Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 235 669 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Łopata Stradivarius

czwartek, 30 sierpnia 2007 12:27

Każdy etap życia człowieka zaczyna się od jakiegoś wyraźnego sygnału, od zdarzenia, które może być symbolem wspinania się na kolejny szczebel rozwoju. Zagubienie ostatniego smoczka, pierwsze uderzenie łopatką w głowę kolegi z piaskownicy, a co za tym idzie utrata zęba mlecznego, pierwsze pociągnięcie za warkocz koleżanki z ławki. Jedną z boleśniejszych w życiu dorosłego mężczyzny jest sytuacja, kiedy wstaje rano i pierwszą rzeczą, jaka wpada mu do głowy jest pytanie: „A może zaparzę sobie mięty albo rumianku?” Straszne uczucie. Ale od czego męska ambicja? Nie poddam się! Nie pozwolę ustępować sobie miejsca w autobusie! Nie będą mi kilkunastoletnie dziewczęta pomagały wnosić zakupów na drugie piętro. Zresztą nie o sprawność fizyczną tutaj chodzi. Zacząłem od stawiania coraz wyższych wymagań swoim szarym komórkom. Ostatnio jeżdżę po Polsce z programem „Księga świąt staropolskich – Walentynki”. Wiem, że jeszcze daleko, ale nie da się odwiedzić wszystkich miejsc w Polsce jednego dnia, więc ruszyliśmy pod koniec sierpnia, żeby 14 lutego podsumować tę podróż wielkim galowym koncertem w jakiejś warszawskiej hali na 70 osób. Ja jestem konferansjerem, koleżanki i koledzy śpiewają piosenki o miłości. Postanowiłem na każdym takim występie napisać wiersz na zamówienie publiczności. Wygląda to tak, że widzowie ustalają ile ma mieć zwrotek i podają kilka słów, które mają się w nim znaleźć. Ja zapowiadam artystów śpiewających, schodzę ze sceny na 15 minut i wracam z gotowym utworem. Zadanie niełatwe, ale musiałem sprostać. Chodzi o honor środowiska polskich poetów. Gdybym stchórzył, co by o mnie pomyśleli Wisława Szymborska i Adam Zagajewski? Pewnie to samo, co myślą teraz - czyli nic, ale trzeba podejmować wyzwania. Przy okazji tego eksperymentu wyszło na jaw jak bezwzględnymi, okrutnymi i nieczułymi potrafią być ludzie. Myślałem, że wiem, co mogą zaproponować. Że będą chcieli dwuzwrotkowych wierszy ze słowami typu: serce, kocham, róża, miłość. Już nawet miałem przygotowane do rymu: rozterce, Zocha, burza, było. Ale gdzie tam. Weźmy przykłady zamówień publiczności z dwóch przypadkowych spotkań. W czasie jednego postanowiono, że wiersz ma mieć 5 zwrotek i szóstą na bis, i że mają się w nim pojawić słowa: grzebień, śledzie, murmurando, zielony i synteza. Na drugim zaproponowano, żeby było osiem zwrotek z użyciem słów: łopata, wiedźma, Stradivarius, macierzanka, kefir, wywrotka. W pierwszej chwili miałem ochotę uciekać, ale to tylko chwilowe załamanie. Mięta, rumianek… I do boju. 

Na pierwsze zadanie odpowiedziałem tekstem:

Ty mnie chyba jeszcze lubisz,

Ty jak zwykle grzebień zgubisz,

I tak smutny będziesz siedział,

A ja Ci przyniosę śledzia…

Jesteś mi niedźwiadkiem pandą,

Mruczysz czasem murmurando,

Jesteś dla mnie piesek, kotek…

Myk, myk myk i już pięć zwrotek!

Dam ci oczy, dam ci usta,

To już bis bo to już szósta,

Dam Ci najcenniejszy prezent,

No, to czas już na syntezę:

Misiu mój, ja kocham Ciebie!

I pal sześć zielony grzebień!

W związku z drugim zleceniem po piętnastu minutach przeczytałem tekst:

Hej wysoko w Karpatach

Leżała łopata,

Ktoś zakrzyknął: - Jedźmy

Do okrutnej wiedźmy,

Która w pustą szklankę

Sadzi macierzankę,

Przykrywa ją kirem,

Podlewa kefirem,

Trzonkiem od łopaty,

Wiedźmy nos garbaty

Chudy jak zaskroniec,

Wielki jak wywrotka,

Ale to już koniec,

Bo to ósma zwrotka.

Tylko ludzie mali,

Albo ludzie prości

Myślą, że to nie był

Wierszyk o miłości!

            Już myślałem, że odniosłem sukces, że mi się udało, a tu się podnosi wrzawa na sali. Że pominąłem słowo „Stradivarius”.

- Nie pominąłem – odparłem grzecznie – tylko zapomniałem Państwu powiedzieć, że ten wiersz nosi tytuł „Miłosna bajka o łopacie Stradivarius”.

            Obawiam się, że pisanie takich wierszy też może być symbolem. Schodzenia o szczebel niżej od etapu „A może zaparzę sobie mięty albo rumianku?”
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

Tekst, w którym jest trochę o polityce, chociaż nie musiało być

czwartek, 23 sierpnia 2007 12:51

W serwisach podają informacje o rozwiązywaniu sejmu, odwoływaniu marszałka. Jakiś pan porównuje metody walki politycznej do działań enerdowskiej służby bezpieczeństwa i reżimu Ceausescu. A ja dostaję list od słuchacza moich radiowych audycji:

Witam Panie Redaktorze.
Skądinąd wiem, że wydarzenia sportowe zbytnio Pana nie zajmują, ale myślę, że chętnie pozna Pan wynik rozgrywanego w miniony weekend meczu opolskiej piłkarskiej IV ligi. Zapowiadający się arcyciekawie mecz: LZS SWORNICA CIUREX CZARNOWĄSY - LZS CENTRALA NASIENNA PROŚLICE zakończył się wynikiem 0-2!
 Ze sportowymi pozdrowieniami. Zbyszek - Bielsko - Biała”. List pana Zbyszka przywrócił mi równowagę, zwrócił moje myśli w kierunku tego, co naprawdę w życiu jest ważne. Niech się odwołują, gryzą, oskarżają. Spowszedniały mi wypowiadane każdego dnia w czasie kolejnych konferencji prasowych deklaracje o bezgranicznym oddaniu narodowi, krystalicznej czystości intencji i miłości do Ojczyzny. Czasem, jak słyszę wyśpiewywane przez nich „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród”, to chciałbym dodać „a szkoda”. Lżej by jej było. Proszę nie odbierać tego co tutaj piszę jako naśmiewanie się z polityków. To zbyt proste. Wystarczy powiedzieć, że cyrk, że kabaret i już jest zabawnie. Naprawdę uważam, że wielu z nich to normalni, sympatyczni ludzie, którzy kogoś kochają, do kogoś mówią „Misiu”, mruczą kiedy ktoś ich czochra po czuprynce, poszliby na karuzelę, przy skrablach kłócą się, że jest takie słowo „oblatemś” (czyli „jesteś oblatem”). Po prostu w natłoku „porażającej wiedzy, w której są posiadaniu...” i w pośpiechu między „Jeszcze Polska...” a „ja panu nie przerywałem...”, zbyt rzadko przypominają sobie, że ich wizja świata interesuje wielu tak zwanych „zwykłych ludzi” mniej niż wynik meczu LZS Swornica Ciurex Czarnowąsy – LZS Centrala Nasienna Proślice. Każdy, kto zamierza zawodowo zajmować się polityką powinien zdać egzamin. Niezbyt trudny. Wymagałbym dwóch rzeczy: wykonania skoku rozkrocznego przez kozła wszerz i perfekcyjnej znajomości piosenki Wojciecha Młynarskiego „Jest jeszcze panna Hela”:

„Oto jest koncept, proszę Publiki     

godzien specjalnych braw,            

jeszcze na szczęście prócz polityki            

 jest kilka innych spraw:             

Jest jeszcze panna Hela,            

co ślicznym oczkiem strzela,            

saksofon na dancingu            

i z kumplem śpiewa przy winku...            

...Jest jeszcze śledź w śmietanie,            

metafizyczne danie,            

i jabłoń w twym ogródku            

sadzona w chwili smutku.            

Są spacery nad rzeką,            

wiosenny chór słowików,            

a jabłoń w twym ogrodzie lekko            

przetrzyma polityków...

Mój przyjaciel, na pytanie „Czy można się bawić bez alkoholu?” zwykł odpowiadać: „Można, ale po co?” A ja coraz częściej zadaję sobie pytanie „Czy można żyć bez polityki?”. I coraz częściej odpowiadam, że raz na jakiś czas nawet trzeba. Wyznaczyliśmy w domu dyżury. Codziennie kto inny ogląda programy informacyjne, a w niedzielę po obiedzie podsumowujemy i wyciągamy wnioski. Tylko dziadek trochę się stawia. Mówi, że jeśli w ogóle dożyje, to o tym na kogo głosować w czasie wyborów zdecyduje na podstawie „Mody na sukces”.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (24) | dodaj komentarz

Aluzja, podtekst, niedopowiedzenie...

czwartek, 16 sierpnia 2007 11:42

Były formami, którymi my, Polacy posługiwaliśmy się przez  dziesiątki lat, kiedy nie można było mówić wprost tego, co się myśli. I chyba mamy to już w genach, bo takie sygnały wymownego mrugnięcia okiem do odbiorcy znajduję wszędzie. Wejdźmy do księgarni. I proszę, nawet tutaj, w sposobie ustawienia książek na półkach można wyrazić jakąś opinię, dać dowód swojego poczucia humoru. W dziale biografie stoją obok siebie: „Putin” i „Rasputin”, w dziale poradniki: „Twoja firma – od pomysłu do sukcesu” i „Jak robić, żeby się nie narobić”. A na półce z literaturą dla dzieci stoją łeb w łeb (przepraszam - grzbiet w grzbiet): „Przyjaciel wesołego diabła” i „183 przepisy siostry Anastazji”. Nie wiem czy to księgarz wpadł na taki pomysł, czy któryś z dowcipnych klientów poprzestawiał książki na półkach. Prawdopodobniejsze jest raczej to drugie. Zwłaszcza że sam, tuż przed wyjściem z księgarni, książkę z tekstami piosenek Jana Kaczmarka „Pero pero bilans musi wyjść na zero” postawiłem w dziale „ekonomia”, a na regał z napisem „Dom i wnętrze” wstawiłem „Pamiętnik znaleziony w wannie” Stanisława Lema.

Aluzja nie musi być tak do końca czytelna. Nawet lepiej zostawić odbiorcy możliwość własnej interpretacji. Parę dni temu w restauracji w Bytowie znalazłem coś interesującego. Otóż w karcie dań po zupach, daniach głównych, niedaleko surówek i deserów, są „dodatki”. A w dodatkach dwie pozycje:

- zapałki

- prezerwatywy.

Można taki zestaw menu potraktować jako ekstrawagancję właściciela albo przejaw jego wysokiej świadomości zdrowotnej. Ale można też odczytać jako porozumiewawcze mrugnięcie okiem: „To co u nas zjecie, tak was rozpali, że przydadzą się prezerwatywy”.

Wyczytałem gdzieś informację o badaniach, z których wynika, że 17 procent Polaków jest uzależnionych od oglądania telewizji, „czuje się nieswojo kiedy telewizor jest wyłączony”. Gdyby to były informacje z zimy – wszystko byłoby jasne – nasi rodacy traktują odbiornik telewizyjny jako jeszcze jeden ze sposobów ogrzewania mieszkania w mroźne dni. Pamiętam, mieliśmy kiedyś radziecki telewizor kolorowy „Rubin”, który dawał dużo ciepła. Po kilku historiach jakie usłyszeliśmy od naszych sąsiadów, tata zadzwonił do sklepu rtv z pytaniem, dlaczego do „Rubinów” nie są dołączane gaśnice? „Teleholicy”, bo tak fachowcy nazwali uzależnionych od telewizora, oglądają podobno wszystko całymi dniami. Problem jest poważny, wpływa na kontakty międzyludzkie, osłabia więzi, powoduje rozpad związków. Muszę powiedzieć, że mam nieco inne doświadczenia. Wspólne oglądanie programu telewizyjnego, może wzmacniać więzi międzyludzkie. Z tym, że polecam dość specyficzny sposób oglądania. Wyłączamy fonię. Jak chcemy sobie czegoś posłuchać – włączamy radio. Zostawiamy samą wizję, patrzymy na tych, którzy tam występują i rozmawiamy o nich. Z tego rozmawiania wziął mi się taki wiersz:

ROZMOWA PRZY WŁĄCZONYM TELEWIZORZE, CZYLI WIERSZ O TYM, ŻE GDYBY NIE TO „NIE” NA POCZĄTKU, BYŁOBY WSZYSTKO W PORZĄDKU

 -Kto Cię kochany drażni?

  Kto Ci kochanie szkodzi?

    - Nieobliczalnie odważni,

Nieprzyzwoicie młodzi,

Nieludzko zdrowi i sprawni,

Nieszablonowo ubrani,

Niesamowicie zabawni,

Niemłodzi, ale zadbani...

A ciebie miła? Niech zgadnę...

Choć Ciebie złość nie dotyczy

Złoszczą nieziemsko zgrabne

Bo niejedzące słodyczy...

- A Kto ich wszystkich zadziwi

Któregoś zwykłego dnia?

Spotykanie szczęśliwi.

Ty i ja.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (39) | dodaj komentarz

poniedziałek, 27 marca 2017

Licznik odwiedzin:  5 579 117  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl