Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 200 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

"Wystarczy wcześnie wyjść do pracy"

wtorek, 22 lutego 2011 8:23

…i późno wrócić. Świeczki się wypalą, czekoladki rozpuszczą a mężczyzna/kobieta życia... będzie głośno chrapać”. To jedna z propozycji, jaką złożyli słuchacze mojej audycji, kiedy poprosiłem o pomoc w sprawie dosłownego „obejścia” Walentynek. Czyli jak je obejść, żeby się z nimi nie spotkać. Zaproponowałem, że w zamian za dobry pomysł możemy wspólnie napisać  piosenkę. To zresztą już tradycja (krótka, bo to dopiero drugi raz), że kiedy goszczę w audycji olsztyński zespół „Czerwony Tulipan”, piszemy piosenkę na zamówienie słuchaczy. Im dziwniejsze, tym lepiej. Ja mam mniej więcej godzinę na napisanie tekstu, kompozytor pół godziny na wymyślenie muzyki i wieczorem prezentujemy to podczas kabaretowego występu w „Piwnicy pod Harendą”.

Zamówienie było zaskakujące. Najpierw pan Maciek z Karkowa zażyczył sobie, żeby to była piosenka „…o Czerwonym Kapturku, który spotyka na pustyni zakochane żuki gnojarze i odchodzi obojętnie”. Pan Paweł (domyślam się, że z Warszawy) dorzucił:  „Byłbym przeszczęśliwy, gdyby ta piosenka była o śryżu. Nie ma piosenki o śryżu, a śryż jest bardzo piękny, zwłaszcza ten na Wiśle, przepływający obok Zamku Królewskiego. Nikt jeszcze nie śpiewał o śryżu”. A dokończył pan Tomek: „Proponuję do śryżu dodać jeszcze odrobinę firnu i szadzi…”.

                Powstało coś, co zawiera olbrzymi ładunek edukacyjny. Po pierwsze każdy, kto to usłyszał, albo przeczyta, musi od razu sprawdzić w encyklopedii, co to takiego „śryż” i „firn”. I czegoś nowego się dowie. Po drugie, specjaliści różnych dziedzin, zwłaszcza medycyny, mogą sobie ten przypadek dołączyć do badań na temat działania ludzkiego mózgu w stanie wyższej konieczności. Jakie rzeczy można ze sobą pokojarzyć, kiedy się coś ludziom obieca. A to wszystko przez Walentynki!

„PIOSENKA O TYM, CO SIĘ LICZY”

Szukałem w Moskwie, szukałem w Paryżu,

Nigdzie nie było takiego śryżu,

Nigdzie nie było takiego, gdyż

Najcudowniejszy jest polski śryż!

Ref:

Suche oczy i suchą skórę

Ma na pustyni Czerwony Kapturek,

W przyszłość nie patrzy niechętnie…

Widzi, jak chodzą po piasku w parze,

Dwa zakochane żuki gnojarze…

Odchodzi obojętnie.

 

Owsiak z Małyszem i Janda z Wajdą

Rymu do „firnu” raczej nie znajdą,

Lecz po co niby przy firnie trwać,

Jeśli piękniejsza jest polska szadź?

Ref:

Suche oczy i suchą skórę

Ma na pustyni Czerwony Kapturek,

W przyszłość nie patrzy niechętnie…

Widzi, jak chodzą po piasku w parze

Dwa zakochane żuki gnojarze…

Odchodzi obojętnie.

 

Żuk żukowi odwłok gładzi,

Z lewej strony lekkie kłucie,

W skwarze, w śryżu, w firnie, w szadzi,

Liczy się uczucie.

Żuk żukowi patrzy w oczy,

Żuk nie dośpi i nie doje,

Bo nieważne co się toczy,

Ważne, że we dwoje.

PS Jeśli ktoś chciałby sprawdzić, jakie było poprzednie zamówienie, niech zajrzy do wpisu „Koperkowa na Jelonkach” z 25.01.2010. A dźwiękowa wersja „Piosenki o tym, co się liczy” jest tutaj:

 



Podziel się
oceń
4
0

komentarze (61) | dodaj komentarz

Zanika płeć?

wtorek, 15 lutego 2011 9:56

Muzeum Historii Polski, z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet, ogłosiło plebiscyt na „Polkę wszech czasów”. Wśród kandydatek znalazły się m.in.: Dąbrówka, Bona Sforza, Emilia Plater, Maria Skłodowska – Curie, Helena Modrzejewska, Maria Konopnicka, Pola Negri. Zdaje się, że niestety nie można głosować wysyłając sms-y, a ciekaw jestem, czy i w tym przypadku uaktywniałyby się rodziny i znajomi nominowanych? Czy koleżanki Bony Sforzy kupowałyby karty różnych sieci, żeby tylko wysłać jak najwięcej sms-ów i wygrać?

 

Gdyby plebiscyt dotyczył postaci współczesnych, wśród kandydatek na „Polkę wszech czasów” musiałoby się znaleźć kilku mężczyzn. Bo trochę się pod tym względem pozmieniało. Kilka lat temu, zwalnianym z pracy szczecińskim stoczniowcom, powiatowy urząd pracy zaproponował szkolenia zmieniające kwalifikacje. Między innymi kurs układania kwiatów, makijażu czy manicure.  Złośliwym żartom na temat głupoty urzędników nie było końca. A ja chciałbym tylko zauważyć, że dyskusja na temat zmian w tradycyjnym podziale płci, i co za tym idzie zmian w podziale ról w społeczeństwie, trwa u nas od wielu lat. Artyści kabaretowi zwracali uwagę na ten proces wielokrotnie. Pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, w kabarecie „Hybrydy”, Jonasz Kofta i Jan Raczkowski ostrzegali, że:

„Nie ma już mężczyzn, przegrali wyścig,

Zostali chłopcy i kulturyści,

Każdy się czuje jak zmięty śmieć!

Zanika płeć! Zanika płeć!”

A jakiś czas później artyści kabaretu „Tey” zwracali się do polskiej kobiety z zestawem dramatycznych pytań:

„Czy będziesz rodzić zdrowe dzieci?

Czy dasz mi tego szczęścia łyk?

Czy będziesz rodzić zdrowe dzieci?

Silne jak tur, zdrowe jak byk?”

równocześnie ostrzegając, że:

„…jeśli temu nie podołasz,

Zrobię ci wstyd – urodzę sam!”


                Co się w ciągu kilkudziesięciu lat zmieniło? Chyba po prostu oswoiliśmy się z tym procesem. Nikogo nie dziwi, że konkurs piękności „Mister Poland” wygrywa policjant, że bokser, albo były siłacz, człowiek, który jeszcze niedawno trzymając w zębach linkę holowniczą przeciągał wagon, na którym stał kuter rybacki wypełniony po brzegi norweskim łososiem, teraz tańczy zachwycając jurorów i publiczność „subtelnym drganiem bioder”. Ale jeszcze męskich! Jedno drgnienie jego bioder podczas nagrania programu w Warszawie wywołuje natychmiastowe tąpnięcia w kopalniach na Górnym Śląsku.


Co dalej? Oczywiście można szukać winnych, chociaż to bez sensu, bo bez względu na stan faktyczny i tak znajdą się tacy, którzy stwierdzą, że zanikanie płci to efekt porozumień Okrągłego Stołu. Można zrzucić winę na dziennikarzy i żądać zmian w mediach publicznych. Na przykład zlikwidować TVP Kultura, odpowiedzialną za patologiczny wzrost wrażliwości u widzów, i powołać TVP Kulturystyka. Wystarczy tylko lekko zmienić logo i scenografię. W związku z kłopotami finansowymi nie zmieniałbym prowadzących i gości. A co to nie można rozmawiać z wybitnym pisarzem równocześnie ćwicząc na atlasie? Ale najprościej po prostu zaakceptować, przyzwyczaić się. To wszystko kwestia umowy. No może prawie wszystko. Poza rodzeniem dzieci. Na razie. Ale możemy się wymieniać czynnościami zarezerwowanymi kiedyś dla jednej płci. Zbudować dom i posadzić drzewo powinna każda kobieta. A mężczyzna, skoro już nawet nie musi mieć uregulowanego stosunku do służby wojskowej, może spokojnie zająć się regulacją własnych brwi.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (45) | dodaj komentarz

Z działu: Ogłoszenia i Dopiski

środa, 09 lutego 2011 11:35

W bloku, w którym mieszkają moi znajomi, podczas każdej wizyty uważnie wypatruję nowych publikacji administratora. Niedawno, w okolicy zsypów na śmieci, pojawiła się notatka przypominająca zasady korzystania z tego wynalazku. Zachwyciła mnie preambuła (pisownia oryginalna): „Szanowny Mieszkańcu!!! Zsyp jest częścią twojego domu – proszę traktuj go tak samo jak traktujesz SWOJE MIESZKANIE”. Nie wiem, czy to nie zbyt daleko idąca propozycja, ale spróbuję. Zacznę od zaproszenia znajomych na kawę do zsypu. I na pewno spędzimy tam następnego Sylwestra. Gdyby ten tekst pisał pewien wybitny ekonomista, na pewno wykorzystałby okazję i dorzucił komentarz, że przy takiej polityce gospodarczej rządu, większość Polaków następnego Sylwestra spędzi w zsypie. Ale tego tekstu nie pisze pewien wybitny ekonomista, więc takich dygresji tutaj nie będzie.


Nie wiem, czy napis umieszczony na drzwiach windy „Winda nieczynna. Najbliższa winda w bloku obok” jest prawdziwy. Nie widziałem, znam tylko z opowieści. Natomiast na własne oczy widziałem, a nawet sfotografowałem własnym aparatem coś takiego: napis urzędowy na drzwiach windy: „Sprawdź czy za drzwiami jest kabina” i dopisane flamastrem: „Bo raz nie było i spadłem”.  I chociaż powinienem publicznie potępiać dewastację mienia wspólnego, która następuje poprzez mazanie czegoś na drzwiach windy, to nie mogę nie zachwycić się geniuszem ludzkim wyrażonym w takim mazaniu. Poza tym, zwracam uwagę na fakt, że to działanie w afekcie. Mazanie, które jest dowcipną odpowiedzią na mazanie. I jeszcze jedno – takie dopisanie własnego przeżycia do informacji o zagrożeniu, powoduje, że to ostrzeżenie staje się bardziej sugestywne. Tabliczka: „Uwaga! U góry pracują!”, dopisek: „Straszne melepety i czasem coś im z rąk wypada”. Tabliczka: „Niezatrudnionym wstęp wzbroniony”, dopisek: „A o zatrudnieniu bez znajomości nie ma mowy”. Naklejka: „Rozmowa z kierowcą w czasie jazdy zabroniona”, dopisek: „A poza jazdą nie ma z nim o czym gadać. To mój mąż”.


Jeden z moich sąsiadów umieścił na drzwiach pewien znany symbol. Tyle, że  w lekko zmienionej formie. Mianowicie napis, który 6 stycznia wykaligrafował kredą nad wejściem do mieszkania, wygląda tak: „K+M+B+A+D+2011”. Najbardziej rozpowszechnioną, choć podobno niezbyt trafną, interpretacją znaczenia liter „K+M+B” są imiona Trzech Króli: Kacpra, Melchiora i Baltazara. Sąsiadowi prawdopodobnie chodziło o dodanie łacińskiego skrótu Anno Domini, ale ktoś niezorientowany może dojść do wniosku, że w tym roku, w naszej parafii powiększono liczbę króli do pięciu. A może nawet, w związku z wprowadzeniem ustawy o przynajmniej trzydziestopięcioprocentowym udziale kobiet na listach wyborczych, te dwie ostatnie to królowe? Kacper + Melchior + Baltazar +Anita + Danuta?


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (82) | dodaj komentarz

niedziela, 19 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  5 882 087  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Pytamy.pl