Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 537 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Pan Mirek, czyli szerokie pojęcie oryginalności

poniedziałek, 29 czerwca 2009 10:40

        W laboratorium Państwowych Zakładów Kosmetycznych im. Róży Luksemburg pracował zaledwie pół roku. Zwolnili go, kiedy zgłosił do produkcji prototyp wody kolońskiej o zapachu opróżnionej stodoły. Nikt nie uwierzył, że to może być rynkowy przebój, nie dali mu szansy. Kilka lat później, dokładnie taki zapach wypuścił na rynek pewien znany zachodni koncern, wmawiając ogłupionemu konsumpcjonizmem zachodniemu klientowi, że to „powiew pól słonecznej Toskanii". Gówno prawda! To typowa polska opróżniona stodoła! Tyle, że ładniej opakowana i z napisem „Made in France". Przeżył to strasznie, długo nie mógł się pozbierać. Zwłaszcza, że z branżą zapachową chciał związać całą swoją przyszłość. Miał nadnaturalnie rozwinięty zmysł powonienia. I o dziwo, z wiekiem to się jeszcze bardziej rozwinęło. Dziś, kiedy patrzy na zdjęcie sprzed kilkudziesięciu lat, przypomina mu się woń wydarzenia, które na fotografii jest uwiecznione. Na przykład zapach dwudniowej wycieczki zakładowej do Torunia. Ktoś powie, że to żadna rewelacja, że wszystkie zakładowe wycieczki pachną tak samo. Owszem, ale pan Mirek pamięta różnicę, czuje jak ta konkretna wycieczka pachniała do Torunia, a jak z powrotem. Kiedy słyszy jakiś dźwięk - natychmiast kojarzy go z zapachem. Wystarczy, że wspomni sobie pieśń „Anielski orszak niech twą duszę przyjmie, uniesie z ziemi ku wyżynom nieba", od razu czuje mdły zapach chryzantem. Taka pozostałość po czasach dzieciństwa, kiedy chadzał z babcią na co ciekawsze pogrzeby. A że pan Mirek słuchu muzycznego nie ma i właściwie każda melodia kojarzy mu się z „Anielskim orszakiem...", mdły zapach chryzantem towarzyszy mu zawsze, kiedy ogląda w telewizji koncerty festiwali w Opolu i Sopocie. A jak słyszy, że ktoś wyśpiewuje jakiś grafomański tekst, woń się nasila, a w przypadku wyjątkowo chałowego występu, czuje pan Mirek dodatkowo swąd gasnącego knota.


          Z muzyką u niego kiepsko, ale na teksty piosenek jest wyczulony. Po wyrzuceniu z Państwowych Zakładów Kosmetycznych, przez sześć lat pracował w Domu Kultury Milicji Obywatelskiej im. Róży Luksemburg, na stanowisku instruktora literackiego w studiu piosenki. Jego podopieczni wygrywali wszystkie powiatowe i wojewódzkie konkursy, a jego tekst „Hej panowie czapki z głowy/ Idzie Dzielny Dzielnicowy/ W prawej ręce niesie zeszyt/ A na czapce biały orzeł/ Dzielnicowy cię pocieszy/ Dzielnicowy ci pomoże/ Złapie zbójów osiedlowych/ I ukarze włamywacza/ Dzielnicowy, Dzielnicowy/ Dzielnicowy cza cza" zdobył pierwszą nagrodę na „Międzynarodowym Przeglądzie Cza Czy o Dzielnicowych im. Róży Luksemburg" w Hawanie w roku 1972.


           Dzisiaj pan Mirek jest na emeryturze. Dorabia sobie odlewaniem gipsowych figurek świętych kobiet. Święci mężczyźni jakoś mu nie wychodzą. Zresztą, jeśli chodzi o święte kobiety, też nie całe odlewa. Wyspecjalizował się w pelerynkach. Po pelerynki do gipsowych figurek świętych kobiet przyjeżdżają do niego z kilku diecezji. Uważa się za człowieka szczęśliwego i spełnionego. Żyje sobie  spokojnie w trzydziestodwumetrowym mieszkanku w bloku z drugą żoną swoją, pierwszą żoną swojego kolegi ze szkoły podstawowej, sześcioma kotami i kucykiem, który kiedyś występował w cyrku, oraz treserem tego kucyka. Można powiedzieć normalne, szare życie. To znaczy takie było do niedawna. Przedwczoraj pan Mirek przytaszczył skądś do domu dwa kije z napisem „Nordic Walking". Bliscy się obawiają, że pan Mirek zaczyna dziwaczeć.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (31) | dodaj komentarz

Wakacje 2009

piątek, 19 czerwca 2009 18:16

Ojciec Juana Antonia, jednego z bohaterów filmu „Vicky Cristina Barcelona", jest poetą, który tak bardzo nie lubi świata, że postanawia się na nim (tym świecie) mścić w taki sposób, że pisze świetne wiersze, ale ich nie publikuje. To rzeczywiście oryginalna postawa. Powszechniejsze jest wyrażanie nienawiści do świata w taki sposób, że się pisze słabe wiersze i się je publikuje. Dlatego ja postanowiłem nie publikować najnowszego wiersza o wakacjach 2009, któremu nadałem tytuł „Wakacje 2009". Zaczyna się od słów:

„Lasu szum, wody plusk

Idzie sobie Donald Tusk,

Pachną wokół bary rybne,

Idzie też Danuta Huebner..." Wystarczy. Niech świat żałuje, że nie przeczyta więcej.

            Jestem miłośnikiem wszelkiego rodzaju plebiscytów i konkursów. Uważam, że powinno ich być tyle, żeby każdy, chociaż raz w życiu dostał jakiś tytuł, jakąś statuetkę. Chociażby „Miss trzeciego piętra akademika przy ulicy Żwirki i Wigury", „Mister stacji Gdańsk Oliwa", „Najszybszy sprzedawca dewocjonaliów Jasna Góra 2007", „Najlepszy ochroniarz pracujący na nocnej zmianie 16 lipca 2008". Gdyby ktoś chciał zorganizować plebiscyt na „100 najzabawniejszych firm świata", mam kandydata. Polskie Koleje Państwowe. Strasznie mnie rozbawił rzecznik którejś ze spółek, kiedy komentując fakt, że już wkrótce kolej będzie musiała płacić pasażerom odszkodowania za opóźnienia, powiedział, że owszem, będzie musiała, bo tak nakazuje prawo Unii Europejskiej, ale nie będzie oddawała gotówki, będzie dawała vouchery na zakup następnego biletu ze zniżką. Myślę, że wyrwał się pan rzecznik z nieodpowiedzialną inicjatywą. Po co od razu vouchery? Przecież można wymyślić jakiś oryginalniejszy sposób rekompensaty. Taki, który przy okazji będzie pobudzał polską gospodarkę. W ziemniakach (1 kg za godzinę opóźnienia), pustakach (1 pustak za godzinę), albo w plastikowych modelach lokomotyw do sklejania podczas następnego opóźnienia pociągu (osoba, która uzbiera 10 modeli w ciągu miesiąca dostanie dodatkowo watę cukrową i talon na balon). Jeśli nawet PKP zostanie przy tych banalnych voucherach, przypuszczam, że wpadnie na jakiś niebanalny pomysł ich realizacji. Na przykład vouchery dla mieszkańców Podlasia będzie wydawała wyłącznie kasa na dworcu w Zgorzelcu w poniedziałki, w godzinach od 8.00 do 9.15, natomiast zgłoszenie (wyłącznie osobiste) może nastąpić tylko w dniu następnym po zaistnieniu opóźnienia pociągu u notariusza w Rzeszowie.

Oto skutki nieodpowiedzialnego promowania tak zwanych postaw asertywnych. Tylko czekać, kiedy po odczytaniu wyroku, oskarżony, skazany na 3 lata więzienia, powie:

- Okej wysoki sądzie, ale pod warunkiem, że zawsze w marcu siedzę na Kleczkowskiej we Wrocławiu, bo mam sentyment do Przeglądu Piosenki Aktorskiej.

            Albo może opublikuję? Ma się zmarnować? Przecież w wakacje 2010 nikt już nie będzie chciał czytać wiersza pod tytułem „Wakacje 2009". Druga zwrotka jest taka:

„Jakiż to chłopiec piękny i młody?

Jaka to obok Danuta?

On jej znienacka kupuje lody,

A ona mu halibuta,

Już są blisko, już tuż, tuż,

Patrzą w najpiękniejsze z mórz,

Wiatr po grzywach głaszcze fale,

Siedli, zjedli, poszli dalej..."



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (30) | dodaj komentarz

Spójrzże na mnie, ejże!

piątek, 12 czerwca 2009 11:34

Do mojego prywatnego „Zestawu Znienawidzonych Słów i Sformułowań" (na pierwszym miejscu ciągle jest „Nie ma dzisiaj koleżanki, która się tym zajmuje") będę musiał dopisać formułkę „dopiero co". Tylko dzisiaj usłyszałem ją dwa razy. Pierwszy w barze przy pewnym urzędzie. Zanosiło się na dłuższe czekanie (bo w jednym pokoju nie było koleżanki, która się tym zajmuje), więc postanowiłem coś zjeść i wypić. Była 9.15, bar był otwarty od 9.00.

- Poproszę coś do zjedzenia i kawę z mlekiem - poprosiłem ja.

- Dopiero co otworzyłam - odpowiedziała ona. 

Zrozumiałem, spuściłem głowę, wyszedłem. Kiedy po załatwieniu spraw urzędowych przechodziłem obok, ktoś już coś jadł. Czyli ok. 10.30 „dopiero co" już się skończyło.

Parę godzin później wsiadam do pociągu. Na bilecie mam wyraźnie napisane „Wagon 3". Ale takiego nie ma. Pociąg zaczyna się od czwartego. Idę do konduktora, pytam o co chodzi i co mam robić.

- Ja też się przed chwilą dowiedziałem. Dopiero co przejąłem skład.

            Mam kompleks festiwalu piosenki. A właściwie wszystkich festiwali, bo nigdy w życiu na żadnym nie wystąpiłem. Mam na myśli te wielkie telewizyjne. Bo na takie mniejsze mnie zapraszają. Na przykład na Festiwal Piosenki Debilnej we Wrocławiu. Ale Opole, Sopot - jakoś nie. Kiedy więc pewna telewizja zaproponowała mi napisanie tekstu wakacyjnego przeboju, postanowiłem spróbować zostać chociaż festiwalowym tekściarzem. Wyobraziłem sobie, że napiszę coś, co mógłby zaśpiewać turecki wokalista reprezentujący Albanię na festiwalu w Sopocie, albo rumuński reprezentujący Finlandię na „Eurowizji". To opowieść o młodym, ambitnym artyście, który wyobraża sobie, że będzie wielki:

„Spójrzże na mnie, ejże"

Będę jak Stonesi, będę jak The Doors,

Będę publicznie pokazywał tors,

Czereśnie z piwem

A pod sceną ścisk i tłok,

Będę miał ksywę

„Opalony Smok".

Zrobią mi zdjęcie jak wychodzę z psem,

Pokażą mnie w „Dzień Dobry TVN",

Ty mi się nie bój!

Sam wytaszczę się na szczyt,

Bo to jest przebój,

Wakacyjny hit!

 

Refren (powtarzany do pierwszych omdleń):

 

Spójrzże na mnie, ejże!

No weźże, płyńże do mnie wpław!

Ja ci się obejrzę!

Królowo nadbałtyckich raf!

            Wiem, że to jeszcze nie mistrzostwo świata. Może mam za słabe inspiracje? Może gdyby gdzieś pojechać, coś niezwykłego przeżyć? W „Przekroju", w rozmowie z Piotrem Najsztubem, wokalista zespołu „Feel" opowiedział, że kiedy wrócił z Dominikany był „taki całkowicie wyciszony i od razu gdzieś powstały dwa teksty". Fragment jednego z nich zacytował: „Rano kawa budzi mnie, woda zmywa piękny sen, dzień dopiero rodzi się, razem z nim prawdziwy sen". Postanowiłem sprawdzić czy to działa. Całkowicie wyciszyłem się po powrocie ze Szczecina i od razu powstał tekst: „Dzień się budzi, dzień się budzi, myśli głośne kołatanie, czasem człowiek się położy, potem człowiek rano wstanie, dzień się budzi, dzień się budzi, myśli niezmierzone tłumy, jak się wieczorem człowiek ubrudzi, to się rano musi umyć, jadą goście jadą, jadą samochody, do mnie nie zajadą, bo ja nie mam wody, dzień się budzi i tak cudnie świeci piękne żółte słońce, to znaczy mam studnię, lecz nie mam bieżącej". No cóż, w muzyce pop to ja dopiero co zacząłem. 



Podziel się
oceń
4
0

komentarze (50) | dodaj komentarz

sobota, 19 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  5 721 839  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl