Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 445 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Test kota

wtorek, 29 maja 2012 8:44

Ludzie odzierają się z resztek intymności. Albo z własnej woli, albo prowokowani przez innych. To, że opowiadają publicznie o swoich romansach, doznaniach seksualnych i kłopotach małżeńskich, przestało mnie już dziwić, ale kiedy na billboardach w centrum Warszawy zobaczyłem zdjęcie popularnej aktorki, a pod nim (pod zdjęciem) informację, że: „Tylko u nas opowiada o miłości do roweru”, stwierdziłem, że pewne granice zostały przekroczone. Sprawdziłem – jak zwykle „tylko u nas” oznacza, że popularna aktorka opowiedziała o tym w sześciu portalach, czterech gazetach kolorowych i trzech śniadaniowych programach telewizyjnych. Ale najbardziej oburzające jest to, że już nawet tak intymnych przeżyć jak uczucia do przerzutki , ramy, dynama czy dzwonka… Dobrze, wiem, że ten tekst mogą czytać również tacy, którzy lubią żart dosadny, więc „docisnę” poprzednie zdanie: Ale najbardziej oburzające jest to, że już nawet tak intymnych przeżyć jak uczucia do przerzutki , ramy, dynama, dzwonka czy pedałów człowiek nie zachowuje tylko dla siebie!

 

Trafiłem też na szczere wyznania zakochanych w sobie po uszy aktorki i aktora. W kolorowym piśmie (zapewne też „tylko u nich” ale już nie chciało mi się sprawdzać) opowiadają o swoim szczęściu. Poziom cukru w tej rozmowie jest tak wysoki, że dla zachowania stanu równowagi organizmu powinno się to czytać zagryzając na przykład cykorią. Zacytuję fragment: „Mówimy jednocześnie to samo i używając tych samych słów. No i wzdychamy w identyczny sposób”. Ale najbardziej ruszyło mnie, kiedy przeczytałem, że w poprzednich związkach oboje mieli koty, i że: „Nasze koty się pokochały. I to też jakiś znak”. Od razu pomyślałem, że powinno się zacząć popularyzować „Test kota”. „Kot” może być w nim traktowany umownie. Przed podjęciem decyzji o zakochaniu się w kimś, należałoby doprowadzić do spotkania zwierząt, które się miało w poprzednich związkach. Jeśli pokochają się kot z kotem, pies z psem, pies z kotem, kot z gołębiem, chomik z nutrią, rybka z wężem, to „też jakiś znak”. Jeżeli się nie pokochają, należy natychmiast delikatne łodyżki tej miłości wyrwać z korzeniami i wyrzucić na cuchnące śmietnisko nieszczęścia (chyba musiałem to gdzieś przeczytać, niemożliwe, żebym sam coś takiego wymyślił). Jeśli ktoś nie ma zwierząt – kojarzyć ludzi – jeśli pokochają się moja matka z jej matką, jej matka z moim ojcem… Jak ktoś nie ma rodziców – sprawdzić czy nie pokochają się moja była żona z jej byłym mężem. Albo mój kot z jej dziadkiem. Bo to „też jakiś znak”. Nie jestem pewien powodzenia tego testu, niepokój wywołuje we mnie słowo „jakiś”. Bo przecież to, że pokochały się ich koty, może być tylko takim znakiem, że jeden kot był samicą, drugi samcem, a zakochana aktorska para zamieszkała ze sobą w marcu.

 

Jednak najbardziej wstrząsającym dowodem odzierania ludzi z ich intymności jest coś, co usłyszałem podczas słusznych protestów „Solidarności” pod sejmem 11 maja bieżącego roku. Szef związku powiedział w radiu: „Ja poprosiłem posłów SLD, posłów Prawa i Sprawiedliwości i Solidarnej Polski, żeby stanęli przed policją i wyciągnęli swoje immunitety…”.

 

Każde słowo komentarza do zacytowanej wypowiedzi może mnie tylko pogrążyć, bo i tak nikogo nie przekonam, że nie miałem żadnego nieprzyzwoitego skojarzenia, a naprawdę nie miałem. I nawet do głowy mi nie wpadło, że ktoś inny może mieć.

 

Od niezręcznego tematu ucieknę w kolejną zdobycz z cyklu „Znajdziecie w Internecie”. Niedawno zachwycałem się podpisem pod zdjęciem znanej piosenkarki: „Wygląda szczupło i dziewczęco. Nie widać, że się rozwodzi”, a już mam coś równie miłego. Na zdjęciu inna piosenkarka, pod zdjęciem podpis: „Wyglądała świetnie. Nie poznaliśmy jej!”. 

 


Podziel się
oceń
9
1

komentarze (110) | dodaj komentarz

Trzecie „tak”

poniedziałek, 21 maja 2012 9:26

No i grochem o ścianę, a potem głową w ten mur wymazany grochem! Apelowałem, żeby się odczepić od „pulchnych wesołków”, tydzień jeszcze nie minął, a już trafiłem na kolejny przejaw zmasowanego i zaplanowanego ataku medialnego na nieortodoksyjnie szczupłych. Na głównej stronie pewnego portalu internetowego zamieszczono zdjęcie znanej piosenkarki, a pod nim podpis: „Wygląda szczupło i dziewczęco. Nie widać, że się rozwodzi”. Czyli kiedy byłoby widać? Gdyby wyglądała grubo i męsko? Może by to uprościło identyfikację na ulicach: idzie kobieta szczupła i dziewczęca – nie podchodź! Szczęśliwa mężatka! Idzie pulchna z zarostem – w czasie rozwodu, trzeba trochę poczekać. Wszystkie pozostałe do natychmiastowego wzięcia! Takim uproszczeniom mówimy stanowcze dwa razy „nie”!


W kontekście rozwodu znanej piosenkarki i moich rozważań na temat znaczenia drugiego „nie”, zacząłem się zastanawiać nad wagą „tak”. Jedno może być wypowiedziane w sposób nieprzemyślany, drugie może być wyrazem wahania, właściwie moc prawną powinno mieć dopiero trzecie „tak”. Posłużmy się przykładem sprzed tygodnia:

- Wyjdziesz za mnie?

- Tak.

- E… No… Ale serio?

- No chyba tak…

- No to jak?

- Nie.

- E… No… Ale serio?

- No tak!

I wszystko jasne. Czy nie?

Albo już w czasie uroczystości ślubnych, kiedy pada sakramentalne pytanie:

- Czy ty, Tadeuszu, bierzesz sobie tę oto tu obecną Karolinę za żonę i ślubujesz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że jej nie opuścisz aż do śmierci?

- Tak.

- Ale że co?

- No, że biorę, ślubuję i nie opuszczę.

- Ale na pewno?

- No… Tak…

- Ogłaszam przerwę w uroczystości do przyszłego tygodnia, zastanowisz się i odpowiesz czy tak, tak?


Gdyby podczas ślubu wymagane było trzy razy „tak”, na pewno byłoby znacznie mniej rozwodów i więcej kobiet wyglądałoby szczupło i dziewczęco. Wiem, że hasło „Trzy razy TAK” nie kojarzy się nam dobrze, z lekcji historii pamiętamy sfałszowane wyniki referendum z 1946 roku, ale to już inne czasy, nikt odpowiedziami wolnych ludzi nie będzie manipulował… Chociaż… Kto wie, czy kiedyś nie znajdzie się jakiś cwaniaczek, który wprowadzi przepis, że dla ważności małżeństwa konieczne jest trzykrotne wypowiedzenie słowa „tak” i będzie to brzmiało tak:

- Czy bierzesz sobie tę oto tu obecną Halinę za żonę?

- Tak.

- I ślubujesz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską, i że jej nie opuścisz aż do śmierci?

- Tak.

- Czy jesteś za zniesieniem Senatu i podniesieniem wieku emerytalnego mężczyzn do 73 lat a kobiet do 74?


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (109) | dodaj komentarz

Drugie "nie"

poniedziałek, 14 maja 2012 12:22

Zacznę od apelu. Odczepcie się od pulchnych wesołków! A teraz wytłumaczę skąd ten apel. Otóż po wyborach prezydenckich we Francji, jakiś komentator polityczny powiedział w telewizji, że Francois Hollande wcześniej nie odnosił sukcesu, bo był „tylko takim pulchnym wesołkiem”. Zwycięstwo przyszło, kiedy schudł i spoważniał. Być może ta uwaga miała dotrzeć wyłącznie do przyszłych kandydatów na urząd prezydenta Francji, którzy zapewne namiętnie oglądają polskie programy informacyjne, ale zabrzmiało ogólniej i trafiło również do takich, którzy karierą polityczną nad Sekwaną nie są zainteresowani. Czyli, żeby odnieść sukces, trzeba się odchudzić i spoważnieć? A co ze szczupłymi wesołkami, albo pulchnymi poważnymi? I jeszcze to „tylko”. Czyli „pulchny wesołek” jest „tylko”, a „szczupły poważny” jest „aż”? Takim uproszczeniom mówimy stanowcze „nie”! A nawet dwa razy „nie”!

 

        Bo drugie „nie” jest czasami ważniejsze. Utwierdza w przekonaniu, że to pierwsze „nie” nie było powiedziane przypadkowo.

- Wyjdziesz za mnie?

- Nie.

- E… No… Ale serio?

- No nie!

I dopiero wtedy sytuacja jest w pełni jasna.


Jak ważne bywa drugie „nie” uświadomiłem sobie kilka dni temu, kiedy przeczytałem relację z demonstracji antyrządowych w Czechach. Na praskim placu Wacława pojawiło się sto tysięcy ludzi, „…nieśli transparenty z napisami: >Chcemy nowych wyborów<, >Dymisja rządu<, oraz portrety pierwszego czechosłowackiego prezydenta, Tomasa Garrigue Masaryka, z jego hasłem >Nie bać się i nie kraść<”. No i proszę, gdyby zabrakło drugiego „nie” na tym ostatnim transparencie, całkowicie zmieniłby się wydźwięk tej demonstracji, wyszłoby, że to wiec poparcia dla rządu. Zresztą podejrzewam, że wielu korzystających z myśli politycznej Masaryka, nie tylko zresztą w Czechach, padło ofiarą błędu drukarskiego. Być może kiedyś, przez przypadek poszło w świat wydrukowane bez drugiego „nie”, czyli w formie: „Nie bać się i kraść”, i wielu zaczęło je stosować w praktyce.

 

Nawet ewangelista napisał: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie”. Gdyby drugie „nie” nie miało takiego znaczenia, nie byłoby w tym fragmencie wyeksponowane, tak?

 

Znaczenie drugiego „nie” mogę wykazać również na przykładzie literatury. Weźmy „Niepewność” Adama Mickiewicza i usuńmy z treści wiersza co drugie „nie”. Pierwsze jest w tytule – „Niepewność”, więc tutaj zostaje, usuwamy następne, czyli pierwsze z samej treści:

Gdy cię widzę, nie wzdycham, płaczę,

Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;

Jednakże gdy cię długo oglądam,

Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam…

 

Diametralna zmiana przesłania utworu! Uważam, że drugie „nie” powinno być w naszym kraju chronione prawem. Nawiązując do tekstu popularnej kiedyś piosenki, może i najtrudniejszy pierwszy krok, ale najważniejsze drugie „nie”. Mimo pełnej wiary w to, co mówię, nie podejrzewam, że moja inicjatywa odbije się szerokim echem i że ktoś potraktuje mnie poważnie. Tylko dlatego, że mam nadwagę!



Podziel się
oceń
6
0

komentarze (28) | dodaj komentarz

sobota, 27 maja 2017

Licznik odwiedzin:  5 613 332  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl