Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 445 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Jak każdy, to wszyscy!

wtorek, 24 kwietnia 2012 9:32

Jeśli ktoś myślał, że ta część Internetu może być „Strefą wolną od futbolu”, to się mylił. Jakiś czas temu, jadąc samochodem, usłyszałem w radiu zachętę do uczestnictwa w konkursie na nieoficjalną piosenkę Euro 2012. Pani, która zachęcała, wyjaśniała również, jak taka piosenka powinna wyglądać: „Powinna być prosta, motywować piłkarzy do gry, chwytać za serce”. Zabrałem się do pisania. Kilka dni później, w tym samym samochodzie i w tym samym radiu, usłyszałem informację, że ogłoszono konkurs na „Hymn górnośląskich juwenaliów”. Korciło – też były pieniądze do wygrania, sława do zdobycia. Ale terminy się pokrywały. Chyba nie dam rady dwóch dobrych hymnów w tak krótkim czasie napisać. Zabrałem się za ten na Euro. Właściwie wszystkie moje piosenki są proste, a co do motywacji - pomyślałem, że jest jedna taka, która piłkarzy chwyci za serce. Nie pieniądze, nie sława, nie nowe narzeczone… To wszystko już mają.

 

Oto ta pieśń:


Ona nie pójdzie na stadion,

I nie napije się piwa,

W ciemnym pokoju włączyła radio

I w samotności przeżywa.

Przymknęła oczy zmęczone,

I imię twoje powtarza,

Serce ma biało – czerwone,

Bo to jest matka piłkarza!

Ref:

Niech na stadionie zakwitną kwiatki,

Stokrotka, fiołek i mlecz,

Wygraj dla matki!

Wygraj dla matki!

Dla matki wygraj mecz!

 

To po niej cerę masz jasną

Potomku dzielnych Wikingów,

To ona w nocy nie mogła zasnąć,

Gdy nie wracałeś z treningu.

Twój ojciec zagrał nieczysto,

Uciekła mu sprzed ołtarza,

Okazał się zwykłym hokeistą,

A ona chciała piłkarza!

Ref:

Niech na stadionie zakwitną kwiatki,

Stokrotka, fiołek i mlecz,

Wygraj dla matki!

Wygraj dla matki!

Dla matki wygraj mecz!

 

Zamartwia się siwa głowa,

Bo jeszcze tylko pięć minut,

Zaraz się skończy druga połowa…

- Liczę na ciebie mój synu!

I uśmiech szczęścia na licu,

Radość zwycięstwa na twarzy

Matki polskich kibiców

Dziękują matkom piłkarzy!

Ref:

Matka na imię ma Natalia

I choć to pozornie bez związku,

Organizuje juwenalia

Na całym Górnym Śląsku.

 

                Jednak pazerność zwyciężyła. Da się jednym tekstem obskoczyć dwa konkursy?


Podziel się
oceń
10
0

komentarze (53) | dodaj komentarz

Jak kura pazurem los rodziny zmieniła

czwartek, 19 kwietnia 2012 11:03

Nie wiem, co mnie podkusiło. Napisałem bajkę. Tytuł jest taki, jak ten zamieszczony powyżej, a treść następująca:

 

Na sklepie w Zwierzyńcu Górnym wywiesił ktoś ogłoszenie:

Kogut roztrzepany

Wytrzepie dywany.

Mieszkam przy ogródku,

Pukać aż do skutku

W okno, w rynnę albo w rurę.

Pisała kura pazurem”.

Kura Ksenia martwiła się wiecznym roztrzepaniem swojego męża, koguta Karola. Potrafił przez pomyłkę zakukurykać w środku nocy, a po dwóch godzinach wychodził przed kurnik i krzyczał na całe gardło:

- Przepraszam! Pomyliłem się! Kukurykanie nieważne! Śpijcie sobie spokojnie! Zakukurykam za godzinę i dopiero wtedy wstaniecie do pracy!

Zawsze przy śniadaniu czytał gazetę „Kur Kurier”, rozlewał kawę na świeżo wyprane pióra, nie trafiał dziobem w ziarno. Kiedy z przedszkola odbierał kurczęta, często przyprowadzał o jedno dziecko więcej – kaczątko, małą kukułkę, a raz nawet małego liska, który akurat wracał z innego przedszkola, chodził koło drogi, więc kogut zabrał go do kurnika. Kogut Karol budował kiedyś domy, miał własną firmę „KogBud”, którą jednak musiał zamknąć, kiedy przez pomyłkę bobrowi Januszowi wybudował dziuplę na szóstym piętrze drzewa, a bocianowi Katarzynie gniazdo umieścił pod wodą. Bocian Katarzyna tak się zdenerwował, że postanowił nie wracać do kraju, pracuje teraz jako przewodnik wielbłądów w Egipcie, a w Zwierzyńcu Górnym już trzeci rok z rzędu dzieci rodzą się w szpitalu.

- Jajka coraz droższe, kurczęta trzeba wysłać do szkoły… Za co my będziemy żyć? – martwiła się kura Ksenia. – Może przynajmniej ktoś będzie chciał wykorzystać twoje roztrzepanie do trzepania dywanów? – mówiła patrząc z wrzutem na swojego męża, który rozlewając zupę, podczas obiadu czytał powieść żeglarską „Kurka wodna”.

Po kilku dniach, przed kurnikiem zrobiło się tłoczno. Zbliżały się święta, wszyscy w Zwierzyńcu sprzątali, pucowali i czyścili dziuple, gniazda, nory i norki. Wielkie dywany i małe dywaniki trzeba było odświeżyć, więc ogłoszenie wywieszone na sklepie przyniosło skutek. Jeleń przyniósł dywan w sarenki, sarna w stokrotki, a dzik szalik z napisem „LKS Leśniczy Zwierzyniec”. Niestety – roztrzepany kogut już przy pierwszym kliencie strasznie się pomylił. Przewiesił przez trzepak borsuka, który na chwilę zasnął obok swojego dywanu w zające i borsukowi przetrzepał skórę. Przestał dopiero wtedy, kiedy usłyszał, że dywan krzyczy w niebogłosy:

- Ożeż jeżynki niedojrzałe! Za co borsuka biją?! Za co?!

Do ogłoszenia na sklepie ktoś dopisał:

Lepiej błoto mieć i sadzę

Do koguta iść nie radzę!”

Kura Ksenia gdakała nieszczęśliwie, użalając się nad swoim mężem, który znowu nie trafiał dziobem w ziarno, czytając podczas kolacji miesięcznik „Kuria i ja”.

- Uspokój się Ksenia – kogut Karol na chwilę oderwał się od lektury – Mam lepszy pomysł od rozpaczliwego szukania dla mnie pracy. Widziałaś ilu chętnych zgłosiło się po przeczytaniu twojego ogłoszenia? Tak będziemy zarabiać na życie!

I już następnego ranka na sklepie wisiała karteczka z napisem:

Piszę wierszem ogłoszenia,

Ładnie piszę. Kura Ksenia.

Płatne z góry i od razu,

Mam ja do pisania pazur”.

A że akurat zbliżały się wybory na prezydenta Zwierzyńca Górnego, już wkrótce cały sklep obwieszony był hasłami:

Dobra matka, dobra żona,

Dobra wydra rozwydrzona!”

Byle czego nie pamięta.

Kogut Karol na prezydenta!”.

Wygrała wydra. A kogut Karol dostał propozycję dobrze płatnej pracy w zarządzie Głównej Dyrekcji Analiz Kurzych Anomalii. Kura Ksenia została jego rzeczniczką prasową. Na drzwiach gabinetu ma pozłacaną tabliczkę z wydziobanym tekstem: „Kura Ksenia – rzecznik GDAKA”.

 

Nie wiem, co mnie podkusiło. Dzieci nie zrozumieją. Dorośli będą się doszukiwali jakichś aluzji. Następną będę musiał napisać „O Karasiu, który się nie wykaraska”.



Podziel się
oceń
7
0

komentarze (35) | dodaj komentarz

Porządek musi być

środa, 11 kwietnia 2012 8:59

- W Krakowie wylądowała czwarta rakieta świata… – powiedział w telewizji pan prezenter.

- …Agnieszka Radwańska – dokończył po krótkiej pauzie i na ekranie pojawił się reportaż z powitania naszej tenisistki na lotnisku w Balicach.

 

Do sensacyjnych „zanęceń” niekoniecznie sensacyjnych wiadomości już się przyzwyczaiłem. Wiem, że „Trzęsienie ziemi w województwie łódzkim” może być po prostu zapowiedzią telewizyjnego materiału o pierwszym użyciu nowej glebogryzarki kupionej przez jednego z działkowców w Zgierzu. Dygresja – sprawdziłem, czy w Zgierzu są działki pracownicze. Internet poinformował mnie, że są. „Pracownicze Ogródki Działkowe im. 20-lecia PRL”, przy ulicy 1 Maja. Wybiorę się tam 22 lipca, pokręcę w okolicy, posłucham, czy przypadkiem od któregoś grilla, zza krzaczka malin, nie poniesie się tęskne: „…Krwawy skończy się trud, gdy związek nasz bratni…”

 

Wracajmy do „czwartej rakiety świata”. A gdyby tak tego typu tytuły urzędowo nadawać obywatelom, w związku z ich osiągnięciami, umiejętnościami, wyjątkowymi cechami? Zacznijmy od sportowców: „pierwsza sztanga Rzeczpospolitej”, „druga tyczka Europy”, „dwie trzecie narty świata”… Może raczej „trzecie dwie narty świata”, bo chodzi o brązowego medalistę w narciarstwie, a tamto wcześniejsze zabrzmiało tak, jakby ze względu na oszczędności, sportowcom kazano jeździć tylko na jednej i to skróconej narcie. Ale w przypadku tych określeń jeszcze łatwo się domyślić , o co chodzi. Gorzej zaczyna być przy „pierwszym kiju Polski północnej”. Bo czy to najlepszy bejsbolista, golfista, bilardzista czy wędkarz Kaszub, Warmii i Mazur, Pobrzeża Gdańskiego, Pomorza Zachodniego i Środkowego? Albo „drugi pionek Podkarpacia”. To może być zarówno wicemistrz gier planszowych, jak i mało wpływowy polityk. Ale taki, który już troszkę może, bo najmniej wpływowy jest „pierwszy pionek Podkarpacia”.

 

Na początku byłoby trochę zamieszania, ale po pewnym czasie wszystko stałoby się jasne, przyzwyczailibyśmy się do tego typu określeń, i każdy by rozumiał, że „Pierwsza laska Rzeczypospolitej spotkała się z trzecią laską Polski” oznacza po prostu tyle, że „Marszałek Sejmu rozmawiała z Drugą Wicemiss Polonia”.

 

W radiu pan prezenter powiedział:

 

- Sprzątanie mieszkań przed świętami to bardzo stara tradycja.

 

No,  w niektórych środowiskach kultywuje się nawet stare tradycje mycia się i prania brudnych rzeczy! Pan redaktor powinien podążyć tropem swojego odkrycia i przygotować jakiś materiał, w którym na początku okazałoby się, że pierwszymi sprzątającymi mieszkania przed świętami byli Inkowie. Że sprzątali gałązkami, którymi wcześniej biły się po łydkach młode Inki… Inkinie… Oj tam! Biły się po łydkach młode kobiety z plemienia Inków, oblewając się wodą po wzorkach, które zostawały na ich ciałach po tych gałązkach. A na koniec twórczyni ludowa w stroju skórzanym opowiedziałaby, jak to młodzi nie interesują się już dzisiaj sprzątaniem mieszkań przed świętami i uciekają do restauracji, które ktoś inny za nich sprząta.

 

Na szczęście pochodzę z bardzo tradycyjnej rodziny.  W święta przeszedłem się po mieszkaniach wszystkich krewnych – wszędzie aż lśniło. Najpiękniej u ciotki Haliny i wujka Marka. Sprzątał głównie on. Ciotka Halina mówi, że wujek Marek to „pierwsza szmata świata”. To jest komplement.

 


Podziel się
oceń
6
0

komentarze (34) | dodaj komentarz

sobota, 27 maja 2017

Licznik odwiedzin:  5 613 267  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl