ma sobie odgryźć ten dziennikarz w przypadku jakiegoś politycznego zdarzenia, a w finale mogliby zdecydować, co ma odgryźć innej znanej publicznie osobie. Dochód z konkursu miałby pokryć braki wpływów z abonamentu radiowo - telewizyjnego. Ale wracajmy do żon. One są naszą jedyną szansą i nadzieją na lepsze jutro i nienajgorsze dziś. Nie ma takich różnic, których zaprzyjaźnione żony nie byłyby w stanie pokonać. Oto dowód:


„Subkultura sielanka"

Widują się na wędlinach

Prawie każdego poranka,

Danuta - małżonka skina

I Janina - żona punka.

Uśmiechają się z daleka,

Poprawiają rude grzywki,

Jeden wózek cały w ćwiekach,

A drugi w pacyfki.

Bawią swoje małe dzieci,

Obgadują to i owo:

- Pani punk, no jak tam leci?

- A w porządku skinheadowo.

Plotkuje się oczywiście

W parku, w sklepie, na przystanku,

O skinie manicurzyście

I punku - prezesie banku,

O sąsiadkach i o pieskach,

Trochę martwi się kryzysem,

Mały punk ma irokezka,

Skinheadziątko łyse.

- Moje pije już ze szklanki,

- A mój się nauczył z puszki,

- Gdzie kupiłaś czarne glanki

  Na te śliczne, małe nóżki?

Wzruszyła się żona punka

Spoglądając na forsycje

I mówi: - Posłuchaj Danka,

Musimy dbać o tradycję!

O tradycję i o schedę...

I wyznaje skinheadzinie:

- Mój dziadek był też skinheadem

Na zamku w Szczecinie...

Starzy, młodzi, chudzi, grubi,

Bierzcie przykład z subkultury:

Kto się lubi, ten się czubi,

Albo goli się do skóry.


PS. Z tym Szczecinem to nie jest wymysł. Przeczytałem, że ruch skinheadów w Polsce pojawił się na początku lat 80. ubiegłego wieku, właśnie w tym mieście. Pierwsi polscy skini spotykali się „na terenie Zamku Książąt Pomorskich".



Podziel się
oceń
1
0

komentarze (28) | dodaj komentarz

Z cyklu "Moi znajomi" - Paweł

poniedziałek, 15 lutego 2010 10:32

Zawodowo mu się nie wiedzie. Jako założyciel i redaktor naczelny pisma „Dziś Miś - Jutro Szakal Czaprakowy" promował metodę stresowego wychowywania dzieci. Bez przemocy, ale też bez ukrywania przed nimi ciemnych stron życia. Według tej teorii pierwszymi słowami, które powinien próbować wypowiedzieć kilkunastomiesięczny człowiek nie są: „mama", „tata", „baba", tylko: „komornik" i „przetarg". Alfabet - oczywiście dziecko powinno się go uczyć, ale nie tak, jak dotychczas. Chodzi o kolejność liter - nie: „ABC", tylko: „CBA". Paweł opracował własną wersję elementarza i drukował ją w odcinkach: „To Ala, a to rękaw Ali. Ala ma Asa w rękawie", „Kasia zbiera kasztany, a tato Kasi kosi kasę". Pismo padło z powodu niskiej sprzedaży. Podobno gwoździem do trumny „Dziś Misia - Jutro Szakala Czaprakowego" była seria denerwujących zagadek dla przedszkolaków. Przytoczę dwie:

„Oczy czarne, nos czerwony,

 Włosy lekko potargane,

Stoi sobie w ogródeczku

 Ośnieżony pan..."

Oczywiście każde dziecko odpowie „Bałwanek", tymczasem na ostatniej stronie, w dziale „Rozwiązania" pada odpowiedź:

„Ośnieżony pan... Kazimierz,

 Któremu chłodno w zimie,

 Taki już jego los

 I życie jego marne,

 Kazimierz ma zmarznięty nos

 Ale oczy czarne".

Albo coś takiego:

„Całą jesień zbiera orzeszki

 W parkach i na podwórkach,

 Biega, skacze, ruda kitka.

 Kto to taki? To..."

Odpowiedź:

„Pani Kazimiera,

 Która jest ruda i orzechy zbiera".

Twórczość dla najmłodszych nie dawała mu pełnej satysfakcji. Postanowił spróbować w operze. Ukończył korespondencyjny kurs reżyserii operowej i zgłosił się do Teatru Wielkiego. Pomysły miał rewolucyjne - w roli Halki chciał obsadzić byłego bramkarza, Jana Tomaszewskiego, planował też łączenie w jednym spektaklu oper Moniuszki i Donizettiego. Zmiksował na przykład „Verbum nobile" i „Lukrecję Borgię", w tej wersji aria Lukrecji zaczynać się miała od słów:

„Dam ci ptaszka jakich mało,

 Aż ci po nim spadną buty,

 Dam ci ptaszka jakich mało,

 A ten ptaszek jest zatruty".

Nikt nie uwierzył w możliwość sukcesu tego przedsięwzięcia. Po raz kolejny przeżył zawodowy zawód.

                Po próbach operowych i upadku pisma dla dzieci, uruchomił kancelarię porad prawnych. Ale też zbankrutowała. Być może dlatego, że na większość pytań, z którymi zwracali się do niego interesanci, udzielał jednej odpowiedzi: „Po wnikliwym przeanalizowaniu przedstawionego przypadku radzę wziąć adwokata". Coraz mniej było chętnych do płacenia dwustu złotych za taką poradę. W akcie rozpaczy chciał się zatrudnić jako kierowca autobusu miejskiego, ale nie przeszedł testów psychologicznych. Niepotrzebnie przyznał się lekarzom, że zawsze, kiedy ogląda zawody w skokach narciarskich, uporczywie myśli o swojej matce. Nie potrafi wyjaśnić dlaczego. Matka nigdy nie skakała, jest księgową w ubojni drobiu. 

                Prywatnie nie lepiej. Paweł jest singlem. Kobiety za nim szaleją, ale jak się odwraca, to już stoją spokojnie. Nie ma wielkich marzeń. Chciałby mieć dom, żonę, troje dzieci, drugi dom, drugą żonę, dwoje dzieci. I żeby matka wygrała Turniej Czterech Skoczni.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (27) | dodaj komentarz

Złote Coś 2010

poniedziałek, 08 lutego 2010 13:24

Nie słyszałem, żeby takie nagrody przyznawano, ale powinno się. Za nieokiełznaną wyobraźnię (lub jak mawia mój przyjaciel - „niewyobrażalną wyobraźnię"). Można podyskutować jak powinna wyglądać statuetka - może to być kapitan polskiej reprezentacji futbolowej trzymający w ręku puchar zwycięzcy Euro 2012, albo uśmiechnięty Rzecznik Praw Obywatelskich wychodzący z punktu szczepień. W każdym razie moim kandydatem do tej nagrody jest ktoś, kto wymyśla nazwy płynów do samochodowych spryskiwaczy. Trzeba mieć naprawdę olbrzymią wyobraźnię, albo nie mieć węchu, żeby to, co kupiłem ostatnio nazwać „Leśnym" a to, co poprzednio - „Morskim". Chociaż, może ja się człowieka złośliwie czepiam? Skąd wiadomo gdzie on wakacje spędzał i jakie ma zapachowe wspomnienia z dzieciństwa?

Niektórzy producenci zachowują pewną rezerwę nie konkretyzując opisu tych wrażeń, nazywają je tylko „zapachowymi płynami do spryskiwaczy". To trochę uczciwsze, ale w pełni uczciwe byłoby, gdyby wprost pisać „Płyn do spryskiwaczy o zapachu okolicy Celulozy w Ostrołęce, z nutą peronu 3 Dworca Centralnego w Warszawie".

Policjanci przyznają „Złote Pały". To nagroda za najgłupszą wypowiedź lub decyzję przełożonego. „Złotą Pałę" 2009 otrzymał komendant główny policji, który w jednym z wywiadów powiedział: „Okres kryzysu wymaga od nas większej aktywności, a nie tylko przyglądania się temu, co się dzieje dookoła. Niech naszą motywacją do działania będą słowa, które usłyszałem kiedyś od szefa firmy Microsoft, Steva Ballmera: mając mniej, zróbmy więcej". I to te słowa tak zbulwersowały funkcjonariuszy głosujących w internetowym plebiscycie.

Pan komendant błędnie wybrał bohatera cytatu. Gdyby powiedział „Mając mniej, zróbmy więcej - jak mawiał Józef Piłsudski" (albo Jan Paweł II) - nikt by nie śmiał się śmiać z tej wypowiedzi. I nikt by oczywiście nie sprawdził, bo już widzę jak wszyscy policjanci lecą studiować mowy Marszałka i homilie Ojca Świętego, żeby znaleźć ten fragment. A zresztą, gdyby nawet ktoś to próbował wyjaśnić, zawsze można powiedzieć, że to są niepublikowane wcześniej fragmenty rozmowy Józefa Piłsudskiego z Jędrzejem Moraczewskim na temat braku cegieł na budowę domów robotniczych, albo cytat z nieznanej wypowiedzi papieża - Polaka do siostry Sercanki, w sprawie przygotowania obfitszego śniadania w związku z niezapowiedzianą wizytą zagranicznych gości w Watykanie. Zwróciłbym również uwagę na fragment wypowiedzi komendanta policji, który sugeruje jego osobistą znajomość z szefem firmy Microsoft: „...słowa, które usłyszałem kiedyś od... Steva Ballmera..." Podejrzewam, że może to być rodzaj znajomości przypominający tę, jaka łączyła jednego z byłych premierów RP z Jennifer Lopez, ale sugeruje, że na czele instytucji chroniącej porządek w naszym kraju stoi prawdziwy światowiec. W każdym razie w pobliskim komisariacie zbyt wielu dowodów zażyłości szefa polskiej policji z amerykańskim potentatem komputerowym nie znalazłem (no chyba, że za taki można uznać stojącą na biurku dzielnicowego maszynę do pisania „Erika" z dopisanym odręcznie słowem „Steinbach").

                Podejrzewam, że w najbliższym czasie grozi nam wysyp podobnych plebiscytów: lekarze już wręczają „Złoty Skalpel", grabarze wkrótce wymyślą „Złoty Szpadel", jubilerzy „Złoty Pierścionek", fryzjerzy „Złotą Łysą Pałę", „Złoty Ząb" - rosyjscy stomatolodzy. Będą podsumowania dekady - na przykład policjanci nazwą to zapewne „To Się W Złotej Pale Nie Mieści". A skąd wiem, że nastąpi wysyp takich plebiscytów? Bo są skuteczne - na przykład różni tacy piszą o nich na blogach internetowych.



Podziel się
oceń
1
0

komentarze (42) | dodaj komentarz

niedziela, 19 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  5 882 085  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Pytamy.pl