Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 267 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

SPAM

poniedziałek, 25 czerwca 2012 13:27

W „Chlip – Hopie”, spektaklu Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego, pojawia się fragment, który wyjaśnił mi znaczenie tego, powszechnie dziś używanego pojęcia. Otóż, kiedy pada na scenie słowo „SPAM”, ktoś z artystów wyjaśnia, że nie mówi się „spam”, tylko „śpię”. W tym momencie zrozumiałem, że „SPAM” to jest coś takiego, co pojawia się w mojej skrzynce mailowej wtedy, kiedy ja śpię. Ja „spam”, a tam, w wirtualnej przestrzeni, pracuje ktoś, żeby wysłać mi jak najwięcej różnych propozycji do rozważenia, kiedy się obudzę. Był czas, kiedy mnie to irytowało, odczytywanie listów mailowych zaczynałem od usuwania niechcianych wiadomości, powtarzając w myślach różne słowa, z których „dziady” to najłagodniejsze. Potem przestałem się przejmować. A parę dni temu postanowiłem sobie zażartować z wirtualnym światem. Pomyślałem, że skoro gdzieś tam daleko, ktoś trudzi się, żeby zaproponować mi nowe mieszkanie, samochód, ubranie, jedzenie, wakacje, wypadałoby przynajmniej grzecznie odpowiedzieć. I tak oto na listy, które znalazłem w skrzynce przedwczoraj rano, odpowiedziałem. Krótko, ale serdecznie. Oto zapis mojej korespondencji:

Oni: „Rodzina na swoim w cenie 5900 zł/m2…”, ja: „Ale za czyje?”.


Oni: „Radość z jazdy teraz bliżej niż myślisz…”, ja: „Jeszcze bliżej? Słyszę tę radość przez całą dobę pod swoimi oknami”.


Oni: „Druga koszula 50% taniej…”, ja: „To dobrze, bo pierwszą już mam”.


Oni: „Zamieszkaj w Turcji. Nieruchomości na każdą kieszeń…”, ja: „Za daleko miałbym do pracy”.


Oni: „Nowe BMW serii 3…”, ja: „Oj, to chyba jeszcze nie w tym miesiącu”.


Oni: „Emerytura wyższa nawet o 1827 zł…”, ja: „No chyba, że tak. To jednak pomyślę o BMW i drugiej koszuli”.


Żeby jeszcze bardziej dać znać, że te odpowiedzi to tylko wyraz sympatii, postanowiłem nie podpisywać ich sztampowym: „Z wyrazami szacunku, mgr Artur Andrus”, użyłem formy: „Całusy dla cioci Basi, Wasz Miś”. Skąd wiem, że mają ciocię Basię? A skąd oni wiedzą, że ja potrzebuję „radości z jazdy bliżej niż myślę”?


Niestety, efekt był odwrotny do zamierzonego. Następnego dnia w skrzynce mailowej znalazłem już cztery listy dotyczące „rodziny na swoim”. Kiedy znowu dowcipnie odpowiedziałem, że mam tylko jedną rodzinę, a znaczna jej część woli być na cudzym niż na swoim, przyszło dwanaście „rodzin na swoim”. Zmieniłem adres mailowy. Pierwsza wiadomość, jaka dotarła to: „Witaj Artur, cieszymy się, że dołączyłeś do nas”, druga była już „Rodzina na swoim”. Namierzyli mnie! Być może jedynym wyjściem jest wyjazd z kraju? Może właśnie do Turcji? Zacząłem od sprawdzenia programu tureckiego radia publicznego „Türkiye Radyo Televizyon Kurumu”. Ich „Trójka” o 14.00 nadaje audycję „Günümüzü Dinlemek”, co Internet tłumaczy jako „Słuchanie Obecnej”. Ale tłumacz internetowy popełnia dużo błędów, może więc „Günümüzü Dinlemek” to też „Powtórka z rozrywki”?


                I to jest kolejny dowód na to, że z wirtualnym światem nie ma żartów. Wiem, że są programy „antyspamowe”, że można mieć płatną pocztę, która gwarantuje ochronę przed „spamem”, ale rodzina powiedziała mi, że pieniądze będę mógł sobie wyrzucać w błoto dopiero jak będę na swoim.



Podziel się
oceń
10
2

komentarze (37) | dodaj komentarz

Idą. Jadą. Autostradą.

poniedziałek, 18 czerwca 2012 11:40

A już tak ładnie, pod melodię ballady podwórzowej, samo mi się pisało po warsiawsku:

Krzyczały dzieci, płakały mamki,

W góre sie uniósł Belweder,

Jak Błaszczykowski do ruskiej bramki

Posłał po prostu torpede…

Uniósł sie w góre zamek królewski,

Brawo sie niosło daleko,

I tylko jeden Jan Tomaszewski

Nawet nie mrugnął powiekom…

A Błaszczykowski napił sie mleka

I już gotuje sie w nim krew,

Bo we Wrocławiu na niego czeka

Bardzo bojowy czeski lew…


Ale to na dzisiaj wszystko, jeśli chodzi o moje futbolowe pasje, które sam ze zdziwieniem odkrywam. Przecież dotychczas w ogóle mnie to nie interesowało – nie oglądałem, nie słuchałem, nie znałem nazwisk piłkarzy i nazw klubów. Nawet w dzieciństwie nie bardzo garnąłem się do gry w piłkę. Pamiętam tylko, że w podwórkowych rozgrywkach, tych prawie najgorszych, niezbyt ruchliwych zawodników, dawało się na bramkę (teraz już wiem, że w prawdziwej piłce bramkarz jest bardzo ważny). A mnie koledzy obsadzali jeszcze stopień niżej – byłem sędzią. I dziwne to było sędziowanie – ja sobie gwizdałem, na prawo i lewo pokazywałem kartki, własnoręcznie malowane wcześniej kredkami świecowymi, a oni i tak grali jak chcieli, kompletnie mnie ignorując. Dość o piłce.


        Długi czerwcowy weekend spędziłem na Słowacji. I byłoby bardzo miło, gdyby nie wiadomość pokazywana w tamtejszej telewizji. Sam nie widziałem, ale z uśmiechem na twarzy i protekcjonalnym poklepywaniem po ramieniu przekazywał mi ją każdy, kto się dowiadywał, że jestem Polakiem. W sumie około trzydziestu osób. Otóż na autostradzie koło Popradu, słowacka policja zatrzymała polską furmankę. Nie za prędkość, którą rozwinął koń, nie za brak winiety na chomącie… Po prostu Słowacy są zdziwieni, że furmanka może jechać autostradą! I za okoliczność łagodzącą nie uznali nawet liczby promili alkoholu we krwi furmana, która wskazywała na fakt, że albo pił już na wozie, albo ktoś go musiał do niego wrzucić, bo sam na pewno by się nie wgramolił. Podobno mówił, że nie pamięta jak tu trafił, jak długo jechał. Winę zaczął zrzucać na samowolę komunikacyjną konia. Na jego miejscu przyjąłbym taką linię obrony: „Koń nie zwyczajny. W Polsce jeszcze autostrady nie widział, to zgłupiał i wlazł”. Albo zasugerować działalność istot pozaziemskich, które doprowadziły do teleportacji furmanki. A tak poważnie, to moim zdaniem kluczową rolę w rozwikłaniu tej zagadki może rzeczywiście mieć koń. Poklepujący mnie po ramieniu i uśmiechnięci Słowacy nie podali informacji jakiej był płci. Podejrzewam, że ogier. I tak jak w pewnej piosence:

A ja mam kobyłkę po słowackiej stronie,

Furman mi się upił, to pójdę ja do niej,

Nieraz nocą słyszę mojej duszy płacz,

Po słowackiej stronie czeka na mnie klacz…

Wykorzystał niedyspozycję furmana i poszedł za uczuciem.

Myślałem, że od tematu uwolnię się wracając do ojczyzny. Ale gdzież tam! W poniedziałek po długim weekendzie, słucham radia, a tam zdenerwowany kierowca ciężarówki informuje, że po autostradzie A6, po pasie awaryjnym idą sobie… wędkarze.

To może z tym nie walczyć? Tylko zrobić z tego narodową specjalność? Na każdej autostradzie wydzielić dwa pasy dla: furmanek, wędkarzy, procesji, pielgrzymek, manifestacji , sprzedawców owoców i zbieraczy złomu oraz jeden pas dla samochodów. Ale opłaty pobierać! I zebrane pieniądze przeznaczyć potem na coś fajnego. Na przykład na kolejne mistrzostwa w piłce nożnej.

W 2007 roku napisałem piosenkę o Angliku podróżującym po Polsce. Szła tak:

Jechał sobie Anglik Jerry

Autostradą A4.

Kierownicę ujął w dłonie

I już autostrady koniec.

Niedawno sam jechałem tą autostradą i w związku z pewnymi zmianami, wprowadziłem poprawki do tekstu:

Jechał sobie Anglik Jerry

Autostradą A4.

Silnik wszedł mu na obroty

I już siedemnaście złoty.

Wiem, że powinno być „złotych”, ale Anglik mógł nie wiedzieć.



Podziel się
oceń
15
1

komentarze (55) | dodaj komentarz

Eurowymówka

poniedziałek, 11 czerwca 2012 11:59

Na Euro 2012 trzeba mieć: szalik, chorągiewkę, czapkę, trąbkę albo… wymówkę. Może się zdarzyć, że nie oglądaliśmy meczu otwarcia mistrzostw Europy. Mieliśmy pilniejsze zajęcia. Na przykład dokładnie w piątek 8.06.2012 roku o godzinie 18.00 musieliśmy koniecznie przeczytać 80 stron biografii Antoniego Słonimskiego, albo wyhaftować podobiznę bobra na koszulce wnuka (wersja dla miłośników humoru abstrakcyjnego – musieliśmy wyhaftować podobiznę wnuka na koszulce bobra). Mamy prawo, żyjemy w wolnym kraju. Ale co dalej? Wieczorem tego samego dnia, a już na pewno rankiem następnego, w sklepie, przy śmietniku, na komendzie, w kościele, w aptece, usłyszymy krótkie: „Oglądałeś?”. Przyznać się, że po prostu nie, bo mnie nie interesowało nie można, bo to tak, jakby stwierdzić, że mojemu praprapradziadowi obojętne było, czy będą rozbiory, czy nie. Kłamać też nie ma sensu, bo zaraz padnie pytanie dodatkowe, typu: „No i kto twoim zdaniem był najlepszy?” albo jeszcze bardziej pogrążające: „A kto wygrał?”, ewentualnie unicestwiające: „A ty wiesz przynajmniej kto grał?”… I już po nas. Jedynym wyjściem z tej kłopotliwej sytuacji jest znalezienie sobie jakiejś wymówki. Ale ostrzegam – banalne: „Miałem wypadek samochodowy i akurat mnie reanimowano” odpada. W karetkach reanimacyjnych są radia i można było przynajmniej słuchać, a w każdym szpitalu jest konstytucyjnie gwarantowany dostęp do telewizora i można się było jakoś doturlać z respiratorem do dyżurki pielęgniarek. Więc co? Nie wiem. A w sytuacji, kiedy nie wiem, proszę o pomoc tych, którzy wiedzą, czyli słuchaczy mojej audycji. Zapytałem o wymówki, których sami by użyli w sytuacji towarzyskiego zagrożenia. Poniżej cytuję kilka pomijając jawne prowokacje (jak na przykład zaproponowane przez pana Michała: „Nie oglądałem Euro, ponieważ akurat się zakrztusiłem”, czy Sławka: „Królik mi przegryzł kable”).

Krzysztof:  „Nie widziałem meczu otwarcia, bo w banku był napad i musiałem leżeć na ziemi”.

Grzegorz: „Nie oglądałem, bo malowałem pasy na autostradzie A-4”.

Rysiek: „Nie oglądałem, bo byłem na boisku”.

Tomasz: „Nie oglądałem, bo stałem na granicy polsko - ukraińskiej. Kiedyś spędziłem tam 14 godzin, więc wymówka jak najbardziej realna”.

Elżbieta: „Najlepiej sprawdzą się wymówki szkolne: zaspałam, mama mnie nie obudziła, budzik nie zadzwonił…”

Z podanych wyżej poważnie można traktować tylko tę zaproponowaną przez pana Ryśka. Usprawiedliwieniem nieoglądania meczu może być wyłącznie osobiste w nim uczestnictwo. Czyli panowie Smuda, Błaszczykowski, Lewandowski i ich koledzy z reprezentacji byli zwolnieni z obowiązku oglądania meczu z Grecją w telewizji.

Jeszcze jedną, może skuteczną, ale nie wiem, czy nie nazbyt odważną wymówkę zaproponowała goszcząca w audycji Joanna Kołaczkowska, artystka kabaretu „Hrabi”. Otóż stwierdziła, że na pytanie „Dlaczego nie oglądałaś?” zawsze może odpowiedzieć „Bo durna jestem”.

             Ale najlepiej kupić szalik, chorągiewkę, czapkę, trąbkę i się przemóc. Oglądając można na przykład zastanawiać się, czy Słonimski byłby dobry na prawym ataku, przyglądać się, czy przypadkiem któryś z piłkarzy nie przypomina trochę bobra? I kibicować! Bo nieczęsto coś takiego nam się zdarza. O ile się nie mylę, przynajmniej przez cztery najbliższe lata, nie będzie kolejnego Euro w Polsce i na Ukrainie. Korzystajmy!


PS. Zauważyłem, że ostatnio w telewizji coraz częściej pojawia się napis: „Audycja zawierała lokowanie produktu”. Korzystając z tego pomysłu, wiedząc, że są tacy, którzy wszystko traktują bardzo poważnie i uprzedzając ataki tych, którzy będą twierdzili, że albo się nie znam, albo szargam, chciałbym stwierdzić, że: „Tekst zawierał lokowanie próby żartu”.


Podziel się
oceń
8
2

komentarze (106) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  5 686 314  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl