Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 536 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Pojednanie

poniedziałek, 26 kwietnia 2010 14:14

Zamieszczony poniżej wiersz chciałbym zarekomendować organizatorom tegorocznej edycji „Ogólnopolskiego Konkursu Recytatorskiego". Powinien być utworem obowiązkowym na każdym etapie konkursu. Jeśli tak się stanie, proszę o informację o datach występów, bo chciałbym na własne uszy usłyszeć jak brzmi moje dzieło.


„Zaśnij. Wygaśnij"


Rzucasz Eyjafjallajökull

Szary pył na nasze dni.

Spójrz na Reykjaneshryggur,

Jak spokojnie śpi.

Spójrz - Oræfajökull

Światu nie przeszkadza,

I z Kollóttadyngja

Nie ulata sadza.

Czasem tylko Grimsvötn

Mruknie po cichutku,

Po czym Vatnajökull

Spłynie łzami smutku.

Bądź jak Snæfellsjökull!

Śpij spokojnym snem.

Proszą Cię: Lufthansa,

LOT i KLM.


Gdyby się okazało, że mój wiersz przekracza możliwości interpretacyjne polskich recytatorów, to się po prostu obrażę, spróbuję znaleźć tłumacza i zacznę pisać na rynek islandzki.


Dowiedziałem się, że jeśli chodzi o rolnictwo w Islandii, to jego podstawą jest hodowla owiec. Jeśli są owce i są góry, to wiadomo, ze muszą też być górale. Zacznę więc od próby dostosowania klimatów naszej ludowej poezji podhalańskiej do warunków islandzkich. Albo od razu przystąpię do łączenia, tworzenia ludowej sztuki polsko - islandzkiej. Na przykład:


A ten Litlanesfoss piekny jak Siklawa,

Kieby z Kasprowego wypłynęła lawa,

Kieby popłynęła prosto przez granicę,

Hej, zdziwione pyski miałyby kozice.

Hej, duze zdziwienie miałyby na twarzy,

Piersy roz w racice cosik je tak parzy.

Skubie se kozica przypaloną trawę,

Z rogów jej się dymi, kieby na konklawe.

A islandzkiej owcy skraśniałyby lica

Kieby ją wypasał Magnús Gąsienica.


Władze Islandii zainteresowane uhonorowaniem mnie za zasługi dla polsko - islandzkiego pojednania (bo przecież trochę nam się kontakty popsuły, kiedy ich wulkan zamknął naszą przestrzeń powietrzną) proszone są o kontaktowanie się ze mną za pośrednictwem Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jestem gotów przyjąć ambasadora w czwartek między 14.00 a 15.00.



Podziel się
oceń
4
0

komentarze (98) | dodaj komentarz

Marzyć z umiarem

środa, 21 kwietnia 2010 10:38

W moim rodzinnym Sanoku jest zakład fryzjerski „Apogeum". Zresztą nie tylko w Sanoku. Salony, atelier fryzur, studia urody „Apogeum" są też w Gdańsku, Brzesku, Warszawie. Może, zdaniem ich właścicieli, jest to znak (tu definicja słownikowa) „najwyższego stopnia, szczytowego punktu, największego nasilenia czegoś"? Czyli w domyśle „Apogeum Owłosienia"? A może po prostu miało ładnie brzmieć?


Wprowadziłem sobie reglamentację słów. Pamiętam czasy, kiedy były kartki na mięso, cukier, czekoladę, papierosy. Tyle, że wtedy miało się reglamentowany dostęp do dóbr, których brakowało na rynku, a ja sobie wprowadziłem prywatne ograniczenie publicznego używania słów, które przez innych są nadużywane. Na przykład „marzyć", „marzenie". Chciałbym umieć tak jak Jonasz Kofta:

Żeby coś się zdarzyło

Żeby mogło się zdarzyć

I zjawiła się miłość

Trzeba marzyć

albo Andrzej Poniedzielski:

Pilnujmy marzeń

Żeby sen miał po co przyjść

Pilnujmy marzeń

Dusza musi z czegoś żyć

Pilnujmy marzeń.

Ale jeśli wyjdzie mi tak, jak w powtarzanej kilkanaście razy dziennie w każdej stacji radiowej i telewizyjnej reklamie pewnego banku:

Więc marzenia miej, bo to nie jest ciężka praca

i wprowadzę kogoś w zakłopotanie z cyklu „Ale o co chodzi"? Bo ja nie wiem. Że trzeba mieć marzenia, bo się człowiek nie napracuje? Z tego samego powodu trzeba mieć kserokopiarkę albo korkociąg. A nie mieć młota pneumatycznego, bo to praca ciężka? Biorąc pod uwagę fakt, że to tekst reklamujący kredyty hipoteczne, które nieraz przez kilkadziesiąt lat trzeba spłacać, powinno być chyba tak:

Więc marzenia miej, potem tylko ciężka praca.

                „Marzenie" jest czymś tak wartościowym, że raz na kwartał na użytek publiczny powinno mi wystarczyć.

                W kiosku zobaczyłem okładkę kwietniowego numeru miesięcznika „Brać Łowiecka". Oczywiście, że mnie korci, żeby wymyślić jakiś żart na temat tego tytułu. Na przykład, że to po góralsku, i że „łowiecek" to już nie owca, a jeszcze nie baran. Ale szybko przeczytałem to, co wymyśliłem i doszedłem do wniosku, że nikt tego nie uzna za apogeum żartu. Wróćmy do okładki wielkanocnego numeru „Braci Łowieckiej". Otóż spogląda z niej piękny zajączek. Ludzie wszystko zrobią dla sławy i pieniędzy, ale że zając da się sfotografować na okładkę „miesięcznika myśliwych i miłośników łowiectwa"? Toż to już perwersja. I dowód na hańbiące zeczłowieczenie zwierząt. A przynajmniej zajęcy.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (25) | dodaj komentarz

...

piątek, 16 kwietnia 2010 13:29

                Kiedy ktoś mnie pyta, czy wierzę, że coś się zmieni - we mnie, w nas, w nich - odpowiadam, że chciałbym wierzyć. To „chciałbym", z każdym rokiem mojego życia pojawia się coraz częściej. Chciałbym umieć, chciałbym zrozumieć, chciałbym wierzyć. Zamiast: umiem, rozumiem, wierzę. Jest jeden wyjątek - są takie sytuacje, kiedy nie wiem i nie chciałbym wiedzieć.


                Najpierw można milczeć. Ale potem chce się coś powiedzieć. W moim przypadku, ten drugi etap, zaraz po milczeniu, to powstrzymywanie się przed publicznym wypowiadaniem własnych słów. Bo na pewno będą „zbyt". Banalne albo ckliwe. Ale powiedzieć się chce. Można wtedy uciec w słowa innych. Na przykład Jaromira Nohavicy, do którego „Cieszyńskiej" z pewnych względów jest mi szczególnie blisko. To opowieść o kimś, kto wyobraża sobie swoje życie sto lat wcześniej. Miłość, żona, dzieci, praca, zdrowie... „Gdybym się urodził przed stu laty..." Że skojarzenie zbyt dalekie? Bardzo bliskie. Przez ostatnie zdanie, puentę rozważań o pragnieniu szczęśliwej przyszłości na progu, jak się potem okazało, niezbyt szczęśliwego wieku: „Może i dobrze, że człowiek nie wie, co go czeka".


                Albo może inaczej. Janek Kaczmarek śpiewał piosenkę, która jest opisem wyobrażeń czasu, kiedy nas już tu nie będzie. Kiedy to „tu" stanie się dla nas „tam". Co sobie wyobrażamy? Raj? Koniec cierpień? Wieczną szczęśliwość?


„...Też, ale macki wyobraźni,

Którymi gdzieś tam hen sięgamy,

Będąc składnikiem naszej jaźni,

Widzą tam tylko brak nas samych.

Nas tam już nie ma, chociaż życie

Toczy się jak za naszych czasów:

Ktoś kogoś skrycie kocha w życie,

Śpiew ptaków słychać z głębin lasu,

Dzwon pogrzebowy się rozdzwonił,

Radio nadaje powieść Lema,

Toczy się zwykłe ludzkie życie

I tylko nas niestety nie ma.

Nie ma, a przecież tak przyjemnie

Żyć, wódkę pić, kochać, żartować,

A więc jest czego, jest bezwzględnie

Niestety nie ma jak żałować.

Uciekłem. Na własne słowa przyjdzie czas. Chciałbym, żeby przyszedł.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (32) | dodaj komentarz

sobota, 19 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  5 721 748  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl