Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 200 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

CENTRUM PROMOCJI TURYSTYKI

czwartek, 28 sierpnia 2008 9:48
        Koniec letniego sezonu turystycznego dla wielu osób w naszym kraju jest momentem rozpoczęcia przygotowań do następnego. Chodzi o wymyślanie atrakcji dla turystów, czegoś co by ich przyciągnęło do miejsca wypoczynku. Zresztą po co wymyślać? Wystarczy przenieść na nasz grunt parę pomysłów już sprawdzonych w innych częściach świata.
Moi bieszczadzcy znajomi narzekają, że sezon zimowy jest tam marny w związku z brakiem infrastruktury narciarskiej. Ale przecież nie trzeba od razu budować wyciągów, wystarczy prosty zabieg promocyjny. W Finlandii od lat organizowane są Mistrzostwa Świata w Noszeniu Żon. Faceci z własnymi małżonkami na plecach, biegają po wyznaczonych trasach, a w nagrodę najlepszy dostaje tyle piwa, ile waży jego żona. No to zorganizować w Bieszczadach Mistrzostwa Świata w Noszeniu Narciarzy Pod Górę. Zawody powinny się odbywać od 8.00 do 17.00 każdego dnia w ciągu sezonu narciarskiego (chyba, że stok oświetlony, to dłużej), a ten, kto wygra klasyfikację dwutygodniową, dostaje ekwiwalent w wysokości... No, żeby było po naszemu, swojsko ale i oryginalnie, to może... Tyle kilogramów kaszanki, ile waży proboszcz miejscowej parafii i tyle litrów piwa, ile lat ma księgowa gminnego ośrodka kultury (to może być więcej niż waży żona zwycięzcy wyścigu w Finlandii). Z kolei nocą, na tym samym torze powinny się odbywać Mistrzostwa Świata w Ciąganiu Dziadków Siedzących na Takich Specjalnych Matach. Dla utrudnienia ciągający miałby przyczepione z przodu coś w kształcie pługa. I ratrakowanie załatwione.

            Warto też pomyśleć o jakichś pamiątkowych gadżetach. Tutaj pomysłów nam nie brakuje. Parę lat temu dostałem od kogoś w prezencie miniaturkę pewnego nakrycia głowy. Żółty krążek, a w środku kartka z napisem: „Moherowy berecik ręcznie robiony w Toruniu. Na terenie Torunia berecik dostrojony jest do częstotliwości 100,6 Mhz". Taki gadżet pewnie wielu chętnie sobie zabierze na pamiątkę wakacji, ale z turystycznymi żartami trzeba uważać. Zwłaszcza z tymi „na czasie". Nie wiem na przykład jak popularne stałyby się pocztówki z fotografią piętnastokilometrowego korka pod Płońskiem z napisem „Pozdrowienia z wakacji". Albo miniaturki tarczy antyrakietowej z propozycją „Gmina Słupsk zaprasza".

            Dla osiągnięcia celu promocyjnego nie wahałbym się nawet posunąć do manipulacji. Ale takiej, która nikomu zaszkodzić nie może, a pomóc - owszem. Na przykład opublikować nieznany fragment, cudem odnalezionego, pamiętnika anonimowej przyjaciółki Marii Skłodowskiej - Curie, w którym znalazły się takie słowa naszej wybitnej uczonej: „Wiesz Ewo, jedyne czego w swoim życiu żałuję, to to, że tak rzadko jeździłam do Karpacza. Tam jest tak pięknie, tacy cudowni ludzie, takie dobre warunki i tak korzystne propozycje cenowe, zwłaszcza po sezonie, na przykład od 15 września do końca listopada... A ja z tego nie korzystałam. Jeśli kiedyś cudem odnajdzie się Twój pamiętnik, napisz w nim, że ja, Maria Skłodowska - Curie błagałam ludzi, żeby jeździli do Krapacza, bo potem będą żałować, że nie jeździli". Komu coś takiego może zaszkodzić? A poza tym, kto może ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że Maria Skłodowska - Curie naprawdę tak nie myślała, chociaż może publicznie o tym nie mówiła?


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (27) | dodaj komentarz

„JE JABŁKO AŻ TRZESZCZY”

czwartek, 21 sierpnia 2008 10:33
Nie wiem jak wiele z krążących po świecie „uwag z dzienniczków" (typu „Bił kolegę piórnikiem po dzwonku") jest prawdziwych, ale znałem osobiście kogoś, kto powinien być uznany za klasyka tej literatury.
Niedawno, moje II Liceum Ogólnokształcące w Sanoku, obchodziło osiemdziesięciolecie. Do okolicznościowego wydawnictwa napisałem tekst, którego dużą część poświęciłem niezapomnianemu nauczycielowi biologii, profesorowi Romaniakowi. Jego lekcje były przyspieszonym kursem poczucia humoru, dystansu do świata i traktowania życia z należnym mu przymrużeniem oka. W pierwszej klasie, podczas odpytywania naszego kolegi - Zygmunta, miała miejsce taka oto rozmowa:
Profesor: Winnicki, ty wiesz, że jesteś podobny do byłego ministra - Farona?
Zygmunt: Nie wiem.
Profesor: No to teraz już wiesz.
(krótka przerwa na charakterystyczne łypanie spod okularów)
Profesor: A skąd ty jesteś?
Zygmunt: Z Pakoszówki.
Profesor: No tamten też jest z Czarnego Potoku.
No i te słynne uwagi Papy (tak nazywaliśmy profesora Romaniaka). Oto kilka z tych, które zapamiętałem, kilka podrzucili mi koledzy - wszystkie prawdziwe: „Je jabłko, aż trzeszczy", „Czyta na lekcji >Nowiny< a mówi, że to >Podkarpacie<" (to tytuły dwóch gazet), „Znęca się nad zwierzętami. Zamordował na oczach całej klasy muchę bez pozwolenia nauczyciela", „Wsiadła w taksówkę i odjechała w siną dal", „Tłucze w orzecha czym popadnie", „Zwisa z barierki z głupią miną", „Ściska Tarkowską na korytarzu". Te mieli wpisane inni, sam mogę się poszczycić taką: „Atakuje koleżankę Niżnik ostrym narzędziem. Cyrklem. Mógł wybić oko lub zrobić coś więcej". Dla jasności - nie atakowałem, tylko bawiłem się cyrklem przy tablicy, koleżanka Niżnik akurat przechodziła obok, a pech chciał, że profesor to zobaczył. Mam na koncie jeszcze jeden ciekawy wpis do zeszytu uwag. Jego autorką była ówczesna opiekunka sklepiku szkolnego. Zdaje się, że musiałem dokuczać sprzedającym tam koleżankom, bo spowodowały wpisanie przy moim nazwisku adnotacji: „Złośliwe przeciąganie zasłony w sklepiku".
    Kiedy w liceum udzielałem się jako konferansjer na różnych akademiach, zdarzało mi się wygłaszać zapowiedzi napisane przez jednego z naszych polonistów. Zawsze w tekstach profesora pojawiało się zdanie, które zapamiętałem do dziś. Było tylko delikatnie dostosowywane do okoliczności. Jeśli to był Dzień Nauczyciela, to było „Przyjmijcie, Drodzy Nauczyciele, bukiet najserdeczniejszych życzeń, przewiązanych czerwoną wstążeczką naszej uczniowskiej wdzięczności". Jeśli Dzień Kobiet, to proszone o przyjęcie życzeń były Drogie Panie, a wstążeczka była męskiej wdzięczności. Prawda, że ładne?
    Po co ja to piszę? A właściwie dla kogo? Dla tych wszystkich, którzy z niechęcią patrzą w kalendarz na zbliżającą się datę 1 września, z obrzydzeniem wybierają piórniki i zeszyty na kiermaszach szkolnych. Głowa do góry! Warto! Za dwadzieścia, trzydzieści lat będziecie mieli fantastyczne wspomnienia.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (109) | dodaj komentarz

WAKACYJNY NOTATNIK

środa, 13 sierpnia 2008 9:39
Przy wjeździe do Rzeszowa jest stacja benzynowa. Przy stacji myjnia. A na myjni tabliczka: „Stacja nie odpowiada za uszkodzenia elementów wystających - na przykład spojlerów. Dotyczy zwłaszcza samochodów Daewoo Matiz". Możliwe, że podczas mycia parę razy coś odpadło, ale może też być tak, że ktoś po prostu osobiście nie lubi samochodów tej marki. Bo go Matiz nie dowiózł na święta, za dużo palił, nie działało mu ogrzewanie zimą. Uczciwe postawienie sprawy - powinni z tego przykładu skorzystać inni: „Oddział nie odpowiada za efekty leczenia pacjentów. Dotyczy zwłaszcza pacjentów chorych". „Restauracja nie odpowiada za zatrucia pokarmowe klientów. Dotyczy zwłaszcza Malinowskiej z mężem i kochankami". 

Już kiedyś zajmowałem się sprawą publikowania w niektórych gazetach wieku osoby, o której gazeta pisze. W nawiasie podają liczbę lat. Dotychczas przebojem była dla mnie relacja z urodzin Aliny Janowskiej. Było napisane tak: „Alina Janowska (85 l.) właśnie kończy 85 lat". Mam nową zdobycz. Opisując urlop prezydenta na Helu, gazeta poinformowała, że „Prezydent Lech Kaczyński (59 l.) odpoczywa w rezydencji na Helu w towarzystwie brata Jarosława (59 l.)". Precyzyjnie! Chociaż zabawniej byłoby, gdyby te informacje brzmiały tak: „Alina Janowska (84 l.) właśnie kończy 85 lat" i „Prezydent Lech Kaczyński (59 l.) odpoczywa w towarzystwie brata Jarosława (60 l.)

Zaskakujące rzeczy czyta człowiek latem, szerokie jest pojęcie wakacyjnej lektury. Ja mam zwyczaj niekontrolowanego sięgania po wszystko, co jest w zasięgu ręki. Nawet po kryminały. Ale sam siebie zadziwiłem, kiedy parę dni temu, w domku na Kaszubach przyłapałem się na czytaniu tekstu „Przestępczość na wsi podlaskiej w I połowie XX wieku" zamieszczonego w 2007 roku w „Podlaskim Kwartalniku Kulturalnym". Nie wiem jakim cudem to się tam znalazło, nie wiem czy byłoby to natchnieniem dla Agathy Christie czy Joanny Chmielewskiej, ale na mnie zrobiło wrażenie. Spokojnie niejedną parafię ówczesnego Podlasia można by przemianować na „Parafię pod Wezwaniem do Sądu Rejonowego w Grajewie".

Jakoś nie idzie nam na igrzyskach. A już się dałem nabrać, że idzie. W trzecim dniu po rozpoczęciu, zajrzałem na strony informacyjne portalu internetowego. A tam, na samej górze zakładka z hasłem „Medale Polaków w Pekinie". Szczęśliwy do granic możliwości, natychmiast kliknąłem, a tam... „Na razie nie zdobyliśmy żadnego, ale nie traćmy nadziei". W taki sposób, na każdym portalu można umieścić zakładki: „Sieć autostrad w Polsce" oraz „Przyjaźń prezydenta Kaczyńskiego i premiera Tuska".


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (22) | dodaj komentarz

niedziela, 19 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  5 882 081  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Film

Pytamy.pl