Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 200 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego, co da ci schodowa klatka.

czwartek, 27 marca 2008 9:49

Dowcip, który zacytuję miał już długą brodę w 1979 roku, czyli wtedy, kiedy chodziłem do podstawówki i pierwszy raz go usłyszałem. Facet podchodzi do kasy kolejowej:
- Poproszę bilet do Krosna.
- Normalny? - pyta bileterka.
- Nie, popier...ony!
(osoby z natury wulgarne, w miejsce kropek wstawią sobie „dol", delikatniejsze niech zastosują „nicz", ale u nas w podstawówce obowiązywała wersja ostrzejsza).

Nie dlatego przypomniałem, że śmieszny. Bo nie śmieszny. Ale parę dni temu usłyszałem w aptece ciąg dalszy, dialog, który tamtą rozmowę rozwijał. Pani klientka kupowała jakiś krem. Pani aptekarka na początku nie zrozumiała. Wyszło tak:

Klientka: - Poproszę tamten krem.
Aptekarka: - Normalna czy wrażliwa?
Klientka: - Nienormalna, ale wrażliwa.
Aptekarka: - Ale ja o cerę pytam.
Może rzeczywiście tak się dzieli ludzkość? Na normalnych i wrażliwych?

            Wielkanoc spędziłem u rodziny, w małym miasteczku. Fragmentami obraz jak z piosenki Jeremiego Przybory „Spotkasz chłopa - gęba sina, oj, nie wraca ci on z kina..." Podczas wieczornego spaceru zauważyłem pierwsze skutki wprowadzenia zakazu handlu w święta. Pustki pod pozamykanymi „Biedronkami", „Żabkami", „Stokrotkami" (może by tak do bibliotek uczelni kształcących przyszłych rekinów biznesu zakupić coś poza „Słownikiem fauny i flory"?). Natomiast zapełniły się... klatki schodowe. Pod prawie każdą, kilkunastoosobowe grupki młodych ludzi rozmawiających na najważniejsze tematy świata. Przypatrzyłem im się. Właśnie zaczynają się zakochiwać. Za parę lat znikną z klatek, bo będą zarabiać na życie jako lekarze, księża, bezrobotni, za kilkadziesiąt wrócą, z tym, że o wcześniejszych porach będą siadywać na ławkach i rozmawiać o tym, jaka hałaśliwa ta młodzież, która wieczorami przychodzi na klatki.

Jakoś nie wierzę, żeby w najbliższym czasie, nasze władze pochłonięte budowaniem stadionów na „Euro", autostrad na „Euro" i zdobywaniem Euro na „Euro", miały czas zająć się tymi młodymi ludźmi. Może więc dać im szansę zająć się sobą? Tylko żeby mieli gdzie, wprowadzić ustawowy obowiązek budowania przez samorządy jednej klatki schodowej rocznie. Nie całego bloku, na to nas nie stać. Ale same klatki? Żeby to nie były twory abstrakcyjne, gmina powinna zatrudniać na etaty pracowników klatek schodowych. Taki „klatkowy" raz przebierze się za gospodarza, który przepędza, bo co tu tak stoją, raz za starszą sąsiadkę z czwartego piętra, która zrzędzi, że palą papierosy i jej to do kuchni leci. Można nagrać i odtwarzać krzyk kobiety: „Saaandraaaa!" Jakby się takie klatki schodowe budowało w jednym miejscu, tworzyło się osiedla klatek, to łatwiej byłoby prowadzić działalność edukacyjną. Może powstawałyby klatki tematyczne? Na przykład folkowa, pod którą młodzieniec śpiewałby:

„Sandra moja, Sandra, opuść ojca, matkę,
Sandra moja, Sandra wyjdźże ty na klatkę".
Nie wiem czy wyrosną na normalnych, ale na pewno na wrażliwych.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (36) | dodaj komentarz

Rozmowa z kierowcą w czasie jazdy…

czwartek, 20 marca 2008 11:00

    Jechałem ostatnio taksówką wyklejoną w środku różnymi komunikatami. Sprawiało to wrażenie „plomby tapicerskiej", to znaczy wyglądało tak, jakby w miejscu, w którym wewnątrz tego wiekowego pojazdu pojawiał się jakiś ubytek, pan kierowca natychmiast umieszczał jakąś wywieszkę. Niektóre własnej roboty. Były: „Proszę zapiąć pasy", „Skargi i wnioski kierować do...", „Opłata według wskazań taksometru", „O wybranej trasie proszę poinformować kierowcę przed rozpoczęciem kursu", obrazek z przekreślonym telefonem komórkowym, „Za rzeczy pozostawione w pojeździe kierowca nie odpowiada", „Nie pal" (no tak, trochę już jedziemy, to możemy przejść na „ty"). Brakowało właściwie tylko mojego ulubionego „Z pijanym nie tańczę". Ale tak poważnie, najbardziej zaskoczył mnie komunikat „Rozmowa z kierowcą w czasie jazdy zabroniona". Jak to? Nie rozmawiać z taksówkarzem? Zrezygnować z wielowiekowej tradycji? Wiem co mówię, na pewno wielowiekowej. Może to się jeszcze nie nazywało taksówką, ale sposób rozprzestrzeniania informacji przez osobę prowadzącą pojazd konny, albo niosącą lektykę, istniał na długo przed wynalezieniem druku.

            Zapisuję sobie co ciekawsze rozmowy z Panami Taksówkarzami, albo ich monologi (bo taka forma też się czasem zdarza). Oto kilka z mojego zbioru:

1. Warszawa. Trasa Powiśle - Okęcie (Port Lotniczy) - czas podróży 19 minut. Najpierw jakieś 4 minuty ciszy, a potem:


Pan Taksówkarz: Gdzie to ten samolot spadł? W Londynie?


3 minuty ciszy


Pan Taksówkarz: Niby tylko lekko ranni, ale to potem wychodzi. Mnie po wypadku kręgosłup po pół roku zaczął boleć.

5 minut ciszy

Pan Taksówkarz: Pewnie dziób podciągnął do góry i zawadził tyłem.

3 minuty ciszy

Pan Taksówkarz: Jakby musiał krążyć nad lotniskiem to pewnie by już nie doleciał. Jak ja
wracałem z Turcji, to lataliśmy nad Okęciem dwa razy. Myślałem, że już nie dolecimy.

4 minuty ciszy

Pan Taksówkarz: 38 złotych.

I teraz proszę sobie wyobrazić nastrój, w jakim udawałem się do odprawy biletowo - bagażowej na lotnisku.

2. Poznań - krótka trasa w centrum miasta.

Pan Taksówkarz: O, to znowu kogoś sławnego wiozę!

Ja: A kogo Pan już wiózł?

Pan Taksówkarz: Cugowskiego i tego, no... (tu pan kierowca wykonał charakterystyczny gest uderzenia ręką w szyję) No tego co pije i mówi, że będzie pił.

Ja: To mi wskazuje na jakieś osiemdziesiąt procent polskich artystów.

Pan Taksówkarz: No ten... Maleńczuk!

3. Szczecin. Znajoma jedzie na mój recital do teatru.

Pan Taksówkarz: Pani jedzie do teatru?

Moja Znajoma: Tak.

Pan Taksówkarz: A co tam dzisiaj będzie?

Moja Znajoma: Recital piosenek Artura Andrusa.

Pan Taksówkarz: A kto to był?


    A ileż pewnych informacji ze świata polityki, kultury, sportu, nauki, gospodarki: „Niech będą podwyżki dla lekarzy, ale też powinni mieć kasy fiskalne, bo gdyby ich podatki przeznaczyć na Euro 2012, to by dotacji z Unii nie trzeba było, a tak to nie zdążą ze stadionami, bo u nas ciągle głównie ruski beton wolnoschnący, a Tusk za miękki jest."
    Czasem się zastanawiam czy licencji na taksówki nie powinna przydzielać Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji? Chociaż może lepiej nie. Jeszcze nam tego brakuje, żeby teraz Platforma przejmowała PiSowskie do niedawna pojazdy?

            Podróż wozem wytapetowanym wywieszkami odbyłem w absolutnej ciszy. Dojechałem do domu, a tam czekała na mnie rodzina z propozycją świątecznych porządków ujętą w formę komunikatu: „Żądasz czystości, zachowaj ją sam". Wesołych Świąt.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (30) | dodaj komentarz

O dziwacznych skrótach i o tym, jak mój kolega narodziny syna uczcił.

czwartek, 13 marca 2008 11:50

     Skrót w przekazie medialnym może powodować duże zamieszanie u odbiorcy. Proszę zwrócić uwagę jak w telewizji przedstawia się reporterów przygotowujących materiał. Prezenter w studiu wygłasza wstęp, podaje najważniejsze fakty i bezpośrednio przed relacją wymienia imię i nazwisko dziennikarza, który jest lub był na miejscu. I tutaj trzeba uważać, bo sam słyszałem kiedyś coś takiego: „W czasie ćwiczeń na poligonie doszło do wypadku, najprawdopodobniej zawinił człowiek, Witold Tabaka". Tutaj, w wersji pisanej, widzi Czytelnik przecinek. W telewizji przecinka nie widać, więc od razu zacząłem się zastanawiać: co takiego zrobił ten reporter telewizyjny, kto go wpuścił na poligon i dlaczego przed ogłoszeniem wyroku już się mówi, że najprawdopodobniej zawinił Witold Tabaka, a nie Witold T". A to skrót po prostu.

Albo coś z wczoraj. W radiu usłyszałem reklamę nowego numeru pisma dla rodziców „Dziecko". Tutaj, w wersji pisanej, widzi Czytelnik cudzysłów.  W radiu cudzysłowu nie słychać, zatem proszę sobie wyobrazić, co się myśli, jak się słyszy, że: „Dziecko do nabycia w każdym kiosku".

    A propos dziecko. Narodziny potomka są jednym z najradośniejszych momentów w życiu człowieka. Ale ile też wymagają hartu, jak mogą nadszarpnąć kondycję. Zwłaszcza ojca i jego kolegów. Niedawno mojemu przyjacielowi urodził się syn. Szczęśliwy tata, natychmiast rozesłał smsy zapraszające kilkunastu najbliższych (tylko mężczyzn) na tak zwane „Pępkowe". Nie mogłem pójść, bo pracowałem. Poza tym trochę się bałem. Mój kolega  mówi sam o sobie, że jest niepraktykującym abstynentem. Za życiowe motto przyjął zasłyszane gdzieś hasło „Nie zna życia, kto nie zasnął w marynarce". To już trzecie dziecko Roberta i wiem jak się kończyło witanie każdego poprzedniego. Nie mam już tyle zdrowia, nie przysługuje mi w tym roku aż tak dużo urlopu, ile potrzebowałbym, żeby dojść do siebie, nie zdążyłem złożyć wniosku o sanatorium. Postanowiłem jednak towarzyszyć kolegom dzwoniąc do nich, starając się utrzymywać kontakt. Nieprzypadkowo użyłem słowa „starając". Przy trzecim telefonie było już bardzo trudno zrozumieć kto i co mówi. W każdym razie  jeśli zdrowie dziecka będzie wprost proporcjonalne do liczby wzniesionych toastów i  ilości wypitego alkoholu, za jakieś sto trzydzieści lat, na pierwszych stronach naszych gazet ukażą się tytuły w stylu: „Rekord pobity! Polak z Warszawy starszy od najstarszego Gruzina". Oto krótki opis niekrótkiego świętowania narodzin małego Ignacego: Początek - piątek godzina 20.00 - „Pępkowe". Kiedy zadzwoniłem w sobotę o 23.00 poinformowano mnie, że teraz trwa „Parapetówka". Na moje wyraźne zdziwienie, mężczyzna którego nie rozpoznałem po głosie (dokładnie tak samo brzmi silnik diesla w kilkunastoletniej Skodzie), powiedział: „No co? Opijamy parapet, przy którym będzie stało łóżeczko". W niedzielę wczesnym popołudniem odbyły się „Otrzepiny kocyka", a kiedy zadzwoniłem koło 22.00 nie zrozumiałem ani słowa z tego, co mówił Diesel, ale słyszałem wyraźnie jak w tle ktoś uderza szklaną butelką w plastik (jak się później okazało wanienkę) i mówi: „Płyń po morzach i oceanach".

Ignacy z mamą są już w domu. Szczęśliwy tata całuje, przewija, cmoka, „tititituje". Każdego dnia rano, szczególnie uważnie przygląda się buźce swojego synka. Wie, że to jeszcze za wcześnie, ale już nie może się doczekać pierwszego ząbka. Wiadomo, będzie „Ząbkowe". A potem uczci się każdy kolejny. Cykl 20 imprez (bo tyle człowiek ma mlecznych) powtórzonych 32 razy (jak mleczne wypadną).


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (36) | dodaj komentarz

niedziela, 19 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  5 881 992  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Pytamy.pl