Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 121 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Nie przystoi

środa, 27 września 2006 13:18

Od kilku lat prowadzę prywatną zabawę w różne plebiscyty. Przez wiele miesięcy, na pierwszym miejscu „Listy Przebojów Niebanalnych Produktów, Które Kupiłem w Sklepie” (w skrócie LPNPKKwS), znajdowały się „Ściereczki do czyszczenia okularów - o zapachu cytrynowym”. Czyszczą kiepsko, ale za to pięknie pachną. Ale ściereczki spadły na miejsce drugie. Pierwsze zajął papier toaletowy, na którego etykiecie napisano po angielsku: „Toilet paper. Professional”. Znam ten język w stopniu pozwalającym zapytać o pracę w Londynie („Work? How much?”), ale domyślam się, że w swobodnym, literackim tłumaczeniu byłby to „Profesjonalny papier toaletowy”. No i oczywiście moja rozczochrana wyobraźnia natychmiast zaczęła krążyć wokół pytania: czym się różni profesjonalny papier toaletowy od amatorskiego? Ale zaraz, o czym ja piszę? Nie przystoi. Wracajmy do plebiscytów.

Prowadzę również „Listę Przebojów Niewłaściwych Skrótów Myślowych im. Antoniego Macierewicza” (bez skrótu). Oczywiście na pierwszym miejscu zawsze będzie słynne: „większość spośród nich w przeszłości była agentami sowieckich służb specjalnych”, wypowiedziane przez patrona plebiscytu pod adresem byłych ministrów spraw zagranicznych. Swoją drogą, proszę zwrócić uwagę, jak długi może być skrót myślowy. Aż dziesięć słów. Ale tak to jest, jak ktoś nie ma kontaktu z normalnym życiem. Gdyby przedstawiciele naszych elit politycznych chcieli się nauczyć prawdziwych skrótów myślowych – zapraszam pod każdy wiejski czy osiedlowy sklep w Polsce prowadzący sprzedaż owocowych napojów o nazwach: „Czar Teściowej”, „Alpaga Bramowa”, „Uśmiech Sołtysa”, „Podnieta Traktorzysty” czy „Kici Kici”. Sformułowanie „Ty bucu!” jest w tych miejscach uważane za szczyt umiejętności dyplomatycznych i dobrego smaku. „Smak” to oczywiście metafora, bo po kilku latach zażywania wyżej wymienionych specyfików, kubki smakowe konsumentów służą wyłącznie do odróżniania stanu skupienia specyfiku wprowadzanego do organizmu na poziomie: a/ jem, b/ piję.

Od wczoraj drugie miejsce na liście skrótów myślowych zajmuje wypowiedź pewnego komentatora telewizyjnego. Mówiąc o sprawie wysokiego hierarchy kościelnego, współpracującego rzekomo z komunistyczną bezpieką, stwierdził: „Biskup powinien być jak żona Cezara”. I na tym skończył. Nie dodał, że „wolny od wszelkich podejrzeń”. Takie niedopowiedzenie może spowodować duże zamieszanie. Ktoś niezorientowany może przecież zrozumieć, że biskup powinien być... piękny jak żona Cezara. Mądry? Przebiegły? Szczupły? Wygimnastykowany? Wrażliwy? Wysoki? Elokwentny jak żona Cezara? Ale która? Kornelia, Pompeja czy Kalpurnia? Że co? Że nie przystoi wypisywać takich rzeczy w odniesieniu do biskupa? Ale ja się odnoszę do komentatora. I najnormalniej w świecie czepiam się szczegółów.

To może coś o aktualnej sytuacji politycznej? O tym, że dzięki nagraniu z ukrytej kamery, w jednej chwili narodowym symbolem uczciwości stała się kobieta skazana przez sąd za fałszerstwa wyborcze? E, nie, to już wolę pisać o profesjonalnym papierze toaletowym.

Może więc na koniec optymistyczny cytat z rozmowy dwóch panów, spożywających pod sklepem osiedlowym coś o nazwie „Entuzjazm Ogiera” i równocześnie oglądających  pierwszą stronę dzisiejszej gazety:

- Heniuś, to nie przystoi.

- Jak nie przystoi, to przesiedzi. Bo jest sprawiedliwość na świecie.

 
Mam taką nadzieję. I życzę Państwu miłego dnia. Artur Andrus.

Podziel się
oceń
5
1

komentarze (65) | dodaj komentarz

INFECTIO VIRALIS czyli tekst, w którym zmyślona jest tylko postać dziadka.

czwartek, 21 września 2006 10:51

- Od głosu to jest „Czanel” czy „Wolium”? Bo nic nie słychać…

Z dziadkiem można konie kraść. Tym się zresztą przez kilkadziesiąt lat zajmował zawodowo. Ale telewizji nie da się z nim oglądać. Zagłusza pytaniami. Bo czegoś nie zrozumiał albo nie dosłyszał. I  komentuje. A jak tu nie oglądać telewizji jak się kicha, kaszle i trzeci dzień ma się trzydzieści osiem i dwie kreski? Ale jak tu oglądać jak się ma dziadka? Można poczytać. Wtedy człowiek ma świadomość, że robi coś sensownego, mądrego, nie traci czasu na głupoty. Ale jak się nie chce czytać? Dla uniknięcia kompromitacji przed rodziną i zarzutów typu „A! Więc jednak! Nie jesteś pełnym inteligentem!”, można połączyć jedno z drugim. Najpierw pooglądać w telewizji programy o książkach, a potem poczytać książki o telewizji. Na przykład wspomnienia prezenterów. Coś w stylu „Jak zapowiadałem „Jak rozpętałem drugą wojnę światową””.

- W Budapeszcie, premier Dziurdziany... – zaczął prezenter „Wiadomości”.

- Premier w Budapeszcie co robiony? – niesie się głos dziadka.

Trzydzieści osiem i trzy kreski. Mój radiowy kolega wypowiada się  na jakiś temat związany z muzyką. Słychać, że się zna. A że to telewizja, to i widać. Podpis pod moim kolegą wygląda tak: Janusz „Kosa” Kosiński. A gdyby tak wszystkich występujących publicznie podpisywać dodając pseudonimy? Tym, którzy nie mają należałoby wymyślić. To proste. Zbigniew „Żebro” Ziobro, Michał „Ziobro” Żebrowski, Krystyna „Panda” Janda, Zyta „Kosa” Gilowska. Bo w przypadku niektórych osób, takie pseudonimy odnazwiskowe byłyby banalne. Też mi sztuka wymyślić dla braci Kaczyńskich czy Jana Rokity. Można wtedy z zaskoczenia. Jarosław „Tornado” Kaczyński, Jan „Maria” Rokita. Dlaczego? Trzydzieści osiem i cztery kreski. I wtedy powiedzieliby, że:

- Dzisiaj zatrzymano byłego ministra skarbu - Emila W. pseudonim „Wąsacz” .

Trzydzieści osiem i pięć kresek. Dziadek przełączył na telewizję „Trwam”.  Dziecięcy zespół „Kolorowe Laurki” śpiewa piosenkę „Ekologiczny Stwórca”. Trzydzieści osiem i sześć kresek. „Poranek w TVN 24”. Rozmawia dwóch panów. Prowadzący i ekspert od spraw międzynarodowych.

- Coraz głośniej ostatnio o romansie amerykańskiej sekretarz stanu Condoleezzy Rice z kanadyjskim ministrem spraw zagranicznych.

- Pojawiają się zdjęcia zakochanej pary pijącej kawę.

- Ale czy ten romans to prawda? Wszystko się wyjaśni za jakiś czas, bo przecież, jak to mówią, co ma wisieć nie utonie.

Trzydzieści osiem i siedem kresek.

- W najbliższych dniach nie przewiduję podania się do dymisji... – poinformował prezes PZPN  Michał Listkiewicz,

- Tylko koni, tylko koni żal... – zaśpiewała Maryla Rodowicz.

- O, tutaj ma rację... – westchnął dziadek.

 

Artur „Andrut” Andrus.

 

P.S. Najpierw miałem wymyślone Artur „Chałwa” Andrus, bo pomyślałem, że „Andrut” to zbyt proste, ale doszedłem do wniosku, że tak naprawdę zbyt proste byłoby napisanie , że ”Andrut” to zbyt proste. Trzydzieści osiem i osiem kresek.


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (67) | dodaj komentarz

Podanie o nieułatwianie

środa, 13 września 2006 21:28

Zwracam się z uprzejmą prośbą o natychmiastowe zahamowanie rozwoju cywilizacyjnego. Chodzi mi o to, żeby już nikt nie wymyślał niczego, co ma mi ułatwiać życie. Bo mi to życie utrudnia. W sobotę wieczorem pękła rura w łazience. Rzuciłem się z jakąś szmatą, podstawiłem wiadro. Kiedy już było prawie pełne i pochyliłem się, żeby je wymienić, usłyszałem charakterystyczne „chlup”. Już teraz wiem jaki dźwięk wydaje telefon komórkowy wpadający do wiadra z wodą. Sytuacja stawała się krytyczna. Wody było coraz więcej. Nie mogłem zadzwonić po pomoc, bo mi zalało telefon. Wybiegłem z domu w poszukiwaniu automatu. Znalazłem trzy z napojami, jeden z papierosami, dwa z gazetami i jeden z prezerwatywami. Ale żadnego telefonicznego. Zalewa ci mieszkanie, a tu cywilizacja proponuje coś do picia, palenia, poczytania i... Postanowiłem poprosić kogoś o użyczenie telefonu. Facet w mokrym garniturze wzbudza zaufanie. Pan Janusz, nasza domowa „Złota Rączka, Srebrny Ząb”, był po kwadransie. Co z tego, kiedy nie mogliśmy się dostać do klatki schodowej, bo kod do domofonu miałem zapisany w telefonie? Ktoś życzliwy pokazał mi kiedyś jak dużo informacji można zmieścić na karcie SIM . I teraz nie mam żadnego numeru do znajomych, nie znam kodu PIN do karty bankomatowej, nie pamiętam swojego NIP-u. Następnego dnia, podczas poszukiwania numeru telefonu serwisu nawigacji satelitarnej GPS, popsuł mi się internet. Przy uruchamianiu mówili, że gdyby coś szwankowało, mam wysłać maila. Ale jak mam wysłać maila, jak mi internet nie działa? Dobrze, że zdążyłem zapisać namiary na serwis nawigacji satelitarnej. Poprosiłem sąsiada, żeby zadzwonił i spytał co mam zrobić, bo mi się zepsuła. Powiedzieli, że mam przyjechać do nich. Na ulicę Postępu 12. Ale jak mam przyjechać, jak mi się nawigacja satelitarna zepsuła? Na szczęście znalazłem prymitywny, drukowany plan miasta, odszukałem kwadrat 38 B1 i pojechałem. Gdybym nie spotkał listonosza, nigdy bym się nie dowiedział, że Postępu 12 jest obok Postępu 7,na rogu Kolczykowej. A dokładnie naprzeciwko jest Postępu 74. Teraz już rozumiem dlaczego zaczęli handlować nawigacją satelitarną. I po co nam to wszystko? Nie chodzi o to, żeby od razu anulować wynalazek druku, maszyny parowej czy elektryczności. Chociaż.... Gdyby tego wszystkiego nie było, taki Lenin siedziałby sobie spokojnie w Symbirsku, strugał fujarkę z drewna i przez myśl by mu nie przeszło, że „Socjalizm - to władza radziecka plus elektryfikacja kraju”. A ja, to wszystko co teraz piszę, wyskrobałbym gęsim piórem na pergaminie, przepisał w odpowiedniej liczbie egzemplarzy i rozwiózł konno wszystkim zainteresowanym czytelnikom. W drodze powrotnej, każdy mógłby wrzucić do konia (dokładniej do sakwy przywieszonej do siodła) swój komentarz, i tak stworzylibyśmy prymitywne forum internetowe. Ale poważnie – jeszcze raz uprzejmie proszę o zaprzestanie ułatwiania ludziom życia. Przyjmijmy, że ostatnim sensownym wynalazkiem było uruchomienie telewizji. A propos – z napisu na billboardzie dowiedziałem się, że w najnowszej edycji programu „Taniec z Gwiazdami” występuje kolejna córka byłego prezydenta RP. Po Aleksandrze Kwaśniewskiej – Maria Wałęsówna. Wychodzi na to, że w przyszłym roku propozycję udziału w programie dostanie Monika Jaruzelska. Oczywiście policzyłem dalej. Biorąc pod uwagę Bieruta... Albo nie, Bieruta nie biorę. Uwzględniając sześciu prezydentów na uchodźstwie, trzech II Rzeczypospolitej, naczelnika państwa i królów, wychodzi mi, że: - w 2015 powinna tańczyć posłanka PO Małgorzata Kidawa – Błońska. W internecie (już mi naprawili, bo poszedłem do nich piechotą) wyczytałem, że: „...jest prawnuczką prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego i premiera Władysława Grabskiego”. Proszę, można? - w roku 2022 atrakcją będzie udział Leelee Sobieski – hollywoodzkiej gwiazdki polskiego pochodzenia. No to: raz, dwa, trzy, cza, cza, cza Państwu.


Podziel się
oceń
6
0

komentarze (61) | dodaj komentarz

piątek, 17 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  5 880 182  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Pytamy.pl