Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 235 669 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Ilustracja i poszerzanie

czwartek, 29 maja 2008 10:54


Motto: „I z czego sobie tak nieustannie stroicie żarty? Z samych siebie i ze swoich bliskich sobie drwicie, nawet tego nie zauważając" (Artur Andrus, Mikołaj Gogol)


    Może tylko ja tak trafiam, a może rzeczywiście coś się dzieje - ostatnio w różnych wypowiedziach medialnych, rzucają mi się w uszy dwa zabawne zjawiska: ilustracja objętościowa i poszerzanie cytatu. 
    Zacznijmy od ilustracji. Chodzi o to, żeby obrazowo powiedzieć, że czegoś albo kogoś jest dużo albo mało. Tylko czasem ten obraz wychodzi strasznie zamazany. W ostatnich dniach słyszałem dwie takie wypowiedzi. Pewien polityk krytykując dorobek rządu Donalda Tuska powiedział, że „...gdyby z ustaw proponowanych przez ten gabinet wybrać tylko sensowne zdania, spisać je „Arialem dwunastką" (chodzi o rodzaj czcionki i wielkość liter) i ułożyć koło siebie, to zmieściłyby się na połowie strony A4..."  Były sportowiec, a obecnie działacz, niezbyt optymistycznie oceniający nasze szanse na Euro 2008 powiedział z kolei, że „...gdyby błędy popełniane od lat w szkoleniu polskich piłkarzy powiązać ze sobą i ułożyć przy drodze z Warszawy do Krakowa, to by wystarczyło na te prawie 300 kilometrów..." I tu mnie zamurowało. Po pierwsze nie mogę sobie wyobrazić wiązania błędów, po drugie nie wiem dlaczego akurat ten odcinek drogi został wybrany? Ale może wcale nie chodziło o to, żeby zrozumieć? W każdym razie postanowiłem korzystać z tej metody, i pisząc wstęp do pewnego artykułu o polskim kabarecie zacząłem od zdania: „Gdyby wszystkich polskich artystów kabaretowych ułożyć obok siebie tak, żeby palcami nóg dotykali czubka głowy poprzednika..." Różnica pomiędzy tymi stwierdzeniami jest taka, że ja operuję konkretem, bo parę razy w życiu widziałem leżących obok siebie artystów kabaretowych. Ale nie będę pisał o hulaszczym trybie życia niektórych środowisk artystycznych.
    A o co chodzi z poszerzaniem cytatu? Usłyszałem w radiu taką wypowiedź prezentera: „Jak ktoś mądry powiedział - nawet jeśli ty nie zajmiesz się teraz polityką, to wcześniej czy później polityka na pewno zajmie się tobą i nie wiadomo jakie wtedy będą tego konsekwencje." Znałem to wcześniej, ale w znacznie krótszej wersji. A jakie pole do popisu! Dosłownie „popisu", bo przecież można zacząć od nowa pisać całą historię, całą literaturę. Ileż jest cytatów do poszerzenia. Stare „Dyplomacja bez armat jest jak muzyka bez instrumentów" Fryderyka II Wielkiego, można zastąpić nowym, własnym:  „Dyplomacja bez armat, wyrzutni rakietowych i broni jądrowej, jest jak różnego rodzaju utwory muzyczne, na przykład z pogranicza muzyki klasycznej i jazzu, bez skrzypiec, saksofonu czy perkusji". To, co powiedział Antoni Czechow: „Kobiety bez towarzystwa mężczyzn więdną, a mężczyźni bez kobiet głupieją" można rozbudować i cytować jako wspólne: „Jak mawiamy ja z Czechowem: kobiety i niektórzy mężczyźni bez towarzystwa innych mężczyzn i kobiet trochę się zaniedbują, a z kolei inni mężczyźni i część kobiet, jak nie mają kontaktu z innymi kobietami i mężczyznami, robią się jacyś dziwni".



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

Aneta, a wiesz, że ja nie mam…

środa, 21 maja 2008 15:26

    W rozmowie z moimi gośćmi, w jednej z radiowych audycji, zeszło na temat podrywania. A kiedy poruszyliśmy ten wątek, dostałem list od pewnej Pani, która była świadkiem niezwykłej formy zalotów. Otóż do jej sąsiadki - gimnazjalistki, przyszedł adorator, który starał się zrobić na dziewczynie wrażenie mówiąc z dumą: „Aneta, a wiesz, że ja nie mam zęba?"
   Przepraszam, dygresja: w chwili, kiedy piszę ten tekst, pod moim oknem grupa robotników rozkłada rusztowania. Jeden z nich umila sobie pracę gwizdem. Ciekawe czy jakiś psycholog badał kiedyś znaczenie nieświadomego łączenia różnych motywów muzycznych? Ten, od dwóch godzin, bez przerwy wygwizduje na zmianę: „Dla Elizy" i „Kaczuszki". Jestem pewien, że gdyby Beethoven wiedział, że jego utwór będzie gwizdany na budowach, fałszywie odgrywany przez pozytywkę po otwarciu kartki z życzeniami urodzinowymi, albo uruchamiany przez fotokomórkę w chwili korzystania z pisuaru (tak jest na przykład w jednym z biurowców w Warszawie), na pewno by tego nie skomponował. Ale może napisałby „Kaczuszki"?
     Wracając do zalotów. Nie wiem jak zareagowała Aneta, czy dała się poderwać, ale zastanawiające jest, że ten młody człowiek wpadł na tak oryginalny pomysł. Przecież większość jego rówieśników starałaby się zwrócić uwagę na ślicznie wyprostowany drucianym aparatem ortodontycznym komplet zębów, pięknie kontrastujący swoją bielą z brązem twarzy wygrzanej na solarium. Prężyliby muskuły wyszlifowane na siłowniach. Czyżby to znak zmiany? Nadchodzącej mody na niedoskonałość? Odreagowanie, jakże wyniszczającego człowieka, kultu ciała? „Aneta, a wiesz, że ja nie mam woreczka żółciowego?", „Aneta, a wiesz, że ja nie mam migdałków?" Nie ukrywam, że osobiście nie miałbym nic przeciwko spopularyzowaniu tego trendu. Faceci w moim wieku już byliby interesujący, a perspektywa na przyszłość oszałamiająca. Wykupiłbym sobie „Chirurgiczno - Stomatologiczny Karnet Promocyjny" (jedenasty zabieg gratis) i ruszyłbym w miasto głuszyć brakami. Oczywiście szpanowałbym jakimś wozem dopasowanym do typu mojej urody (czerwony podszpachlowany kabriolet bez jednego kołpaka i przedniego prawego reflektora), z głośników leciałaby ogłuszająca muzyka (dance'owa wersja „Dla Elizy" albo „Kaczuszek"). Już widzę te tłumy rozhisteryzowanych dziewcząt pod różnymi klinikami i gabinetami, słyszę kawiarniane rozmowy przyjaciółek: „Darek nie ma tylko prawej górnej szóstki, więc nie bardzo widać, ale to dobry człowiek..." Trzeba tylko pilnować dwóch spraw. Pierwsza - żeby nie przesadzić, żeby się kiedyś nie okazało, że ideałem faceta jest taki, który może powiedzieć „Aneta, a wiesz, że ja już nic nie mam?". A druga - żeby kobiety w podobny sposób nie zaczęły dbać o swoją urodę.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (45) | dodaj komentarz

PANY KING

czwartek, 15 maja 2008 9:52

Wybitny znawca sportu i wszystkiego w ogóle, libijski przywódca Muammar al- Kaddafi pisze w „Zielonej Książce": „Tysiące ludzi, którzy wypełniają trybuny stadionów i przyglądając się klaszczą i śmieją się, to tysiące głupców, którzy nie są w stanie czynnie uprawiać sportu".


Moje kontakty ze sportem ograniczają się do ucieczek przed kibicami wychodzącymi ze stadionu Legii. Pracuję niedaleko i w trosce o samochód, uważnie śledzę plan rozgrywek w tym miejscu. Wyjeżdżam tylko wtedy, kiedy mam pewność, że piłkarze i ich miłośnicy są zamknięci w środku. Niestety nieraz się nie udaje. Wyłączam wtedy silnik, wrzucam luz i jestem swobodnie niesiony ulicą Myśliwiecką przez tabun opatulonych w kolorowe szaliki chłopców i mężczyzn informujących mnie kto „Pany", a kto tylko „część tego pana wulgarnie nazwana". Zacząłem się przysłuchiwać komunikatom skandowanym przez tłum kibiców. I zauważyłem ciekawe zjawisko. Otóż często w tych okrzykach pojawia się anglojęzyczny zwrot „king", czyli po polsku „król". Domyślam się, że twierdząc, iż „Legia king!" dowodzą, że jest najważniejsza. Że rządzi. Zastanawia mnie tylko dlaczego nie odwołują się do innych tytułów monarszych, szlacheckich czy arystokratycznych? Jakże by to ubarwiło sportowe widowiska, gdyby nagle z trybun poniosły się hasła typu:

„Górnik hrabia! Górnik hrabia!
Górnik nigdy nie rozrabia!"
Wiem, że te zawołania mają na celu wyrażenie raczej negatywnych emocji. To można tak:
„Dynamo, ty carze!

Widzew ci jeszcze pokaże!"
albo:
„Menchester milordzie!
Dostaniesz od nas po mordzie!"

A zamiast wulgarnego:

„Widzew! Widzew! Łódzki Widzew!
Ja tej k...y nienawidzę!"

można spokojnie zanucić:

„Widzew! Widzew! Łódzki Widzew!
Ja tej konkubiny cesarza
sympatią nie obdarzam!"


„Narody koczownicze nie interesują się teatrem ani innymi przedstawieniami, gdyż prowadzą ciężkie i surowe życie, które powoduje, że kpią sobie z aktorstwa". To też cytat z „Zielonej Książki" Muammara al - Kaddafiego. W gazecie napisali, że w Warszawie coraz mniej ludzi chodzi do teatrów.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (27) | dodaj komentarz

poniedziałek, 27 marca 2017

Licznik odwiedzin:  5 579 133  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl