Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 235 669 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

OSP dla OSP

czwartek, 27 września 2007 12:14

            Zacznę od cytatu z 20 września:

„PSL jak piwo”. PSL ma nowe hasło: „Najprawdopodobniej najlepsza partia w kraju” – taki napis pojawił się na ulotkach wyborczych i billboardach Stronnictwa. Dla piwoszy brzmi dziwnie znajomo: „Najprawdopodobniej najlepsze piwo na świecie” to tekst z reklamy Carlsberga”. Znalazłem tę informację w internetowym wydaniu pewnej gazety, a poniżej głosy internautów. Głównie oburzenia, z nawoływaniem do wytoczenia procesu włącznie. A niby dlaczego? Nie można jakoś pozytywnie? Marzy mi się taki pakt o nieagresji i pokojowym współistnieniu między polityką a biznesem. Firmy na czas kampanii wyborczych użyczają partiom politycznym znanych już haseł reklamowych swoich produktów, w zamian, w przypadku wygranej w wyborach, politycy zobowiązują się do oszczędnego używania w wystąpieniach publicznych słowa „oligarcha” i przesunięcia godziny rozpoczęcia tradycyjnych akcji Centralnego Biura Antykorupcyjnego na 16.30 (czyli już po zamknięciu notowań na giełdzie).

Partie polityczne mogłyby korzystać ze znanych i skutecznych sloganów, opracowanych przez najlepszych specjalistów od reklamy. Społeczeństwo nie byłoby zaskakiwane tworami typu „Żeby wszystkim żyło się lepiej” i nie komentowałoby stojąc pod wielkim plakatem „Aleś wymyślił… Przecież to niemożliwe, jak tobie będzie się żyło lepiej, to mnie na pewno gorzej”. Żeby wykluczyć jakiekolwiek podejrzenia o korupcję, hasła byłyby losowane przez Państwową Komisję Wyborczą razem z numerami list. Przewodniczący ogłaszałby wtedy podczas konferencji prasowej:

- Lista numer jeden: Platforma Obywatelska – Dłuższe życie każdej pralki,

  Lista numer dwa: Prawo i Sprawiedliwość – I po bólu,

  Lista numer trzy: Polskie Stronnictwo Ludowe – Najprawdopodobniej najlepsze piwo na

  świecie,

  Lista numer cztery: Liga Polskich Rodzin – Więcej znaczy niż płyn do mycia naczyń,

  Lista numer pięć: Partia Kobiet – Polska jest kobietą (oczywiście chodziło mi po głowie

  hasło „Najlepsze dla mężczyzny”, ale po pierwsze pomyślałem, że to banalne, po drugie, że

  oryginał jest na tyle zabawny, że lepiej go zostawić – przyp. AA),

  Lista numer sześć: Lewica i Demokraci – Żubr występuje w puszczy,

  Lista numer siedem – Samoobrona RP – Żer dla skner.

Prawda, że miła zabawa? Kłopot byłby z jednym słynnym hasłem. „Nie dla idiotów”. Bo niby każda partia chciałaby mieć taki wizerunek, ale używając takiego sloganu od razu dystansowałaby się od części potencjalnych wyborców. Nie wiadomo też, jak zareagowalibyśmy, gdyby po wyborach przedstawiciele biznesu zażądali rewanżu. Że teraz oni będą używali haseł politycznych do reklamowania swoich produktów. „Media Markt – zasady zobowiązują”, „Biedronka – Szacunek”, „Wojskowe Zakłady Uzbrojenia w Grudziądzu – Mądre rządy zamiast głupich wojen”.

            Dość już o wyborach. Na koniec jeszcze coś z żartobliwych znalezisk. Niedawno dzieliłem się z Państwem skojarzeniami, jakie wywołała u mnie nazwa „Fundacja Promocji Zdrowia Jamy Ustnej”. Mam nową ciekawostkę. Otóż może nawet Państwo nie zdają sobie sprawy z faktu, że istnieje w naszym kraju Ogólnopolskie Stowarzyszenie Parkieciarzy. Pewnie zajmuje się czymś bardzo pożytecznym, ale ja od razu zaczynam sobie wyobrażać zebrania Sekcji Parkietu Dębowego, wyjazdowe posiedzenia Departamentu Parkietu Egzotycznego, referat na temat ekspansji Międzynarodowego Porozumienia Panelarzy Podłogowych. Jako że stowarzyszenie jest ogólnopolskie, zdarzają się pewnie sympozja na temat różnic w usękowieniu klepki jesionowej z okolic Ustjanowej i Kolbuszowej. Może jakieś naukowe wykłady na temat „Parkietu dworków szlacheckich Pierwszej Rzeczpospolitej”? Można również zorganizować konferencję „OSP dla OSP” (czyli Ochotnicza Straż Pożarna dla Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Parkieciarzy) pod hasłem „Przypadki samozapłonu źle polakierowanej klepki czereśniowej w latach 1989-2006”.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (31) | dodaj komentarz

Śmieszny jak pies

czwartek, 20 września 2007 13:55

Niezbadane są ścieżki, po których chadza sobie ludzka fantazja. Nie wiadomo nawet czy te dróżki już zostały wytyczone, czy też człowiek za każdym razem, kiedy tylko daje impuls swojemu w różnym stopniu pofałdowanemu zwojowi mózgowemu, przedziera się przez chaszcze, których nikt wcześniej nie dotknął. Weźmy na przykład fantazję ludzką w dziedzinie tworzenia nazwisk. Kilka dni temu, oglądając napisy końcowe jakiegoś amerykańskiego filmu, zobaczyłem, że nad dźwiękiem pracował Caspar Catering. Nie znam dobrze tego języka, ale sprawdziłem w słowniku. To jest mniej więcej tak jakby ktoś u nas nazywał się Janina Gastronomia. Albo Halina Garmażerka. W sumie można to jakoś wytłumaczyć indiańskimi korzeniami obywateli Ameryki. Może przodka Caspara Cateringa nazywano „Smaczny Bizon”, albo „Dobrze Przypieczony Udziec Indyka”? I rodzina pana Caspara w kolejnych pokoleniach zachowywała ślad tradycji, ale rozszerzała zakres nazwiska?

Zresztą, proszę Państwa. Kto to mówi? Jak można się nazywać Andrus?  Skoro „andrus” to „ulicznik, łobuz, chuligan”. I ma to być niby określenie pasujące do jednego z najspokojniejszych, najzacniejszych i najszlachetniejszych ludzi jakich znam, czyli mnie samego? Parę lat temu, kiedy napisałem tekst piosenki kabaretowej do pewnego programu telewizyjnego, aktor, który miał to zaśpiewać, uparcie dopytywał czyj to jest pseudonim, ten „Andrus”, bo to niemożliwe, żeby ktoś tak się nazywał.

A ludzka fantazja w prawieniu komplementów? Też nie zna granic ni kordonów. Po jakimś publicznym występie usłyszałem od pewnej pani:

- Boże, pan taki śmieszny jak pies!

Psy lubię, więc uznałem to za pochwałę. Jakiś czas później, któryś z życzliwych kolegów z kabaretowej sceny starał się to tak zinterpretować:

- Może nie pozwoliłeś tej pani dokończyć. Może ona chciała powiedzieć, że jesteś śmieszny jak pies ogrodnika – to znaczy, że sam się nie zaśmiejesz i innym nie dasz.

A spotkany na ulicy znajomy powitał mnie kiedyś słowami:

- O, cześć Artur. Jestem szczęśliwym posiadaczem twojej płyty. Jeszcze nie słuchałem.

I jak ja mam to rozumieć? Że jest szczęśliwy, bo ma? Czy jest szczęśliwy, bo jeszcze nie słuchał?

Albo potyczki mojego kolegi z dokarmiającą go teściową:

- Mamo nie będę więcej jadł, bo jestem gruby!- Jedz!- Mamo, nie mogę tyle jeść, bo jestem gruby!- Jedz, ty jesteś wysoki, po tobie nie widać.- Ale czego niby nie widać? Że jestem gruby, tak?- Jedz, nie marudź! Ty jesteś wysoki, po tobie nie widać, możesz jeść.

Arystoteles, Platon, Kant, Nietsche, Freud, Hegel, Marks... Biorąc pod uwagę liczbę myślicieli przewracających się w swoich grobach na skutek tego, co się teraz rodzi w ludzkich głowach, nie powinny dziwić częste trzęsienia ziemi. Wysoko na Liście Przebojów Niebanalnych Wypowiedzi Prezenterów Telewizyjnych utrzymuje się coś, co usłyszałem kiedyś w „Teleekspresie”. Po relacji z uruchomienia super szybkiej kolei w Japonii, pani prezenterka westchnęła:

- Żeby takie nowoczesne pociągi były w Polsce...

I natychmiast dodała:

- Ale są trzy najnowocześniejsze w Polsce gastroskopy, które szpitalowi w Poznaniu podarowała fundacja...

I tak dalej. Proszę – można skojarzyć superszybki japoński pociąg z przyrządem optycznym, służącym do wziernikowania żołądka, umożliwiającym całkowite jego obejrzenie? Można. Trzeba tylko pomyśleć. A może właśnie nie trzeba? Życzę Państwu miłego dnia, a ja wychodzę z domu na ulicę trochę połobuzować i pochuliganić.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (30) | dodaj komentarz

Zjeżdżalnia gratis

czwartek, 13 września 2007 11:13

Obiecuję, że nie będę wciągał Szanownego Czytelnika w kampanię wyborczą. Sama wciągnie. Jej uczestnikom zwracam tylko uwagę na fakt, że warto się wcześniej zastanowić nie tylko nad tym czy się wygra, ale i z kim się ewentualnie przegra. Bywają przegrane wyjątkowo wstydliwe.

Zajechałem kiedyś do małego miasteczka, w którym miałem poprowadzić koncert znanych polskich artystów. Na każdym rogu wywieszono plakaty z wypisanymi olbrzymimi literami nazwiskami gwiazd i nazwami popularnych zespołów, które tego wieczora miały uświetnić tradycyjne Święto Ziemniaka, Pomidora czy innego warzywa. Poniżej, wydrukowane było logo (czyli ziemniak albo pomidor), a przy nim nazwisko konferansjera (czyli moje). I najważniejsze – informacja następującej treści: „Podczas występu artystów zjeżdżalnia gratis”. No i przegraliśmy. Przynajmniej ja przegrałem. Zjeżdżalnia w kształcie napompowanego tygryska cieszyła się znacznie większym zainteresowaniem niż moje zapowiedzi. Zresztą nie pierwszy to raz. Przegrywałem już z: kucykiem ciągnącym małą bryczkę, quadem (czterokołowym pojazdem, na który wsiadają dorośli ludzie, żeby się wybłocić, poszarpać ubranie i powytrząsać sobie wszystkie plomby), balonami napełnianymi helem (który oczywiście natychmiast wpuszcza się w otwór gębowy, żeby mówić śmiesznym piskliwym głosikiem).

Nie będę Szanownego Czytelnika wciągał w kampanię wyborczą, ale tym, którzy biorą w niej udział, coś podpowiem. Pewnie każdy z komitetów będzie szukał jakichś oryginalnych i skutecznych sposobów docierania do elektoratu. Stanie na tle wymalowanej emblematami partii płachty na kółkach i powtarzanie słów: „Naród, Ojczyzna, Wspólne Dobro” na wypuszczonym z magnetofonu podkładzie muzycznym z pieśni patriotycznych, już mnie nie bierze. Zaskoczcie mnie. Na przykład tak, jak jeden z portali internetowych. Przeglądając wczoraj wiadomości, zobaczyłem tytuł: „Michaił Gorbaczow reklamuje torby Louis Vuitton”. Akurat planuję kupić torbę, to co mi szkodzi mieć taką, jakiej używa ostatni prezydent Związku Radzieckiego. Kliknąłem. Otworzyła się strona z informacją: ”Sąd Okręgowy w Toruniu zakazał prof. Andrzejowi Zybertowiczowi wypowiadać się na temat współpracy Zygmunta Solorza z wywiadem wojskowym PRL”. Może to i przypadek, w każdym razie skutek jest taki, że torby nie kupiłem, ale dowiedziałem się czego nie może mówić prof. Zybertowicz.Skorzystajcie z tego patentu panie i panowie kandydaci. W zapowiedzi spotu wyborczego: „Tylko u nas! Specjalna, rozbierana sesja zdjęciowa Naomi Campbell”. A potem przez dwie minuty - twarze liderów waszego ugrupowania powtarzające w kółko „Naród, Ojczyzna, Wspólne Dobro”. No, może efekt być inny od zamierzonego, może się ktoś zdenerwować... Ale i tak się zdenerwuje, więc czy to ważne z jakiego powodu?Życzę powodzenia i radzę sprawdzać, czy przypadkiem w czasie mityngu wyborczego nie ma w pobliżu jakiejś zjeżdżalni gratis. Wtedy będzie trudno. Chyba, że potraficie takie trudne warunki wykorzystać. I na przykład zajechać pod scenę quadem, wdrapać się na zjeżdżalnię w kształcie napompowanego tygryska, zsuwać się z góry trzymając za ogon kucyka i równocześnie wygłaszać przemówienie śmiesznym, piskliwym głosikiem po nawdychaniu się helu z balonika. Zaskakujcie nas. My odwdzięczymy się przy urnie. Też was zaskoczymy.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (33) | dodaj komentarz

poniedziałek, 27 marca 2017

Licznik odwiedzin:  5 579 127  

Polecamy



Tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włącza się trzecia wybitna postać - Wojciech Karolak. Słynny jazzman, podpytywany przez dociekliwego Andrusa, barwnie opowiada o małżeństwie z Czubaszek, a jest to związek nie zawsze zgodnych indywidualistów!

"Nowy album „Piłem w Spale... I co dalej?" to zapis koncertu, który odbył się rok temu w Warszawie, w Teatrze Syrena. Był to nie tylko wieczór koncertowy, ale również wydarzenie towarzyskie - Andrus zaprosił na scenę przyjaciół: Marię Czubaszek, Hannę Śleszyńską, Andrzeja Poniedzielskiego, Grupę MoCarta, Chór Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego i muzyków, z którymi stale współpracuje - Łukasza Borowieckiego, Wojciecha Steca i Pawła Żejmę.


"Książka zawiera osiem zabawnie ilustrowanych bajek o charakterze satyrycznym, przeznaczonych zarówno dla dzieci (5-7-letnich), jak i dla dorosłych. Bajki w satyryczny sposób przedstawiają cechy i przypadłości ludzkie, ujawniające się w wieku dziecięcym, z którymi borykamy się do późnej starości, np. brak tolerancji, brak życzliwości, egocentryzm, chciwość itp. Bajki zawierają przesłanie czytelne dla obu grup odbiorców. Do książki dołączona płyta z bajkami nagranymi częściowo przez autora."


"Blog osławiony między niewiastami" to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”.


"Myśliwiecka" zawiera piosenki Artura Andrusa zaśpiewane przez samego Autora. Są to głównie utwory kabaretowe, pisane do programów telewizyjnych i na potrzeby występów estradowych.


Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego.

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl